X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Radio Chopin

Moniuszko – niedokończony projekt europejski

Ostatnia aktualizacja: 13.05.2019 09:00
Stanisław Moniuszko (1819-1872) należał do najświetniejszej generacji romantyków urodzonych pomiędzy 1810 a 1829 rokiem. Na tle kilkunastu najwybitniejszych kompozytorów tego czasu – Fryderyka Chopina (1810-1849), Roberta Schumanna (1810-1856), Ferenca Liszta (1811-1883), Aleksandra Dargomyżskiego (1813-1869), Richarda Wagnera (1813-1886), Giuseppe Verdiego (1813-1901), Charlesa Gounoda (1816-1893), Jacquesa Offenbacha (1819-1880), Cesara Francka (1822-1890), Bedřicha Smetany (1824-1884), Johanna Straussa–syna (1825-1899) czy Antona Rubinsteina (1829-1894) – prezentuje się jako prawdziwy tytan pracy. Chociaż żył tylko 53 lata, a więc dłużej jedynie od Chopina i Schumanna, chociaż był ekstremalnie obciążony obowiązkami utrzymywania wielodzietnej rodziny (wychowywał aż dziesięcioro dzieci) – katalog jego dzieł ustępuje ilościowo tylko spisowi kompozycji długowiecznego Liszta. 
Stanisław Moniuszko
Stanisław MoniuszkoFoto: mat. pryw.

Stanisław Moniuszko był wszechstronnie utalentowany, ale nie zaliczał się do cudownych dzieci. Władał kilkoma językami i już jako nastolatek przełożył (podobno znakomicie) na język polski tekst ulubionego dramatu Paria Casimira Delavigne’a. Jego świetnie wykształceni stryjowie, których dziś uważa się za głównych sprawców intelektualnego rozwoju przyszłego kompozytora, sprawili, że Moniuszko posiadał znakomity zmysł literacki: do opracowania muzycznego najchętniej wybierał teksty Mickiewicza, ale współpracował przecież także z Aleksandrem Fredrą, Józefem Ignacym Kraszewskim czy Włodzimierzem Wolskim. Natomiast dzięki swojej muzykującej przy fortepianie matce i szczęśliwie dobieranym pedagogom (np. podczas pierwszego pobytu w Warszawie, w latach 1827-1830, uczył się u kolegi Chopina – Augusta Freyera), dziś zadziwia nas swoboda Moniuszki, z jaką komponował on liczne dzieła w rozmaitych gatunkach – scenicznych, pieśniowych, kantatowych (religijnych i świeckich) czy instrumentalnych (kameralnych, orkiestrowych i fortepianowych). Za życia jego talent dostrzegały nie tylko autorytety polskiego życia muzycznego, ale i wpływowi Rosjanie (Dargomyżski, Sierow), Czesi (Smetana), Francuzi (Gounod) czy Włosi (sam Rossini!). Jako kompozytor ponad 300 pieśni, Stanisław Moniuszko może być zestawiany z Schubertem czy Schumannem, a więc na samych szczytach europejskiej liryki romantycznej. Moniuszkę jako kompozytora operowego – szczególnie za sprawą pierwotnej wersji Halki (tzw. wileńskiej) – możemy, wbrew utartym schematom myślowym, kwalifikującym go najczęściej w drugim, a czasem i trzecim garniturze artystycznym Europy, zaliczyć do najbardziej progresywnych twórców swojej epoki. I jedynie na karb braku możliwości dalszego rozwoju artystycznego w pozbawionym wówczas instytucji muzycznych z prawdziwego zdarzenia kraju (na swój warszawski sukces Halka, po wileńskiej prezentacji z 1848 roku, musiała czekać aż 10 lat) należy złożyć fakt, że muzyk ten od razu nie poszedł za ciosem i nie rozwinął drzemiącego w nim zmysłu nowatora. Jako czterdziestotrzyletni autor Strasznego dworu, a do tego szacowny wówczas dyrektor opery, mimo osiągniętego mistrzostwa warsztatowego, nie był już tak bezkompromisowy i z większą rozwagą dostosowywał się do gustów dość konserwatywnego warszawskiego odbiorcy.

Po przeprowadzce z Wilna do Warszawy, gdzie po sukcesie Halki otrzymał nominację na dyrektora Teatru Wielkiego stając się z miejsca gwiazdą pierwszej wielkości, spływać na niego zaczęły rozmaite zaszczyty. Niestety, w późniejszym okresie, szczególnie po prapremierze Strasznego dworu, szybko zrzuconego przez rosyjską cenzurę z afisza, musiał niejeden raz przełykać gorzkie pigułki, aplikowane mu przez sfrustrowanych krytyków. Po prapremierze jego ostatniej – jak się miało okazać – opery Beata, zawiedziony jedną z recenzji, w końcu kwietnia 1872 roku miał swemu przyszłemu monografiście Aleksandrowi Walickiemu powiedzieć: „Młoda krytyka pomaga mnie jak umie. Z powodu Beaty reflektują mnie, żem stary, że niepotrzebnie wołam o natchnienie, gdy ono tylko do młodych przychodzi (biorą je widocznie w rodzaju żeńskim). Ja im wołam: dobrze! Tylko raz jeszcze… i skończę – ale czy panowie zaczniecie?” Ten kolejny raz niestety nie miał się już nigdy wydarzyć. Kompozytor zmarł nieoczekiwanie pięć tygodni później. Natomiast młodzi „panowie”, wprawdzie z kilkuletnim poślizgiem, ale „zaczęli”. Z najlepszym skutkiem – jak się zdaje – opery pisał Władysław Żeleński, autor szczególnie udanej Goplany według Balladyny Słowackiego, który notabene wkrótce po śmierci Moniuszki objął wakujące stanowisko wykładowcy w Instytucie Muzycznym. Jednak żadnemu z polskich kompozytorów operowych – Romanowi Statkowskiemu, Henrykowi Melcerowi, Ludomirowi Różyckiemu czy nade wszystko Karolowi Szymanowskiemu, święcącemu mocno spóźniony, bo dokonujący się dopiero na naszych oczach, pośmiertny triumf za sprawą partytury Króla Rogera – nie udało się zbliżyć do sukcesu, jaki do dziś operowym domom w Polsce od 150 lat gwarantują dwa tytuły: Halka i Straszny dwór. Stanisław Moniuszko, który na rodzimym gruncie wyrósł z tradycji Jana Stefaniego i Karola Kurpińskiego, tradycji zabarwionej też kolorytem opery włoskiej, francuskiej i w mniejszym stopniu niemieckiej, miał się u nas okazać talentem nieprześcignionym. I tak już zapewne zostanie po wsze czasy, co na szczęście zaczyna być również dostrzegane na świecie  przez muzyków tego formatu, co Marc Minkowski, Fabio Biondi czy Cyprien Katsaris. Muzyka autora Halki zdaje się ostatnio coraz śmielej pukać do wrót Europy. Oby wreszcie te tak oporne podwoje się przed nią uchyliły jak najszerzej. Viva Moniuszko!

Marcin Gmys