X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Radio Chopin

Henryk Opieński

Ostatnia aktualizacja: 04.02.2020 13:40
„Wszyscy uczniowie Zygmunta Noskowskiego wychowani byli w atmosferze poprawnego, pseudo-klasycznego stylu, kulcie dla rytmów i pieśni ludowej, a przede wszystkim w kulcie dla swego mistrza. Atmosfera, pozbawiona jakiegokolwiek entuzjastycznego dla prawdziwie wielkich mistrzów pierwiastku, niedopuszczająca, jak już wyżej była mowa, do zajmowania się i kształcenia na dziełach takich reformatorów twórczości muzycznej, jak Wagner i Berlioz, musiała w jednostkach o wybitnej indywidualności wywołać reakcję. Potrzeba entuzjazmu znajdowała kolejno swój wyraz to w uwielbieniu dla Griega, to w zachwytach dla śmiałych (a oczywiście egzorcyzmowanych w szkole) pomysłów Pucciniego, wreszcie wybuchnęła płomieniem uwielbienia dla Czajkowskiego. W utworach, pełnych głębokiego smutku, rozlewnej śpiewności i temperamentu, mimo brutalnego, a nawet często pospolitego frazesu posiadających piętno bezpośredniego, z duszy płynącego natchnienia, znajdowali młodzi uczniowie to, czego nie dawała im szkoła. Zajęła ich silna i przemawiająca do duszy indywidualność. Czajkowski – kompozytor narodowy rosyjski w<
Henryk Opieński
Henryk Opieński Foto: From Wikimedia Commons, the free media repositoryC5%82aw_Wyspia%C5%84ski_-_Portret_Henryka_Opie%C5%84skiego,_1898.jpg

Wpływ jego nie mógł jednak być trwałym – rozszerzał do pewnego tylko stopnia horyzonty twórczości; pod względem środków nie przynosił wiele nowego, a w każdym razie mniej, niż Wagner, z którego dziełami najznaczniejszymi (we fragmentach chociażby) zapoznawano się na koncertach Filharmonii.

Obok Wagnera, nowością i siłą oryginalnych pomysłów kontrapunktycznych i instrumentacyjnych zaimponował Ryszard Strauss. Z chwilą emigracji „młodej Polski” za mury Warszawy, chęć zdobywania coraz to nowych środków wyrazu zaczęła się zarysowywać dobitnie w powstających dość licznie utworach”.

Ten przydługi cytat daje próbkę możliwości pisarsko-krytycznych jednej z najciekawszych postaci polskiego życia muzycznego przełomu XIX i XX stulecia – Henryka Opieńskiego (cytat pochodzi z jego studium Najnowsze prądy w polskiej twórczości muzycznej wydrukowanego na łamach czerwcowego zeszytu „Biblioteki Warszawskiej” z 1907 roku). Kiedy Henryk Opieński pisał te słowa, był już człowiekiem w pełni świadomym swoich życiowych i artystycznych celów. Miał 37 lat i za sobą studia u Władysława Żeleńskiego w Krakowie, Zygmunta Stojowskiego w Paryżu i Heinricha Urbana w Berlinie. Był też bardzo zaprzyjaźniony z Ignacym Janem Paderewskim, który tak go polubił, że niezamożnemu, a tak bardzo obiecującemu muzykowi kupował nawet – co niedawno ustaliła w swojej fascynującej dysertacji dr Joanna Cywińska-Rusinek – eleganckie garnitury, tak aby „pasowały” do luksusowego wystroju tyleż monumentalnej, co kiczowatej willi sławnego pianisty w Riond Bosson.

Droga Henryka Opieńskiego do muzyki nie była jednak wcale prosta. Najbliższa rodzina długo pokładała w nim nadzieje, jako przyszłym… gorzelniku, i tylko upór młodego artysty zadecydował, że polski przemysł alkoholowy stracił utalentowanego managera na rzecz wszechstronnego reprezentanta życia muzycznego. Bo oprócz pisania krytyk działał Opieński także jako wypromowany w Lipsku w 1914 roku doktor muzykologii (już w 1911 założył niezwykle ważny dla środowiska naukowego „Przegląd Muzykologiczny”), działał jako organizator życia muzycznego (był inicjatorem założenia w Poznaniu Konserwatorium Muzycznego, które do dziś działa jako Akademia Muzyczna imienia…. Ignacego Jana Paderewskiego), wreszcie jako dyrygent symfoniczny i chóralny (w tym ostatnim przypadku, był twórcą założonego w Lozannie 1917 roku zespołu „Motet et Madrigal”, stając się najważniejszym obok Wandy Landowskiej, ale jednak mniej znanym, polskim prekursorem wykonawstwa muzyki dawnej).

