X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Radio Chopin

Konkurs Szymanowskiego. Skrzypce

Ostatnia aktualizacja: 25.09.2018 12:20
Skrzypce zajmują specjalne miejsce w twórczości Szymanowskiego. „Mity” i I Koncert należą do jego najwyżej cenionych utworów – nieprzerwanie od czasu skomponowania. Wiolinistyczny idiom muzyki polskiego modernisty – w znacznej mierze wypracowany przy udziale wielkiego skrzypka, Pawła Kochańskiego – jest czymś wyjątkowym w literaturze, poszerzając sposób rozumienia instrumentu i wpływając na zmianę jego roli w muzyce XX wieku. Stulecie to miało okazać się epoką skrzypiec – tak jak wiek XIX był epoką fortepianu. Szymanowski, choć tworzył równie wybitne dzieła na fortepian, miał w tym przewartościowaniu swój wyraźny udział. (JP)
Maja Horvat - faworytka od początku Konkursu, w finale III nagroda oraz nagroda za najlepsze wykonanie utworu patrona Konkursu.
Maja Horvat - faworytka od początku Konkursu, w finale III nagroda oraz nagroda za najlepsze wykonanie utworu patrona Konkursu.Foto: Bartek Barczyk

O ile fortepianom towarzyszyłam wiernie przez wszystkie trzy konkursowe etapy, o tyle po raz pierwszy skrzypków usłyszałam w finale, posiłkując się opiniami przyjaciół, fachowców i przyjaciół-fachowców dzielnie siedzących na wszystkich przesłuchaniach. Rywalizacja skrzypków z pewnością przyniosła znacznie większe emocje niż zmagania pianistów, z dwóch prostych powodów. Po pierwsze już na starcie było ich więcej: wyselekcjonowanie dwunastki z szesnastu a dwunastki z ponad trzydziestu to sytuacje bez porównania. Po drugie, w czym chyba wszyscy recenzenci okazali się w miarę zgodni, generalny poziom kandydatów do tytułu najlepszego skrzypka I Międzynarodowego Konkursu Muzycznego im. Karola Szymanowskiego był znacznie wyższy niż w pierwszej opisywanej przeze mnie kategorii. Los niedopuszczonego do finału pianisty Wsiewołoda Brygidy podzielił ukraiński skrzypek Wasyl Zacicha [Заціха – Zatsikha; skrzypek dał się zauważyć podczas Konkursu Wieniawskiego w 2016 r., gdzie jednak także nie znalazł się w gronie laureatów – red.], wobec czego III etap rozegrał się w ściśle damskim gronie. Zanim słowo o finałowych prezentacjach, na chwilę zostanę adwokatem finalistek. Skrzypaczki włożyły znacznie więcej wysiłku w swoje ostatnie występy: pianiści grali bowiem po jednym, wybranym koncercie, natomiast skrzypaczki – po dwa: obowiązkowo jeden z Koncertów Szymanowskiego plus jeden wybrany z regulaminowej puli (statystyki: dwie panie – Sibelius, aż trzy – Drugi Prokofiewa, jedna – Pierwszy Szostakowicza). W tej sytuacji finał – jako jedyny we wszystkich kategoriach – rozłożony był aż na dwa dni. Czemu tak? Nie wiadomo. Tak samo dziwił udział w finale Marty Gidaszewskiej – nie chcę pochopnie oceniać, bo jak wspominałam nie dane było mi wysłuchać I i II etapu, jednak w finale zdecydowanie odstawała od swoich rywalek pod względem techniki i interpretacji (wyróżniały ją natomiast barwne kreacje...). Poza tym – szczerze nie zazdroszczę konieczności podjęcia decyzji jurorom pod przewodnictwem Bartłomieja Nizioła, a obrady musiały być burzliwie – wyniki poznaliśmy z prawie godzinnym opóźnieniem, o godz. 23.45. Przyznam, że inaczej wyobrażałam sobie miejsca na podium, choć – z przyczyny wcześniej wzmiankowanej nieobecności – zapewne było to wyobrażenie nieco mgliste. Prawdą też jest, że chyba żadna z uczestniczek nie zagrała na tym samym, równym poziomie obydwu koncertów. Pierwszą nagrodę otrzymała Sławomira Wilga, wykonująca I koncert Szymanowskiego oraz Prokofiewa (g-moll op. 63). To skrzypaczka, której głęboka emocjonalność, dynamika gry, nasycony dźwięk oraz intensywna wibracja w moim odczuciu znakomicie sprawdzają się w muzyce romantycznej i późnoromantycznej. O ile w Prokofiewie taka gra pełna zaangażowania i żywej ekspresji mi się podobała, o tyle w Szymanowskim zdecydowanie mniej. Swoją drogą to, jak zabrzmiał Szymanowski, udowadnia charyzmę tej niezwykle obiecującej skrzypaczki (jeśli otworzy się na nowe możliwości stylistyczne, a jestem pewna, że ku temu niedaleka droga): pociągnęła za sobą orkiestrę, w wyniku czego Szymanowska „Noc Majowa” zabrzmiała nawet pół-Straussowsko, pół-Wagnerowsko. Trzeba przyznać, że to umiejętność dana nielicznym – tak porwać za sobą tłumy...

