Radio Chopin

Krzysztof Herdzin

Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017 06:00
Krzysztof Herdzin
Krzysztof HerdzinFoto: PAP/Darek Delmanowicz

Moje pierwsze spotkanie z Chopinem…

Jak każdy klasyczny pianista zetknąłem się z Chopinem na etapie szkoły podstawowej; nie pamiętam już dokładnie, co zagrałem na początku, ale musiało być to jakieś preludium albo mazurek. Potem, przechodząc przez wszystkie kolejne etapy kształcenia aż do dyplomu bydgoskiej akademii muzycznej w klasie fortepianu prof. Katarzyny Popowej-Zydroń, odkrywałem Chopina krok po kroku, rozwijając swoją miłość do jego muzyki, która nie była tak oczywista. Na początku bowiem nie przepadałem za jego twórczością, wydawała mi się zbyt egzaltowana i sformatowana poprzez konwencję stylistyczną, nie pozwalającą zbytnio na swobodę interpretacji. Dopiero poznając jego poważniejsze formy w szkole średniej, kiedy sam byłem już dojrzalszy, a przy tym okazało się, że scherza, ballady czy Sonata b-moll mają zupełnie inny, dramatyczniejszy i głębszy przekaz niż salonowe miniatury - zapałałem czystym uwielbieniem, które towarzyszy mi do dzisiaj.

Myślę Chopin, mówię…

Zimerman. Tak jakoś mam. Poza nim Józef Hoffman. Kiedy posłuchałem nagrań tego ostatniego - mówiąc kolokwialnie - "spadły mi buty". Geniusz. Kompletnie inna interpretacja niż dziś. Inne tempa, mniej egzaltacji i rubat, czysty konkret. A Zimerman, zwłaszcza w koncertach fortepianowych, kiedy poprowadził od instrumentu orkiestrę, to dla mnie wzorzec z Sevres.

Mój najbardziej osobisty utwór Chopina to…

Nie mam chyba takiego. Jest zbiór kilku ukochanych, do których wracam chętnie i często: Etiuda E dur op.10, nr 3, Larghetto z koncertu f moll, Ballada F dur op.38, Scherzo h moll i b moll, Fantasie-Impromptu op.66.

Chopin na współczesnym steinwayu czy na historycznym erardzie, pleyelu, broadwoodzie?

To bardzo ciekawe pytanie. Zawsze pozostaję w schizofrenicznym rozpadzie na dwie, walczące ze sobą osobowości, kiedy zaczynam szukać odpowiedzi na pytanie: "czy utwory z kompletnie innych czasów należy grać zgodnie z historycznym kontekstem i na instrumentach z epoki, czy odkrywać je na nowo, w zgodzie ze samym sobą". Wszak po 200 latach świat wygląda zupełnie inaczej, my jesteśmy zupełnie innymi ludźmi, inaczej odczuwamy, myślimy. Fortepian brzmi całkiem inaczej, niż za czasów kompozytora, nasz odbiór jest kompletnie inny, estetyka się zmieniła. Ostateczną i uczciwą dla mnie odpowiedzią pozostaje: graj Chopina najpiękniej, jak umiesz. Po prostu.