Radio Chopin

Chiaroscuro Quartet gra Haydna

Ostatnia aktualizacja: 16.11.2020 09:00
Wybór kwartetów z op. 76
Chiaroscuro Quartet - kwartety Josepha Haydna
Chiaroscuro Quartet - kwartety Josepha HaydnaFoto: BIS

Niezmierzone terytorium kwartetów smyczkowych Josepha Haydna próbuje ostatnio zdobywać coraz więcej zespołów. Z reguły poruszają się po nim skokami, ruchem konika szachowego. Chiaroscuro Quartet przedstawił właśnie – po Kwartetach Słonecznych – pierwsze trzy z Kwartetów op. 76. A warto zwrócić na nie uwagę, gdyż ansambl, prowadzony przez Alinę Ibragimovą, jest wyjątkowy.

Ibragimova jest dziś jednym z bardzo niewielu muzyków, mających do powiedzenia coś własnego, świeżego i nowego. Jej recytatywny styl gry, w którym nie zwraca się uwagi na technikę (akuratną), ani nawet na piękno dźwięku – skądinąd bardzo urodziwego – w sonatach lub koncertach skrzypcowych zawsze przedstawia utwory w świetle dotąd niewidzianym, eksponując słowa i całe zdania tam, gdzie inni w ogóle ich nie dostrzegają. W kwartecie smyczkowym zasada ta przenosi się na cały zespół. Należy przy tym pamiętać, że jak na nowoczesnych muzyków przystało, repertuar XVIII-wieczny wykonywany jest tu z pomocą jelitowych strun i dawnych smyczków, a także, rzecz jasna, historycznych technik gry – jednak to nie brak wibrato okazuje się najważniejszą cechą tego nagrania. „Historyzm” jest jedynie bazą, na której budowana jest w równym stopniu prawidłowa stylistycznie, co nowoczesna narracja, uruchamiająca wszystkie plany muzyki, jednocześnie jednak opowiadająca ją z użyciem śmiałych zwrotów: ogromnych kontrastów dynamicznych (muzycy nie boją się sięgać subtelnego, ledwie słyszalnego pianissimo), efektów brzmieniowych (jak rustykalizmy w finale Kwartetu d-moll), przede wszystkim jednak z dominantą nie czystego śpiewu, lecz wspomnianej wyżej retorycznej narracji. W ten sposób dawna muzyka zdaje się ulegać nowoczesnej dekonstrukcji – odsłania jednak swój głębszy charakter, przypominając, że Haydn był kompozytorem okresu Sturm und Drang i że u klasyków nigdy nie brakowało treści i emocji, mimo że zwykliśmy je przykrywać wypolerowanym lukrem. Nawet jeżeli tracimy więc gładki bieg muzyki, otrzymujemy w zamian dzieła mówiące – a wręcz rozgadane.

Do tego jednak, by to uzyskać potrzeba Aliny Ibragimovej.

 

Jakub Puchalski