Dar ten posiada niewątpliwie Maja Horvat, która zdobyła III nagrodę oraz nagrodę specjalną za najlepsze wykonanie utworów Szymanowskiego: warto tutaj zaznaczyć, że to uczestniczka od samego początku będąca faworytką Konkursu. Nic dziwnego: piękny dźwięk (mało nośny, ale być może to kwestia instrumentu), bezgraniczna, niosąca ją jak na skrzydłach muzykalność i wrodzona charyzma, o technice nie wspominając. Choć w Prokofiewie pojawiło się kilka technicznych wpadek, była to zdecydowanie najpiękniejsza jego postać podczas finałowych wykonań: o rysach to lirycznych, to zadziornych, to pełnych dramatyzmu, to charakterystycznej dla Prokofiewa ironicznej figlarności. Horvat to niezwykle silna osobowość, w dodatku od razu zjednująca sobie publiczność i współwykonawców swoją bezpretensjonalnością i naturalnością: towarzyszący jej muzycy niejednokrotnie mówili o przyjemności współpracy z młodą Słowenką. II nagroda przypadła w udziale Roksanie Kwaśnikowskiej (Polki spotkały się już na podium w zeszłym roku, podczas XI Międzynarodowego Konkursu Muzycznego im. Michała Spisaka w Dąbrowie Górniczej – wtedy to Kwaśnikowska była najlepsza, Wilga na III miejscu). Kwaśnikowska zapisała się w pamięci zwłaszcza pierwszym finałowym występem: jako jedyna wybrała I Koncert skrzypcowy a-moll op. 77 Dymitra Szostakowicza, dzieło monumentalne, niezwykle wymagające technicznie i kondycyjnie (trwa blisko 40-minut), o ogromnym ładunku ekspresyjnym, trudnym, ale niezwykle efektownym w motywicznej wymianie pomiędzy solistą a poszczególnymi sekcjami orkiestry. Od pierwszych taktów skrzypaczki nie dało się wprost zatrzymać! Taka wykonawcza energia! A skoro o energii mowa, po zakończeniu Konkursu należy śledzić kolejne kroki artystycznej kariery Mayi Levy – jestem pewna, że o tej 21-letniej reprezentantce Belgii jeszcze usłyszymy. To prawdziwy „belgijski ogień”: niesamowita wręcz żywiołowość gry i wykonawcza brawura charakteryzująca tylko najbardziej pewnych siebie muzyków – Levy wchodzi na scenę z miną godną pokerzystki, która w najmniej spodziewanym momencie odkrywa wszystkie karty. Jako jedyna wybrała II Koncert skrzypcowy Szymanowskiego, zagrany z pasją i wręcz pierwotnym żywiołem, prawdziwie „wykrzesany” koncert! Jeśli pozostajemy jednak w kręgu metafor, Levy niestety doszczętnie „spaliła” III część Koncertu d-moll Sibeliusa, co podejrzewam ostatecznie pogrzebało jej szanse na nagrodę: pomijam błędy tekstowe i dramatyczne chwytanie się gestów dyrygenta, ale również dosyć brutalnie zaatakowany dźwięk. A szkoda, bo jej instrument miał dźwięk bodaj najpiękniejszy ze wszystkich: Maya Levy gra na skrzypcach Enrico Cerrutiego (Cremona) z 1851 r.


Agnieszka Nowok-Zych