X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Radio Chopin

Dystans i cisza

Ostatnia aktualizacja: 11.06.2019 00:21
Marc-André Hamelin wymyka się kategoryzacji. Wirtuoz? Jeden z najwęższego grona największych – ale choć chętnie gra najtrudniejsze utwory, nie epatuje techniką, nie popis jest jego celem. Klasyk czy romantyk? Może dramaturg? Liryk? A może tragik? Albo dla odmiany: malarz? Dźwiękowy impresjonista? Lub przeciwnie: architekt? Żaden z nich, choć w każdego w określonych momentach potrafi się przedzierzgnąć. Do każdego też zachowuje wyraźny dystans.
Marc-Andr Hamelin w NOSPR, 9 czerwca 2019
Marc-André Hamelin w NOSPR, 9 czerwca 2019Foto: Iza Lechowicz

Grając w katowickiej sali NOSPR recital w niedzielę, 9 czerwca, rozpoczął od łagodnego „postimpresjonisty” – od Maria Castelnuovo-Tedesco i jego Cyprysów. Dystans pozwolił na ukazanie wieloplanowej struktury w barwnym, ale elegijnym utworze, uwodzącym właściwym dla pianisty, pięknym brzmieniem, a prowadzącym wprost do wielkiej Sonaty A-dur, D.959 Franza Schuberta. Dzieło, łączące czysty tragizm drugiej części z dramatem pozostałych, rozpoczęło się wyjątkowym wstępem, już w pierwszym akordzie kreślącym dwa poziomy narracji: akompaniamentu i melodii. Ten podział okazał się tworzyć u Hamelina formę: jego Schubert pozostaje kompozytorem wybitnie pieśniowym także w swej muzyce instrumentalnej. Melodia zdaje się nadrzędną wartością, płynie w wyjątkowym legato, artykułowana kontrastami dynamicznymi, wzbogacana przez wchłonięte w jej bieg ozdobniki i gamy – a jednocześnie szybkie figuracje czy rozłożone akordy basu stają się nie tyle akompaniamentem, ile migotliwym tłem brzmieniowym: cantabile rozsnuwa się wyraziście, jakby wyłaniając się z tej ruchliwej chmury brzmieniowej. Lecz czy aby na pewno z niej? A może raczej z ciszy, której nie brak w tych kreacjach, gdyż pianista, wiedząc, że dźwięk potrzebuje czasu, potrafi pozostawić go w swoistej brzmieniowej przestrzeni nawet w szybkich częściach, a tym bardziej tam, gdzie napięcia rodzą się niespiesznie, jak w Trio Scherza albo w Andantino. To w ogóle wyjątkowy moment: tutaj Hamelin sięgnął najgłębiej w tragizmie, nie popadając jednak ani w przerysowany dramat, ani w patos. Cała druga część rozwijała się stopniowo, ale zarazem bardzo prosto, prowadząc do gigantycznej kulminacji w swym tym bardziej szokującym ustępie środkowym.

Po przerwie sięgnęliśmy po najbardziej popisowy fragment recitalu: po błyskotliwe aranżacje, w jakie popularne niegdyś piosenki Charles'a Treneta ubrał w swoim czasie Alexis Weissenberg (stale poszukujący nowego repertuaru i nowych wyzwań Hamelin spisał je z nagrania Weissenberga). I tu jednak na pierwszym miejscu stała melodia piosenek, przyozdobiona całą efektowną pianistyką – po czym Nokturn Des-dur op. 63 Gabriela Fauré przeniósł nas na najwyższy poziom subtelności, czarującej bogactwem kolorystyki. Właśnie takiego podejścia potrzebuje ta muzyka: delikatnego, śpiewnego, pozwalającego budować zróżnicowane plany, a przy tym w pełni kontrolującego formę. Ten szczególny „formalizm” jest jedną z tajemnic kanadyjskiego pianisty, tyleż odczuwalną, co trudną do nazwania: w każdym utworze kolejne epizody uzyskują zamknięty, zaokrąglony kształt, pozostając jednak w relacji z pozostałymi – i chyba właśnie tak: pozostając w relacji, a nie stanowiąc część całości. Nie oznacza to bynajmniej, że utwór rozpada się na szereg fragmentów – są one połączone logiką narracji, związkami przyczynowo-skutkowymi, tworząc całość architektoniczną. To raczej po prostu bardziej architektura addytywna niż organiczna – co bynajmniej nie ma wpływu na jej wielkość, jakość i wspaniałość.

W dwóch późnych utworach Chopina, jakie Hamelin wykonał w Katowicach, Polonezie-Fantazji i Scherzu E-dur, problem formy jest wręcz kluczowy. Pierwszy stara się łączyć wodę z ogniem, przeplatając swobodną fantazję ze ścisłym tanecznym rytmem poloneza – zazwyczaj pianiści skupiają się na jednym z tych wątków, który następnie dominuje interpretację całości. Hamelin zdawał się stawiać na fantazję – aczkolwiek polonezowy rys też był wyraźny, a w toku rozwoju utwór stał się bardziej syntetyczny, co zaowocowało nie tylko znaczeniem, jakiego nabrał melodyczny rysunek każdego gestu, lecz świetnie zbudowaną ogromną kulminację na złożonych trylach. Dystans nie dał jednak o sobie zapomnieć – czym innym był ostatni akord postawiony w wycofany sposób, mezzoforte, zamiast wyrazistego wykrzyknika fortissimo?

W ramach bisów usłyszeliśmy Toccatę L'homme armé autorstwa bohatera wieczoru, z którą parę lat temu zmagali się – jako utworem obowiązkowym – młodzi pianiści na Konkursie Vana Cliburna w Forth Worth (a jest się z czym zmagać, bo to utwór najeżony zapierającymi dech w piersi trudnościami – i w zapierający dech sposób został wykonany przez Hamelina), a następnie Pożegnanie, Das Abschied, ze Scen leśnych Schumanna.


Jakub Puchalski