Tour de Pologne

Primera Division: Griezmann już w Barcelonie? "Duma Katalonii" szykuje prezentację

Ostatnia aktualizacja: 03.07.2019 13:05
Antoine Griezmann ma zostać zaprezentowany jako piłkarz Barcelony w ciągu kilkunastu dni - informują hiszpańskie i francuskie media. Zawodnik Atletico Madryt ma być już po słowie z "Dumą Katalonii"
Antoine Griezmann
Antoine GriezmannFoto: Wikimedia Commons/Anish Morarji/CC-BY-2.0
  • O Griezmanna walczyły dwa wielkie kluby - FC Barcelona i PSG
  • Francuz zdecydował się na grę u boku Leo Messiego
  • "Duma Katalonii" zapłaci za Griezmanna około 120 milionów euro

Odrzucił ofertę PSG

Zawodnik reprezentacji Francji przyznał już kilka tygodni temu, że w kolejnym sezonie nie będzie piłkarzem Atletico Madryt. Mogło to być zaskoczeniem dla kibiców tego klubu, ponieważ jeszcze niedawno Griezmann deklarował, że nie zamierza ruszać się ze stolicy Hiszpanii i czuje bardzo silny związek z kibicami. Okazało się to jednak tylko pustymi słowami.

- Chciałem powiedzieć, że kibice zawsze dawali mi dużo miłości i podjąłem już decyzję o odejściu, aby zobaczyć nowe rzeczy oraz podjąć nowe wyzwania - powiedział Griezmann podczas zmiany frontu. 

Od samego początku mówiono, że głównym kandydatem do tego, by sprowadzić do siebie gwiazdora, jest FC Barcelona, która już wcześniej deklarowała zainteresowanie tym piłkarzem - Francuz był bliski przenosin jna Camp Nou już w ubiegłym roku, ale niewątpliwie ważnym argumentem był astronomiczny kontrakt, który zaproponowali mu włodarze klubu.

Konkurentem Katalończyków miało być PSG, ale Griezmann wybrał grę po stronie Leo Messiego i innych gwiazd Primera Division.

Wietrzenie szatni Barcelony trwa

"Mundo Deportivo" informuje, że klub intensywnie pracuje nad przygotowaniem wszystkiego, co konieczne do ogłoszenia transferu. To ma nastąpić 11 lipca, a kwota transferu wyniesie około 120 milionów euro - początkowo klauzula Francuza wynosiła aż 200 milionów, ale Atletico zgodziło się na jej obniżenia.

Po słabym sezonie katalońskiego klubu mówiono bardzo dużo o tym, że w konieczne są zmiany. Na razie na stanowisku pozostał Ernesto Valverde. Pracuje w klubie od 2017 roku, dotychczas sięgnął po dwa tytuły mistrza Hiszpanii, Puchar Króla i Superpuchar. Zabrakło jednak głównego trofeum, o którym marzą wszyscy na Camp Nou - pucharu Ligi Mistrzów. "Duma Katalonii" już ogłosiła, że jej piłkarzem zostanie rewelacyjny Frenkie de Jong z Ajaksu, uzupełnieniem składu będzie Brazylijczyk Emerson, bramkarz Jesper Cillessen został wymieniony na Neto, a Griezmann ma być kolejnym nabytkiem. Niewykluczone, że nie ostatnim, bo cały czas trwają podchody pod powrót Neymara. Ta operacja wydaje się jednak bardzo skomplikowana.

28-letni napastnik przeszedł do Atletico z Realu Sociedad San Sebastian w 2014 roku. W tym czasie w 178 meczach strzelił 94 gole. W barwach reprezentacji Francji zagrał w 69 spotkaniach, w których zdobył 28 bramek. Z drużyną "Trójkolorowych" triumfował w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Rosji, gdzie został wybrany na najlepszego zawodnika turnieju i z sześcioma trafieniami zdobył koronę króla strzelców. 

ps


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Copa America: Jesus zdjął klątwę i pożegnał Messiego. Brazylia w finale

