Radio Chopin

Signum temporis

Ostatnia aktualizacja: 20.03.2020 13:10
Znak czasu – czasu zarazy. Gdy nagrywaliśmy przeznaczone na marzec audycje „Ucho nienasycone” nic jeszcze nie zapowiadało odwołania poprzedzających Wielkanoc festiwali i koncertów. Dziś, z głębi kwarantanny, nie możemy zaktualizować przygotowanych zawczasu audycji. Ale... czy to konieczne? Ich treść, czyli muzyka, pozostaje niezmienna.
Koronawirus
Koronawirus Foto: mat. pras,

Możemy więc zrobić sobie wycieczkę wokół koncertów, które nas ominęły. Będzie nie mniej ciekawie! W tym tygodniu – monumentalnie i klasycznie. Festiwal imienia Beethovena miał nas wprowadzić w świat pianistyki, ogólnie mówiąc, „wiedeńskiej”. Myśląc o czekających nas wykonaniach koncertów fortepianowych Beethovena – a teraz już zamiast nich – zaproponujemy Państwu absolutnie nadzwyczajną interpretację V Koncertu Es-dur, z racji swego splendoru zwanego Cesarskim. Edwin Fischer, pianista-wizjoner pochodzący ze Szwajcarii, dokonał jego legendarnego nagrania w 1951 roku pod dyrekcją Wilhelma Furtwänglera, ale wcześniej, jeszcze przed wojną, utrwalił go pod zdecydowanie mniej magiczną batutą Karla Böhma – lecz samemu będąc w nieporównanie lepszej formie. To znacznie rzadsze nagranie, tym bardziej warte poznania.

W audycji nie zabraknie też jednak Furtwänglera. W naszym cyklu symfonii Beethovena tym razem – wyjątkowo w przedostatnią sobotę miesiąca – wielka Symfonia Dziewiąta, w jednym z kilku nagrań wyjątkowego dyrygenta. Wykonawcami będą: Irmgard Seefried - sopran, Rosette Anday - alt, Anton Dermota - tenor, Paul Schoeffler - bas, a także chór Wiener Singakademie oraz orkiestra Wiener Philharmoniker. Rejestracja z roku 1953.

Wcześniej natomiast wspomnimy jeszcze wieczór, jaki miał nas za parę dni czekać w krakowskim ICE, gdzie zaplanowano wykonanie m.in. I Koncertu a-moll Dymitra Szostakowicza. To apokaliptyczne wręcz dzieło postanowiliśmy pokazać Państwu w jednym z najbardziej poruszających, choć poniekąd też klasycznie wstrzemięźliwych nagrań: Leonida Kogana z Kiryłłem Kondraszynem. Ciemny i potężny – jedyny w swoim rodzaju – dźwięk skrzypiec Kogana pozwala wykreować nadzwyczajnie monumentalną i patetyczną wizję utworu.

(jp)