Radio Chopin

„Ucho” allegro con brio

Ostatnia aktualizacja: 04.01.2020 00:00
Ulubione tempo Beethovena będzie nam towarzyszyć w tym roku częściej, niż zwykle, gdyż rok 2020 jest nadzwyczajnym jubileuszem kompozytora.
Ludwig van Beethoven  Muzeum Figur Woskowych
Ludwig van Beethoven / Muzeum Figur Woskowych Foto: pixaby.com

Rozpoczęty właśnie rok będzie miał dwie dominanty. Jedną jest Konkurs Chopinowski, który czeka nas w październiku (to niewiarygodne, że od poprzedniego mija już pięć lat!) – ale nie Konkursu będzie dotyczyła najbliższa sobotnia audycja. W Radiu Chopin historię turnieju będzie prezentował w nowych audycjach Artur Bielecki, Ucho nienasycone tymczasem zajmie się drugim wydarzeniem, pod którego znakiem mijać będzie rozpoczęty właśnie rok. Za 11 i pół miesiąca – zdarzy się to w połowie grudnia – upłynie bowiem 250 lat od momentu przyjścia na świat Ludwiga van Beethovena. Kompozytora, który był twórcą nie tylko sonat, kwartetów i symfonii, ale twórcą epok.

Po jego śmierci przez kolejne jakieś półtora wieku nasza kultura muzyczna toczyła się torami przez niego wytyczonymi i to on był jej de facto największym bóstwem. Dążenie w kompozycji do nowości osiąganych przez rosnącą komplikację i rosnącą gęstość języka muzycznego – rzecz obca np. Bachowi, a względnie także Mozartowi – wywodzi się wprost z Beethovena. Wraz z tym idzie dążenie do większej wyrazistości, do panowania przez kompozytora, czy raczej przez jego dzieło, nad świadomością słuchacza. Celem jest narracyjne wyrażenie emocji i wywarcie wrażenia na słuchaczach. Wrażenia potężnego.

W pierwszym w 2020 roku Uchu nienasyconym spróbujemy to twierdzenie zilustrować. Zwrócimy uwagę i na początek drogi kompozytora, i na kilka innych bieżących wydarzeń, które towarzyszą nam w tych dniach. Właśnie bowiem mija także – dokładnie: 5 stycznia – stulecie urodzin jednego z największych pianistów w historii: Artura Benedetti Michelangelego. Nie zabraknie więc i wielkiego Włocha (rzecz jasna w muzyce Beethovena: w I Koncercie C-dur i ostatniej Sonacie c-moll), ale wspomnimy też o bohaterze naszej niedawno wydanej płyty, Mieczysławie Horszowskim, którego posłuchamy w rzadkim nagraniu Beethovenowskiej Sonaty op. 2 nr 2 – no i nie zabraknie przebłysków tła, bardzo bogatego i spektakularnego, z jakiego Beethoven się wywodził. Czyli w tym wypadku muzyki Josepha Haydna. Emblematycznej dla niego: kwartetów smyczkowych – czyli dziedziny, którą Haydn zrewolucjonizował, w dużej mierze tworząc ją na nowo. A wraz z nią, podobnie jak później Beethoven, tworząc epokę, w której potrafił – pod koniec życia, przekroczyć swe własne granice.

Jakub Puchalski