03.07.2019 08:19
Półfinał Copa America był starciem na jakie czekał cały piłkarski świat. Na stadionie w Belo Horizonte, po zaciętym i emocjonującym spotkaniu, Brazylia wygrała z Argentyną 2:0 po bramkach Gabriela Jesusa i Roberto Firmino. 
Lionel Messi- znów przegrany w reprezentacji
Lionel Messi- znów przegrany w reprezentacjiFoto: PAP/EPA/Antonio Lacerda
  • Brazylia jest pierwszym finalistą Copa America 2019
  • W finale zagra z wygranym meczu Chile - Peru

Śpiew kanarków

- Oh Di Maria! Oh Mascherano! Oh Messi, ciao, Messi, ciao, Messi ciao, ciao, ciao! - śpiewali brazylijscy kibice po porażce Argentyny na ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Rosji. Drugi z wymienionych nie gra już w reprezentacji, ale Di Maria i Messi znów zostaną bohaterami szyderczych komentarzy. Wydaje się, że zespół argentyński nie wyciągnął żadnych wniosków z przegranego mundialu. Znów uzależnieni od gwiazdy Barcelony, z selekcjonerem-figurantem, przegrali z lepiej przygotowaną do turnieju Brazylią.

Reprezentacja Canarinhos pokazała większe wyrachowanie i zgranie jako zespół. W 19. minucie po fantastycznej indywidualnej akcji Daniego Alvesa i podaniu Firmino, bramkę zdobył Gabriel Jesus. Był to gol szczególnie ważny dla napastnika Manchesteru City- dopiero w piątym meczu przełamał strzelecką niemoc i po raz pierwszy skierował piłkę do siatki w regulaminowym czasie gry, wcześniej pudłując nawet z rzutu karnego w meczu przeciwko Peru. 

Wynik meczu ustalił ten sam duet napastników, gdy Jesus po indywidualnej akcji odwdzięczył się podaniem do zawodnika Liverpoolu. 

Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka...

Spotkanie mogłoby się zakończyć inaczej, gdyby Albicelestes byli skuteczniejsi. Bliski zdobycia bramki po strzale z dystansu był Paredes, a obramowanie bramki obijali Aguero i Messi. Mimo, że był to prawdopodobnie najlepszy mecz Argentyńczyków podczas tegorocznego czempionatu, żegnają się oni z rozgrywkami z poczuciem wielkiego zawodu i niedosytu. Lionel Messi dwoił się i troił, jednak nie był w stanie poprowadzić swoich kolegów do zwycięstwa nad gospodarzami. 

Brazylia jest zdecydowanym faworytem nadchodzącego finału. Sprzyjają jej nie tylko takie okoliczności, jak bycie gospodarzem i brak straconej bramki w turnieju, ale i odpadnięcie uznawanych za kandydatów do tytułu reprezentacji Urugwaju i Kolumbii. Z półfinalistami z Peru wygrali w grupie 5:0, a Chilijczycy- zwycięzcy dwóch ostatnich edycji pucharu- nie grają tak przekonująco jak w poprzednich latach.


Wyniki i program: 
półfinały
2 lipca
Brazylia - Argentyna 2:0 (1:0)
Bramki: Gabriel Jesus (19), Roberto Firmino (71).
3 lipca
Chile - Peru (Porto Alegre, 2.30 w nocy ze środy na czwartek)
6 lipca, sobota 
o 3. miejsce (Sao Paulo, 21.00)
7 lipca, niedziela
finał (Rio de Janeiro, 22.00)

kp

Czytaj także

Oryginalny trening Cristiano Ronaldo. Rekordzista Europy i mistrz świata pomaga CR7

03.07.2019 07:48
Nietypowy sposób treningu wybrał piłkarz Juventusu Turyn Cristiano Ronaldo, który przygotowuje się do nowego sezonu. CR7 postanowił skorzystać z rad wicemistrza olimpijskiego w biegu na 100 m Francisa Obikwelu. Wszystko po to, by poprawić dynamikę i szybkość.
Cristiano Ronaldo
Cristiano RonaldoFoto: shutterstock
  • Francis Obikwelu to pochodzący z Nigerii sprinter, który od 2001 roku ma portugalskie obywatelstwo  

Panowie trenowali w Portugalii, Ronaldo postanowił wykorzystać wakacyjne spotkanie z przyjacielem i poprosił go o kilka rad. - To było wspaniałe doświadczenie trenować z moim przyjacielem - stwierdził napastnik.

