Pekin 2015

Pekin 2015: Kszczot w finale 800 metrów, Lewandowski nie powalczy o medal

Ostatnia aktualizacja: 23.08.2015 19:13
Adam Kszczot (RKS Łódź) awansował do wtorkowego finału biegu na 800 m lekkoatletycznych mistrzostw świata w Pekinie. Nie udało się to Marcinowi Lewandowskiemu (CWZS Zawisza Bydgoszcz), który ostatecznie uplasował się na dziesiątej pozycji.
Audio
  • Adam Kszczot wygrał swój bieg półfinałowy w czasie 1:44.97 i był to trzeci wynik półfinałów. Na mecie przyznał, że przebieg rywalizacji nieco go zaskoczył (IAR)
Adam Kszczot wywalczył sobie miejsce w finale biegu na 800 metrów na mistrzostwach świata w Pekinie
Adam Kszczot wywalczył sobie miejsce w finale biegu na 800 metrów na mistrzostwach świata w PekinieFoto: PAP/Adam Warżawa

Kszczot, mistrz Europy z Zurychu (2014), zaskoczył wszystkich rzadko spotykaną w jego karierze taktyką - prowadzeniem od startu i utrzymaniem go do mety, mimo ataku groźnych rywali, zwłaszcza na ostatnich metrach.

"Na oko" czterech jednocześnie minęło końcową linię, mieszcząc się w przedziale pięciu setnych sekundy: Kszczot - 1.44,97, Kenijczyk Alfred Kipketer - 1.44,99, Etiopczyk Mohammed Aman - 1.45,01 i Francuz Pierre-Ambroise Bosse - 1.45,02.

- Taktyka była zupełnie nowa i nieoczekiwana. Szczerze mówiąc to jedna z ostatnich, jaką w ogóle brałem pod uwagę. Jednak się w niej sprawdziłem, wygrałem swoją serię kwalifikacyjną i z perspektywy czasu oceniam, że to nie było trudne. Zobaczymy co przyniesie finał, ale jestem bardzo pozytywnie nastawiony - skomentował Kszczot.

Czytaj dalej
Paweł Fajdek 1200.jpg
Pekin 2015: Paweł Fajdek mistrzem świata, Wojciech Nowicki z brązowym medalem

Na ostatnich 50 m spojrzał jeszcze w telebim, by zobaczyć, jaka jest sytuacja za jego plecami.

- Troszeczkę za bardzo się rozluźniłem, na 50 m do mety spojrzałem na telebim. Myślałem, że rywale już tak daleko zostaną za mną i powoli zaczynają słabnąć. Niestety, zaczęli mnie dochodzić, ale rzutem na taśmę mi się udało jeszcze wygrać - opowiedział.

Lewandowski również rozegrał poprawnie walkę w półfinale do prawie ostatnich metrów, kiedy to nie miał już sił by włączyć "piąty" bieg. Mistrz Europy z Barcelony (2010) zajął czwarte miejsce (1.45,34), a od finału dzieliło go sześć setnych sekundy. Wygrał Amel Tuka z Bośni i Hercegowiny (1.44,84) przed Kenijczykiem Fergusonem Cheruiyot Rotichem (1.44,85).

- Było widać moje olbrzymie doświadczenie. Pobiegłem jak profesor, taktyka idealna. Tylko ponownie mi zabrakło na ostatnich stu metrach. Na 80 m do mety myślałem, że karty są rozdane, a okazało się, że znowu troszeczkę zabrakło. Sport jest brutalny, nawet za bardzo - przyznał Lewandowski, czwarty zawodnik ostatniej edycji tej imprezy w Moskwie.

Najwolniejsza była druga seria. David Rudisha pokonał dystans w 1.47,70, a Musaeb Abdulrahman Balla z Kataru w 1.47,93.

Z trzech półfinałowych serii do finału wchodzili zawodnicy z miejsc pierwszych i drugich oraz dwóch z najlepszymi czasami. Niespodziewanie odpadli wicemistrz olimpijski z Londynu Nijel Amos z Botswany, a zdyskwalifikowany został halowy mistrz świata z Sopotu Aman.

