X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Redakcja Programów Katolickich

Symbolioka chleba i tradycje z nim związane - ks. Jan Sochoń

Ostatnia aktualizacja: 26.06.2008 11:35
.
Audio


Symbolika CHLEBA w Biblii


Jakże ważną sprawą w życiu jest chleb. Mówię sprawą, bo nie chodzi tylko o artykuł niezbędny do istnienia, lecz o to, co wywołuje i co sprawia w nas samych, w naszym myśleniu o świecie, religii i innych ludziach. Chleb to rozumienie rzeczywistości, rozumienie tego, kim jest człowiek i jakie ma i powinien sobie stawiać cele. Zwróćmy więc najpierw uwagę na pouczenia zawarte w Biblii.

Otóż, ukazuje ona chleb (lehem), wytwarzany z pszenicy lub jęczmienia, będący synonimem pokarmu, jako konieczność egzystencjalną, jako obraz życia i wyraz powstrzymywania życia. W domach palestyńskich był on wypiekany każdego dnia. Ale księgi biblijne nadają mu również wymiar religijny, uznając go za typ Eucharystii. Izraelici składali stałą ofiarę z dwunastu chlebów pokładanych, które zarówno w Namiocie Spotkania, jak i w świątyni leżały na osobnym stole i były zmieniane w każdy szabat. Ich właściwa nazwa to „chleb oblicza”, ponieważ znajdowały się w każdej chwili w obliczu Pana.

Prorok Ezechiel porównuje chleb do „podpory”. która „łamie się” podczas głodu. Kiedy Bóg mówi, że rozbije podporę chleba, oznacza to, że na niebezpieczeństwo zostaje wystawiona sama podstawa życia. „Podpora” to długa łyżka, wkładana do pieca. Jeżeli więc Bóg ją złamie, nawet mając ziarno, nie można wypiekać chleba. I odwrotnie, gdy Bóg obiecuje, że Izrael będzie się mógł nasycić chlebem; obietnica ta mówi o życiu szczęśliwym. Natomiast w Księdze Kapłańskiej (26,26) czytamy o „podporze chleba” w tym znaczeniu, że chleb czyni człowieka zdolnym do chodzenia. Widać zatem wyraźnie, że relacje Boga z ludźmi są opisywane w różnorodnej metaforyce. Chleb jednak zyskuje w niej miejsce wyróżnione.

dlatego warto jeszcze wspomnieć o nim jako o wyrazie gościnności. Było to tak naturalne w żydowskiej kulturze, że Jezus, posyłając uczniów z religijnym przesłaniem, nakazał im, by nie zabierali chleba (Mk 6,8), ponieważ zakładał, że otrzymają go od tych, którzy przyjmą ich nauczanie. Czy dzisiaj możemy poszczycić się podobnego typu wrażliwością? Chyba tak, przynajmniej ci z nas, którzy pamiętają, że chleb to przede wszystkim dar pochodzący od Boga. Z tego powodu wypowiadamy dziękczynienie za chleb, kreślimy na nim znak krzyża lub ze czcią całujemy. Nie tylko z okazji corocznych dożynek, lecz codziennie, gdyż nieustannie potrzebujemy Bożego wsparcia i życzliwości. Mam wciąż w pamięci moją mamę, Franciszkę, która z uszanowaniem obchodziła się z chlebem; nigdy nie odważała się wyrzucać do kosza nawet najmniejszych okruchów, jakby nuciła cichutko początek „Mojej piosenki” Norwida:

”Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba …
                             Tęskno mi, Panie …”



Rozmnażanie CHLEBA


Pośród biblijnych znaczeń chleba należy wyróżnić to, mówiące, że jest ono słowem, bądź z nim się łączy. Prorok Amos w sporze z kapłanem Amozjaszem słyszy z jego ust: „Widzący, idź sobie, uciekaj do ziemi Judy! I tam jedz chleb, i tam prorokuj! (Am 7,12). A zatem chleb staje się warunkiem aktywności prorockiej, by ostatecznie wyrażać samo słowo przepowiadające i określające relacje człowieka z Bogiem i Boga z człowiekiem. W rozwijającej się historii zbawienia prorocy i mędrcy będą mówić o chlebie – żywym słowie samego Boga, czyli Bożej Mądrości. Jej zwieńczeniem okaże się Chrystus, w którego nauczaniu chleb i słowo Boże stanowią tę samą rzeczywistość. On Sam oznajmi bardzo wyraźnie: „Ja jestem chlebem życia” (J 6,35). Zapewnia nam przez to nie tylko możliwość codziennej egzystencji, ale przede wszystkim szansę dostępu do skarbów wieczności. Dzieje się to już teraz, ponieważ Jezus łączy siebie, jako prawdziwy chleb, z Eucharystią.

