Radio Chopin

Paweł Łukaszewski

Ostatnia aktualizacja: 19.02.2020 15:00
„Najważniejsze jest dla mnie słowo” – napisał Paweł Łukaszewski w jednej z publikacji poświęconych swojemu warsztatowi kompozytorskiemu. Wybór ten nie jest w najmniejszym nawet stopniu arbitralny. Podyktowany został skupieniem na próbie możliwie silnego zestrojenia tworzonej muzyki ze sferą sacrum. Jakkolwiek oczywiście nie wszystkie jego dzieła wpisują się w nurt muzyki religijnej, to niewątpliwie właśnie ona tworzy trzon jego twórczości. Można chyba zaryzykować tezę, iż wśród kompozytorów średniej generacji Paweł Łukaszewski jest najgłębiej zanurzony w tym nurcie sztuki dźwięku. Sam artysta wielokrotnie zarówno w rozmowach, jak i referatach wygłaszanych na konferencjach, czy różnego rodzaju publikacjach klarownie formułował swoje twórcze credo dotyczące relacji między formą (najszerzej pojętą) a treścią: „Wydaje mi się, że chociaż technika kompozytorska jest czynnikiem niezbędnym w każdym akcie twórczym, to stanowi ona tylko narzędzie, nie zaś cel sam w sobie. Uważam, że cel, jakim jest «sacrum», zaczyna się właśnie tam, gdzie kończą się problemy warsztatowe. 
Paweł Łukaszewski
Paweł Łukaszewski Foto: wikimedia // creative commons

Tak konsekwentne w autorefleksji ogniskowanie uwagi na tym co w dziełach pozamuzyczne daje odbiorcom niezwykle silny impuls do poszukiwania kompozycji usytuowanych poza tym paradygmatem twórczym. Warto spojrzeć na to, co można znaleźć w twórczości Łukaszewskiego poza słowem – religijnym i świeckim, czyli w kompozycjach czysto instrumentalnych. Od razu rodzi się pytanie, czy są to dwa całkowicie odrębne i odmienne światy, być może również pod względem stylistycznym. Ich odrębność wydaje się wprawdzie oczywista, ale nieoczekiwanie odnajdujemy między nimi wygodną furtkę skonstruowaną przez twórcę tego uniwersum w roku 2011. Lenten music to pięcioczęściowy cykl krótkich utworów na sekstet saksofonowy, zasadniczo będący instrumentalną wersją wcześniejszych o rok Responsoria Tenebrae na sekstet wokalny. Geneza Lenten music tłumaczy niebywałą zupełnie dyspozycję temp poszczególnych ogniw cyklu rozgrywającego się bez cienia kontrastu ruchowego na poziomie Grave – Lento – Adagio – Larghetto. Być może w tym dziele – pozbawionym wątku słownego, a zatem zmuszającego nas do skupienia się na śledzeniu wyłącznie narracji muzycznej – dochodzi na gruncie muzyki instrumentalnej Łukaszewskiego do najwyrazistszego wyłożenia istoty zjawiska, jakim jest muzyka medytacyjna, kontemplacyjna. Te dzieła to silny zwornik dwóch grup twórczości Łukaszewskiego, ale  możemy je również odebrać jako żywą reakcję kompozytora na obecny od lat w życiu muzycznym nurt czysto instrumentalnych wykonań arcydzieł liryki wokalnej.

W artykule pod znamiennym tytułem Nowe czy własne?, opublikowanym w 2003 roku Paweł Łukaszewski pisze: „Nie jestem przedstawicielem żadnego z nurtów, nigdy nie ulegałem schematom, chcę pozostać niezależny. Nie lubię również być klasyfikowany. Mój język jest sposobem wyrażania myśli i zamierzeń, dyktowany potrzebą wewnętrzną. Uważam, że nad indywidualnym językiem muzycznego przekazu należy pracować po to, aby a rezultacie móc się jak najbardziej komfortowo odnaleźć w strukturze dźwiękowej czy rytmicznej, ale także w czasie i emocjach; zmierza to i tak to tego, aby odnaleźć siebie. I to jest, moim zdaniem, najistotniejsze.” W wypowiedzi tej odnajdujemy dwa słowa kluczowe dla opisu idiomu twórczego kompozytora, czyli „czas i emocje”. Z punktu widzenia słuchacza można byłoby je zinterpretować w sposób następujący – odmierzanie czasu na dwa sposoby, to jest ruchem i trwaniem, tworzy silne emocje, na których ufundowana jest muzyka Łukaszewskiego. Nie można oczywiście umniejszać znaczenia dla jego stylu tonalności, a przed wszystkim harmoniki, ale to właśnie gra dwojako organizowanym czasem  wydaje się najistotniejsza.

Ciekawość rodzi też z pewnością grupa dzieł odwołujących się – przynajmniej na poziomie identyfikacji gatunkowej – do makroformy cyklu sonatowego.  Należy do niej między innymi II Kwartet smyczkowy z roku 2000 – trzyczęściowy, bardzo zwięzły cykl przywodzący na myśl barokową formę sonaty z kontrastowym następstwem temp: szybko – wolno – szybko (w finale zamaskowanym jedynie dyspozycją Moderato). Słuszność skojarzenia z tym stylem historycznym potwierdza się również na płaszczyźnie rytmicznej, w częściach skrajnych wyraziście modelowanej właśnie na wzorach barokowych. Intensywny ruch ma w tym dziele niewątpliwie rangę dominanty stylistycznej. Zasadnicze znaczenie motywów rytmicznych i ogólniej – kształtowania charakterystycznego przebiegu rytmicznego widoczne jest w wielu rozbudowanych, kilkuczęściowych kompozycjach instrumentalnych Łukaszewskiego. Można tu przywołać dla przykładu choćby Kwintet fortepianowy z 2013 roku, ale także o kilka lat wcześniejsze Concertino na fortepian i instrumenty dęte blaszane, które w nieco przewrotny sposób odwołuje się do przynajmniej jednej z ważnych cech języka muzycznego Witolda Lutosławskiego. To o tyle zaskakujące, że Paweł Łukaszewski sam mówił o dystansie, z jakim odbiera znaczną część spuścizny tego kompozytora. Takie klarowne odniesienie się do warsztatu twórcy, który nie należy do grupy mistrzów, czy autorytetów, dowodnie potwierdza bardzo ważny element postawy artystycznej Pawła Łukaszewskiego – jego żywe zainteresowanie złożonością i bogactwem muzycznego świata, otwartość nań, która ma ostatecznie pomóc w odnalezieniu drogi prowadzącej do tego, co dla twórcy najważniejsze – w owym świecie jego własnego miejsca.  


Agnieszka Chwiłek