Radio Chopin

Znudzony przed podróżą

Ostatnia aktualizacja: 23.08.2019 00:00
Tego typu występy przyprawiają mnie o melancholię. Dużo dobrego słyszałem o Juho Pohjonenie – i po wysłuchaniu go (środowy koncert festiwalu „Chopin i jego Europa”) częściowo mogę zrozumieć dlaczego. Smutne jest to, że gdyby pianista potrafił z jednej strony staranniej pracować, a z drugiej otworzyć wyobraźnię na muzykę – czyli był po prostu lepiej przygotowany do zawodu pianisty – mógłby być ciekawym artystą. Tymczasem pokazał się jak uczeń, dla którego sukcesem jest dotarcie do końca utworu.
15. Międzynarodowy Festiwal Muzyczny Chopin i jego Europa
15. Międzynarodowy Festiwal Muzyczny "Chopin i jego Europa" Foto: Mat. prasowe

Po pierwsze: program zaplanowany został bardzo intrygująco – utwory z częściami fugowanymi, aż po zakończenie w postaci praktycznie w ogóle nie wykonywanej Fugi a-moll Chopina (będącej jego szkolnym ćwiczeniem). Po drugie: pianista dysponuje dość swobodną techniką, a lekkość uderzenia mogłaby pomóc mu w wydobywaniu śpiewnego i pełnego tonu. I jeszcze jeden pozytyw: wbrew ostatecznemu wrażeniu (dość powszechnemu: wszyscy, z którymi rozmawiałem, byli po prostu znudzeni) Pohjonen posiada pewną wyobraźnię dźwiękową. Elementy jej przebijały parokrotnie zwłaszcza w Preludium, Chorale i fudze Cesara Francka, czasem – ale znacznie rzadziej – w Fantazji Wędrowiec Schuberta, wreszcie klejnocikiem był zagrany na bis Allemande Rameau, w którym wykonawca nie bał się zastosować ciekawych rozwiązań sonorystycznych czysto fortepianowej natury – nie usiłując naśladować klawesynu, ale pokazując coś, czego nie da się na nim osiągnąć, ale co znajduje się w samej muzyce.

Powiedzieć, że podobnej wizji zabrakło w utworach regularnego programu, to nie powiedzieć nic. Wszystko „mogłoby” jednak zabrzmieć zupełnie inaczej, gdyby pianista zdobył się na wysiłek wyobrażenia sobie możliwości tkwiących w muzyce, zamiast postrzegać ją jedynie jako zestaw znaczków na pięciolinii do wykonania na fortepianie. Że jest do tego zdolny – pokazał w tych wspomnianych wyżej kilku momentach (i może jeszcze w Fudze Chopina, którą nie tylko zagrał dość wolno – to dobrze, bo w przeciwnym razie zawsze staje się jedynie oschłym ćwiczonkiem – ale nawet próbował nasycić jakąś treścią). Naturalnie, poza konsekwentnym, a nie sporadycznym uruchamianiem wyobraźni, trzeba by także popracować nad formalnym oszlifowaniem każdej kreacji, począwszy od zdjęcia cegły – przepraszam: stopy – z pedału, i zastanowienia się nad muzyczną konstrukcją, którą następnie (może z pomocą nagrania, bo mam wrażenie, że pianista nie bardzo słyszy, co i jak gra) należałoby drobiazgowo zbudować. Przy okazji można by też popracować nad legatem, które pozwoliłoby na grę jakoś faktycznie będącą w stanie oddawać charakter, a nie tylko udawać cantabile.

Nie osiągnie się jednak niczego, jeżeli w gamach Mozarta (tu w faktycznie bardzo „technicznym”, ale znaczy to: „tym bardziej wymagającym” Preludium i fudze KV 394/383a) będzie się wciąż widziało jedynie przeniesione do utworu wprawki, „stałe elementy techniki pianistycznej”, czyli właśnie jedynie biegnące w górę i w dół gamki, a nie zaproszenie do emocjonalnego śpiewu. Świadomość celu to już połowa drogi. Na razie Juho Pohjonen zdaje się znudzony przedłużającą się rozgrzewką przed wyruszeniem w trasę.

***

Festiwal „Chopin i Jego Europa” trwa do końca miesiąca: do tej pory szczególne emocje i dyskusje wzbudził recital Ewgienija Bożanowa, który przyćmił inne gwiazdy, w tym oczekiwanego Benjamina Grosvenora (dobra wiadomość: Bożanow zagra też w Radiu Chopin – podczas naszego październikowego festiwalu w Antoninie, transmitowanego na antenie!), przed nami natomiast jeszcze występy Wadima Chołodenki, Aleny Baevej, Kristiana Bezuidenhouta, a także najbardziej intrygującego laureata ubiegłorocznego Konkursu Chopinowskiego na instrumentach historycznych, Dmitrija Abłogina, który przedstawi m.in. cały cykl Preludiów op. 28.


Jakub Puchalski