Dla uformowania się Opieńskiego-kompozytora, nie licząc jego mentorów – Żeleńskiego, Stojowskiego i Urbana – wielkie znaczenie miał kontakt z co najmniej trzema  wielkimi osobowościami artystycznymi: obok wspomnianego Paderewskiego (który działał już na wyobraźnię trzydziestolatka), byli to twórcy Młodej Polski. Z jednej strony – kolega z liceum Stanisław Wyspiański, który pisał nawet dla Opieńskiego libretta operowe, w nadziei, że uda mu się z Henrykiem stworzyć tandem na miarę… Richarda Wagnera – kompozytora i librecisty;  z drugiej strony cenny był kontakt z Mieczysławem Karłowiczem, którego Opieński poznał w Berlinie podczas prywatnych studiów u Urbana (gdzie nauki pobierała też wspomniana Wanda Landowska). To Opieńskiemu zawdzięczamy fakt, że Karłowicz, zapatrzony dotąd głównie w muzykę Czajkowskiego i Griega (patrz tekst studium otwierającego niniejszą notę), ostatecznie otworzył się na zdecydowanie bardziej progresywne dramaty muzyczne Wagnera i symfonikę Richarda Straussa.

Jako kompozytor Opieński tworzył przez całe życie, ale do jego najważniejszych osiągnięć zaliczają się dzieła pisane w latach 1910-1930. Spośród nich wymienić należy nie zawsze natchnione pieśni (szczególnie udany jest jednak cykl według Preludiów Tetmajera – 1912) i interesujące dzieła orkiestrowe: poematy symfoniczne Lilla Weneda (utwór niestety zaginiony, a cieszący się wielkim powodzeniem, wieńczyła podobno efektowna instrumentacja Boguroudzicy) oraz Zygmunt August i Barbara (1911). Oprócz tego dał się on poznać jako twórca dwóch wystawionych w latach dwudziestych w Poznaniu pełnospektaklowych oper – Marii (według poematu Antoniego Malczewskiego), która wiąże Opieńskiego z naszym poprzednim kompozytorem miesiąca Romanem Statkowskim, oraz Jakóba [sic!] Lutnisty, partytury z założenia mającej stanowić odpowiednik Wagnerowskich Śpiewaków norymberskich. Obie opery, do niedawna uznawane za zaginione, przed dwoma laty odnalazła w szwajcarskich archiwach dr Joanna Cywińska-Rusinek.

Dziś za najważniejsze i najbardziej udane działo uznaje się Zygmunta Augusta i Barbarę, kompozycję, w której muzykolodzy (Marcin Gmys) upatrują „podwójnego hommage”, złożonego z jednej strony Karłowiczowi (konstrukcja poematu, zwieńczonego wielkim marszem żałobnym, do złudzenia przypomina dramaturgię Stanisława i Anny Oświecimów), jak i Wyspiańskiemu (najprawdopodobniej kompozycja oparta jest na motywach ostatniego, niedokończonego dramatu autora Wesela). Najwyraźniej Henryk Opieński, pisząc w 1911 roku Zygmunta Augusta i Barbarę złożył hołd swoim dwóch przedwcześnie zmarłym w latach 1907 i 1909 przyjaciołom.   

Henryk Opieński, którego 150. rocznica urodzin minęła właśnie 13 stycznia,  zmarł 21 stycznia 1942 w roku w Morges, dokąd wyemigrował w 1926 roku, po śmierci swojej pierwszej żony i porzuceniu Poznania. W tym samym 1942 roku w Lozannie ukazała się jedyna jak dotąd monografia tego ciekawego artysty pióra Aloysa Forneroda. 


mk