Radio Chopin

Rosenthal, Friedman, Hambourg na żywo – czyli „Landmarks of Recording Pianism”, vol. 2

Ostatnia aktualizacja: 30.04.2020 09:30
Płyty z serii „Landmarks of Recorded Pianism” przynoszą zbiory nagrań różnych artystów: nagrań dopiero odkrytych, istniejących dotąd w pojedynczych egzemplarzach, wyjątkowych – nagrań, które nie mieszczą się w normalnych edycjach, pogrupowanych wg nazwisk i dzieł. Powstaje swoista pianistyczna silva rerum – i każda z „rzeczy” jest nadzwyczajna.
Landmarks of Recorded Pianism
Landmarks of Recorded Pianism Foto: Marston Records

W tym roku Gregor Benko i Ward Marston opublikowali drugi wolumin serii, a w nim ponownie fenomenalne odkrycia. Pierwszym i poniekąd najważniejszym, jest spektakularne nagranie II Rapsodii węgierskiej Liszta z radiowego występu Maurycego Rosenthala. Wciąż nie znamy – i nie poznamy – Rosenthala w jego młodym wieku, wreszcie jednak dostaliśmy choć jeden utwór zarejestrowany na żywo, czyli grany przed publicznością, nie tylko przed mikrofonem. I dopiero teraz słychać, jak bardzo w sztucznych warunkach studyjnych legendarny pianista się temperował i ugrzeczniał: II Rapsodia Liszta, jego tour de force, na której interpretacje i przeróbki dostał zgodę od samego kompozytora (Rosenthal był jego uczniem), w nagraniu na żywo jest popisem niewiarygodnej wręcz pianistyki – pianistyki, na którą stać było jeszcze co najwyżej Hofmanna.

Inną perłą, choć niestety ze skazą dźwiękową, są w tym komplecie utrwalone z transmisji radiowej w Japonii trzy utwory Chopina w wykonaniu Ignacego Friedmana – również jego jedyne jak dotąd znane nagrania live. Friedman także sięga szczytów ekspresji, niestety, rzeczywistego brzmienia trzeba się domyślać, gdyż nagranie zrobione zostało bardzo amatorsko i jest fatalnie przesterowane. Obok nich dostajemy bardzo rzadką rejestrację Poloneza As-dur: nie jest lepsza od znanej dotąd, ale dopełnia dotychczasowe „kompletne” edycje nagrań legendarnego pianisty. 

Jeden z dwóch dużych utworów umieszczonych na dwóch płytach Landmarks... vol. 2, to I Koncert fortepianowy b-moll Czajkowskiego – znowu w odkrytym dopiero nagraniu na żywo, tym razem Marka Hambourga. Wielki pianista jest już tu wprawdzie leciwy, ale to bezcenny dokument, rzucający nowe światło na jego sztukę – zdecydowanie bardziej spontaniczną niż znana z rejestracji studyjnych. Pozostało przy tym wyrafinowanie i oryginalne podejście do utworu (Koncert Czajkowskiego został nagrany przez Hambourga także wcześniej, w roku 1926) – co jednak wydaje się najważniejsze, to interpretacja nie nosząca jeszcze śladu oddziaływania Horowitza (dopiero z tej perspektywy można dostrzec, jak bardzo rzutowało ono na ostatnie stulecie). Hambourg nie składa na ołtarzu efektownej wirtuozerii żadnego z muzycznych walorów utworu, dostajemy więc bogatą interpretację, ukazującą złożony charakter rozbudowanego utworu, a nie sentymentalno-heroiczny fajerwerk. Jako plus dodajmy bardzo poprawny dźwięk i świetną batutę Malcolma Sargenta.

Z większych form płyty Landmarks... przynoszą też pełną dramatycznego rozmachu Appassionatę w wykonaniu Etelki Freund, a także ciekawą pierwszą część Księżycowej, graną przez Arnolda Dolmetscha w 1933 r. na historycznym fortepianie – i w historycznym (już?) stylu, w którym uderzają zwłaszcza rozłożone na arpeggia (co jednak podkreśla ich wokalizację) akordy lewej ręki. Szczytów sięgają trzy nagrania Percy'ego Graingera, w tym wyraziście rysowana Toccata i fuga d-moll Bacha w opracowaniu Tausiga. Szczególną wartość mają autorskie kreacje muzyki Federica Mompou. Ognie sztuczne Debussy'ego i Madrygał – przeróbka Alderghiego z Monteverdiego – są bezcennym uzupełnieniem skąpej dyskografii Rosity Renard, dostajemy też rzadką okazję posłuchania Franka La Forge. Na koniec edycja przywraca świat niemal kompletnie zapomniany – świat pianistycznej improwizacji. Grace Castagnetta, wychowanica m.in. Curtis Institute of Music, ponad pół wieku temu słynęła z tej rzadkiej już wówczas sztuki. W krótkiej próbie, na zadane przez cztery osoby z publiczności dźwięki (niepasujące do siebie), możemy usłyszeć, jakie niesamowitości potrafi ona wykreować.

 

Jakub Puchalski