Nauka

A dowodzik jest? Naukowcy przeciwko niesprawdzonym informacjom

Ostatnia aktualizacja: 07.12.2017 10:30
Młodzi naukowcy zachęcając internautów do weryfikowania czytanych informacji i podawania źródeł w tekstach popularnonaukowych. Pseudonauka przekonuje nas, że coś jest w stu procentach pewne. Nauka docieka i bada - wskazują.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Dragon Images/shutterstock.com/cc

Kampania informacyjna "A dowodzik jest?" ma zachęcać internautów do weryfikowania informacji poprzez poszukiwanie dowodów naukowych, jak również do zwracania uwagi na ich jakość lub brak. Jej organizatorami są twórcy portalu Mała Psychologia, członkowie Stowarzyszenia Rzecznicy Nauki oraz rysowniczka Aleksandra Herzyk.

Wiarygodność mierzona liczbą lajków

Czytaj więcej:
nauka 1200 free
NAUKA w portalu PolskieRadio.pl

- Nasza akcja to promocja pewnego sposobu myślenia. Tak samo, jak mówimy głośno o tym, by zdrowo jeść, by się wysypiać, tak samo powinniśmy mówić o tym, aby sprawdzać informacje, które czytamy np. w internecie - powiedziała Monika Aksamit-Koperska reprezentująca stowarzyszenie Rzecznicy Nauki.

- Dobrze byłoby, gdyby już w podstawówce był przedmiot, który uczy nas, jak zdobywać informacje, jak weryfikować źródła, jak do nich docierać, jak sprawdzać, czy dane źródło jest dobre czy nie. Wiemy jednak, że to się nie wydarzy w najbliższych miesiącach. Jedyne, co możemy zrobić, to zacząć o tym mówić - dodała.

Prowadzący akcję naukowcy zachęcają więc internautów do weryfikowania czytanych w sieci informacji, zaś autorów tekstów popularnonaukowych do podawania źródeł, z których korzystają pisząc o badaniach.

Akcja wystartowała na Facebooku, bo - jak wskazują jej twórcy - to portal społecznościowy, szczególnie podatny na rozpowszechnianie nierzetelnych informacji.

- Kiedyś za wyłapanie błędów, sprawdzenie merytoryczne informacji odpowiedzialny był edytor. Kilka osób musiało spojrzeć na informację, zanim ujrzała ona światło dzienne. Natomiast na portalach społecznościowych każdy może coś napisać, a edytorem jest społeczność. Lajkując dodajemy takiej informacji wiarygodności. To jest cały sposób przyswajania informacji przez społeczeństwo, który nie wydaje się nam dobry - zauważyła Aksamit-Koperska.

Kiedy powinna zapalić się czerwona lampka?

Co powinno sprawić, że podczas czytania sensacyjnych doniesień naukowych zapali się nam czerwona lampka? Może być to już sama konstrukcja artykułu.

- Jeżeli ktoś w tekście bardzo mocno przekreśla dotychczasowe ustalenia i mówi, że ma remedium na wszystko. Jeżeli podkreśla, że wielu przed nim próbowało dokonać odkrycia, ale tylko jemu się udało. Jeżeli argumentuje swoje hipotezy nie badaniami, ale anegdotycznymi przykładami - wyliczyła przedstawicielka Rzeczników Nauki.

Chociaż czasami - jak przyznała - rzeczywiście trudno odróżnić fake newsa od informacji prawdziwej, szczególnie, że lubimy sensację i daliśmy się do niej mediom przyzwyczaić.

Dominik Kantorowicz z portalu Mała Psychologia zwrócił uwagę, że amerykański psycholog prof. Thomas Gilovich wyróżnił dwie proste strategie, jakimi możemy się posługiwać w starciu z nowymi informacjami.

- Pierwsza - "Czy mogę w to uwierzyć?" - wynika z naszego pragnienia, by coś było prawdą. Umotywowani w ten sposób będziemy skłonni akceptować dowody gorszej jakości za wystarczające do uznania prawdziwości jakiegoś przekazu. Druga - "Czy muszę w to uwierzyć?" - jest przyjmowana wobec informacji, których nie chcemy zaakceptować - wyjaśnił.

Warto zadawać pytania

Jak szukać wiarygodnych źródeł i weryfikować prawdziwość podawanych informacji?

- Przy każdym nowym artykule warto rozłożyć go na czynniki pierwsze. Zacząć od rzeczy najprostszych: przeczytać więcej niż sam lead, sprawdzić informacje o autorze, źródła - o ile są podane, datę publikacji; aż po te bardziej refleksyjne - zadać sobie pytanie, czy nasze prywatne opinie nie wpływają na odbiór artkułu. Czasami warto po prostu zapytać autora publikacji o źródła i dowody, to trwa chwilę, a dużo zmienia. Jeśli ktoś nie poda nam dowodu, to też jest ważna informacja - zauważył Kantorowicz.

Warto też sprawdzić, czy taki news pojawia się w kilku serwisach internetowych, ale nie jest ujęty w te same słowa. Wtedy możemy sprawdzić, na jakie źródła powołują się autorzy takich tekstów i do źródeł dotrzeć sami. Warto zwrócić uwagę, czy podana w badaniu grupa osób jest reprezentatywna dla całego społeczeństwa. Trzeba też być czujnym, czy w tekście lub badaniu ktoś nie próbuje nam czegoś sprzedać lub zareklamować.

Szczegółowe informacje na temat akcji można znaleźć na stronie: https://www.facebook.com/kampaniadowodzikjest/

PAP - Nauka w Polsce/Ewelina Krajczyńska/kk

Zobacz więcej na temat: NAUKA
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Marian Smoluchowski. Zapomniany geniusz fizyki

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2017 14:00
5 września minęło sto lat od jego śmierci, dlatego 2017 r. ogłoszono Rokiem Mariana Smoluchowskiego. Wciąż jednak niewiele osób wie o znaczącym dorobku wybitnego polskiego naukowca.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wybitny polski chemik prof. Daniel Gryko i jego korole

Ostatnia aktualizacja: 27.11.2017 19:37
Gość radiowej Jedynki już za kilka dni, na Zamku Królewskim w Warszawie, odbierze najbardziej prestiżową nagrodę naukową w naszym kraju - Nagrodę Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Najwybitniejszy wynalazca z grona Wielkiej Emigracji

Ostatnia aktualizacja: 05.12.2017 10:50
Jan Józef Baranowski (1805-1888) był ekonomistą i finansistą, szlachcicem, językoznawcą, inżynierem. Twórcą wielu wynalazków z dziedziny kolejnictwa, łączności, rachunkowości oraz maszyn liczących, w tym m.in. semafora, kasownika do biletów i gazomierza.
rozwiń zwiń