Ronaldo, pięciokrotnie wybierany na najlepszego piłkarza świata, do Turynu przeszedł w ubiegłym roku z Realu Madryt. Tam występował od 2008 roku, gdy "Królewscy" zapłacili za niego Manchesterowi United rekordową wówczas kwotę 100 mln euro. Klub z Turynu uiścił za niego Realowi taką samą kwotę w dwóch ratach. 

W Serie A strzelił 21 goli, ale opuścił siedem meczów i nie zdobył tytułu króla strzelców.

Obikwelu do 2000 roku reprezentował Nigerię, ale największy sukces osiągnął już w barwach Portugalii, gdy wywalczył srebro na 100 m na igrzyskach w Atenach w 2004 roku. Jest cały czas rekordzistą Europy na tym dystansie, dzieki wynikowi uzyskanemu właśnie na olimpiadzie - 9,86 (wyrównał jego osiągnięcie w 2015 roku Francuz Jimmy Vicaut). Wywalczył jeszcze trzy złote medale MŚ - na 100 m (2002 i 2006) oraz 200 m (2006).

ah, Fox Sports, PAP

Czytaj także

Gold Cup: nie wystarczyła determinacja Haiti. Meksyk w finale

03.07.2019 09:11
Nad ranem czasu polskiego rozegrany został pierwszy półfinałowy mecz mistrzostw Ameryki Północnej. W finale Gold Cup zagrają Meksykanie, którzy w dogrywce strzelili zwycięską bramkę Haitańczykom.
Rodolfo Pizarro i Steven Saba walczą o piłkę
Rodolfo Pizarro i Steven Saba walczą o piłkęFoto: PAP/EPA/RICK D'ELIA
  • Meksyk wygrał po golu Raula Jimeneza
  • W finale zagra ze zwycięzcami meczu USA - Jamajka

Reprezentacja Haiti to największe objawienie tegorocznego turnieju. Po wygraniu wszystkich meczów w fazie grupowej, sensacyjnie wygrali ćwierćfinał z Kanadą. Mimo to, Meksykanie dominowali przez cały mecz i tylko dzięki interwencjom haitańskiego bramkarza, podstawowy czas gry zakończył się bezbramkowym remisem.

Johnny Placide skapitulował, gdy w 93. minucie strzałem z rzutu karnego pokonał go Raul Jimenez. Napastnik Wolverhampton Wanderers zdobył już piątą bramkę w turnieju Gold Cup.

Reprezentacja Haiti sprawiła sporą niespodziankę, awansując do półfinału, co miało miejsce pierwszy raz w historii nowej formuły Gold Cup. W meczu z Meksykiem byli o krok od sprawienia sensacji, ale nie byli lepszą drużyną. Zaledwie jeden celny strzał mówi sam za siebie - mówi o meczu Katarzyna Przepiórka, prowadząca serwis "Amerykańska Piłka".

- Inna sprawa, że okoliczności, w jakich Meksykanie zapewnili sobie awans, pozostawiają wiele do życzenia. Gerardo Martino otwarcie krytykował brak VAR-u, za co został zresztą zawieszony na mecz z Haiti. Okazało się, że to właśnie brak tej technologii zapewnił El Tri awans do finału, bo podyktowanie rzutu karnego w dogrywce było bardzo kontrowersyjne, a i to można uznać za eufemizm - komentuje dziennikarka. 

Podopieczni Gerardo Martino czekają w finale na zwycięzcę spotkania reprezentacji Stanów Zjednoczonych i Jamajki, a więc zespołów, które zagrały w finale przed dwoma laty. 

Wyniki, program:
1/2 finału
wtorek, 2 lipca
Haiti - Meksyk 0:1 (0:0),
Bramka: Raul Jimenez (93)
środa, 3 lipca 
Jamajka – USA (03.00, Nashville)
finał
niedziela, 7 lipca
(godz. 04.15, Chicago)

kp