Skład finału (wtorek, 25 sierpnia) z czasami z biegów półfinałowych:

Amel Tuka (Bośnia i Hercegowina)   1.44,84
Ferguson Rotich (Kenia)            1.44,85
Adam Kszczot (Polska)              1.44,97
Alfred Kipketer (Kenia)            1.44,99
Pierre-Ambroise Bosse (Francja)    1.45,02
Nader Belhanbel (Moroko)           1.45,28
David Lekuta Rudisha (Kenia)       1.47,70
Musaeb Abdulrahman Balla (Katar)   1.47,93

ps

Zobacz więcej na temat: Lekkoatletyka Pekin 2015

Czytaj także

Pekin 2015: Fajdek wierzy w rekord kadry. "Mam nadzieję, że te krążki poniosą reprezentację"

23.08.2015 21:30
- Nigdy jeszcze nie byłem w takiej sytuacji. Sam byłem ciekaw, jak poradzę sobie z rolą faworyta, bo przecież najtrudniej broni się tytułu. Zrobiłem swoje i bardzo się cieszę – przyznał po zdobyciu złotego medalu mistrzostw świata w rzucie młotem w Pekinie Paweł Fajdek.
Paweł Fajdek wierzy, że medale jego i Wojciecha Nowickiego zmotywują resztę polskich sportowców w Pekinie
Paweł Fajdek wierzy, że medale jego i Wojciecha Nowickiego zmotywują resztę polskich sportowców w PekinieFoto: PAP/EPA/FRANCK ROBICHON
Posłuchaj
03'43 Cezary Gurjew relacjonuje zmagania podczas drugiego dnia lekkoatletycznych mistrzostw świata w Pekinie (PR1) cz.21
00'50 Tomasz Gorazdowski relacjonuje zmagania podczas drugiego dnia lekkoatletycznych mistrzostw świata w Pekinie (PR3) cz.3
00'25 Fajdek wygrał wynikiem 80,88 m i obronił tytuł wywalczony w Moskwie. Mimo to nie był do końca zadowolony ze swej dyspozycji (IAR)
00'19 Znacznie mniej krytyczna była pierwsza trenerka Pawła Fajdka, Jolanta Kumor (IAR)
więcej

Zawodnik Agrosu Zamość przed dwoma laty został po raz pierwszy mistrzem świata. W Moskwie sprawił kibicom i sobie miłą niespodziankę. Teraz występował w roli faworyta. W sezonie jako jedyny przekroczył granicę 80 metrów.

To był trzynasty złoty medal dla Polski w mistrzostwach świata.

- To były dla mnie bardzo trudne zawody. Piekielnie ciężko startuje się z pozycji, gdzie wszyscy oczekują od ciebie już w pierwszej kolejce rzutów powyżej 80 m. Skupiłem się na sobie i taki schemat, jaki założyłem jeszcze w pokoju, wykonałem - ocenił.

Czytaj dalej
Paweł Fajdek 1200.jpg
Pekin 2015: Fajdek nie zawiódł oczekiwań, sensacyjny Nowicki

Już w trakcie konkursu, kiedy objął prowadzenie po rzucie na 80,64, dawał rady Wojciechowi Nowickiemu (Podlasie Białystok). To też poskutkowało. Obaj Polacy stanęli na podium – na najwyższym i najniższym stopniu, a medale wręczała im Irena Szewińska.

- Oby tak zostało do końca. Mam nadzieję, że dzisiejsze krążki, które wywalczyliśmy, poniosą całą reprezentację i pobijemy rekord w liczbie medali. Ta impreza wygląda naprawdę bardzo obiecująco – podkreślił Fajdek.

Podopieczny Czesława Cybulskiego cieszy się, że konkurs ma już za sobą, bo dzień po dniu... opadał z sił.

- Niestety, jedzenie w Pekinie nie zachwyca. Jedyne co możemy tutaj jeść to rozgotowany makaron i trochę mięsa, które rzadko kiedy dobrze smakuje. Ograniczyłem się zatem do minimum, które jest potrzebne, żeby przeżyć - dodał.

Fajdek realizuje stopniowo założony sobie po igrzyskach w Londynie w 2012 roku cel, by w ciągu siedmiu lat zdobyć dziesięć medali imprez mistrzowskich. Teraz ma ich trzy – wcześniej wywalczył złoto MŚ 2013 i srebro ME 2014.

W 2016 roku czekają go dwie imprezy – igrzyska w Rio de Janeiro i ME w Amsterdamie. W przyszłości marzy mu się również poprawienie rekordu świata, który od 1986 roku należy do reprezentanta ZSRR Jurija Siedycha - 86,74.

- Do olimpiady nie mam jednak zamiaru niczego zmieniać w treningu. Idę sprawdzonym rytmem. Dopiero w 2017 roku można postawić wszystko na jedną kartę. I wtedy albo wyjdzie, albo sobie uświadomię, że ten wynik jest dla mnie nie do osiągnięcia – powiedział.

To są pierwsze dwa medale zdobyte w mistrzostwach świata w Pekinie przez Polaków. Impreza potrwa do 30 sierpnia.

Źródło: TVN24/x-news

ps