Oto najbardziej chrześcijańskie miejsce istnienia. Podczas każdej Mszy Świętej przeżywamy rozmnożenie chleba jako rozdanie słowa oraz spożywamy Ciało i Krew Pańską. Nie sposób zadrżeć z przejęcia i religijnej, radosnej trwogi. Przyzwyczailiśmy się, co prawda, do tego wprost niemożliwego i w pewnym sensie „szalonego” wydarzenia, gdyż składają się nań zwykłe gesty kapłana, wyraźna symbolika chleba i wina, jak też związane z naszą kulturą liturgiczne zachowania. W tym wszystkim czujemy się zakorzenieni i niejako „u siebie”. Niemniej jednak powinniśmy wciąż wzbudzać zdumienie i dziękczynienie. Podnosić serca i dłonie w poczuciu dokonywania się największej z tajemnic. Jezus pośród nas, prawdziwy chleb z nieba, żywy, ożywiający. Przekraczający cierpienie i śmierć, bliski i kochający. Serce wielu z nas potrafi wypowiedzieć jeszcze wiele innych słów – znaków umiłowania i ludzkiej serdeczności. Trzeba je z własnego ducha wywoływać. Jesteśmy przecież ludźmi zdolnymi do wypowiadania się, porozumiewania i rozmowy. W przestrzeni języka spełniają się nasze najskrytsze pragnienia i nadzieje. Rozdawajmy słowa jak okruchy chleba, zaspokajającego nie tylko głód ciała, lecz i tęsknoty ducha. Chleb i słowo niech stają się znakiem możliwej jedności, wzajemnej życzliwości i przebaczenia.

Samo przeżywanie życia nie wystarczy. Musimy wiedzieć, co przeżywamy. Życie, nad którym się nie zastanawiamy, nie jest warte, by je przeżywać. Jeden z mistrzów duchowości napisał, że połowę naszego życia stanowi zastanawianie się nad nim, myślenie o nim, dyskutowanie, ocenianie go i wydawanie opinii o nim. Czy warto żyć? Czy życie jest dobre, a może złe? Największa radość i największy ból biorą się z tego, co myślimy o swoim życiu i co odczuwamy. Refleksja to niepowtarzalna nasza siła, zwłaszcza nad wiarą i miłością  Boga i do Boga. Mogą oczywiście pojawić się pytania, na które nie znajdziemy odpowiedzi. Ale kierunek możliwych wyjaśnień zawsze jest. Trzeba powiedzieć: to moje życie, jedyne, niepowtarzalne i bóg, który mnie ukochał. To są ci, których kocham, z którymi podążam ku Najwyższemu dobru, do Betlejem Niebieskiego-domu chleba.



 „ (…) Chleba powszedniego daj nam dzisiaj (…)”

codziennie, rano i wieczorem, powtarzamy słowa, których nauczył nas Jezus Chrystus: Ojcze nasz, któryś jest w niebie … daj nam chleba powszedniego W tej głównej modlitwie naszej wiary zawarta jest więc prośba i o chleb. Chlebda wszystkich. Bibliści dopatrują się w niej aluzji do Księgi Wyjścia (16,4), gdzie czytamy: „będzie wychodził lud, i każdego dnia zbierał [mannę] według potrzeby dziennej.” Jeżeli tak, to wypowiadając prośbę o chleb, prosimy Boga, aby karmił nas teraz, jak czynił to w przeszłości. Ale nasze błaganie może też mieć sens eschatologiczny. Mannę w krajobrazach biblijnych uważano za chleb; oczekiwano, że w czasach ostatecznych Bóg ześle mannę, jak to czynił na początku, dlatego Jezus, kiedy mówił o chlebie, przywoływał również jego znaczenie odsyłające do życia wiecznego.

Nie musimy jednak przeciwstawiać sobie tych dwóch interpretacji. Zarówno Jezus, jego uczniowie, jak i my obecnie odnosząc się do chleba, myślimy o nim, jako o darze boga, jak i o chlebie wiecznym. Kiedy zatem wypowiadamy: „chleba powszedniego daj nam dzisiaj”, miejmy na względzie cztery rzeczy: mannę na pustyni, suwerenną dobroć Boga okazywaną obecnie, Eucharystię i eschatologiczną przyszłość. W ten sposób odkryjemy, że Bóg w różnoraki sposób troszczy się o nas, zwłaszcza wted6y,. kiedy znajdujemy się w sytuacji pustynnej, pozbawieni punktów orientacyjnych i zewnętrznego wsparcia. Zrozumiemy też, iż łaski płynące z Bożej strony są łaskami właśnie, a więc ich siła zależy od Dawcy, nikogo więcej; nie pytajmy więc, dlaczego tak a tak się dzieje. Życzliwość Boga musi pozostawać niezależna. Wreszcie powinniśmy sobie jasno uświadomić, ze największe szczęście spotyka nas w Eucharystii, nad która nigdy dosyć refleksji. Wydaje mi się, że z każdej liturgii powinniśmy wychodzić pobudzeni do głębszego życia; uświadamiamy sobie, że mamy swój życiorys, swoją rodzinę, swoje ciało, swoje marzenia i tęsknoty – wszystko do osobistego przeżycia, jako wyzwanie, gdyż wiele osób może nam pomóc, lecz kiedy wszystko zostanie powiedziane i zrobione, każdy z nas musi dokonać wyboru, jak żyć.

W tym więc sensie pozostajemy samotni; niemniej jednak ta samotność wyraża naszą indywidualność i potęgę w oczach Stwórcy. Cieszymy się i radujemy szczęściem innych ludzi, wzbogacamy się ich osiągnięciami, czerpiemy z ich twórczego doświadczenia, uczestniczymy w wielkim kręgu, tworzonym przez tradycję i zdobycze współczesności, lecz sami musimy stawać się tymi, kim jesteśmy i do czego zostaliśmy powołani. Musimy odkryć ten swój odrębny rys, duchowy wizerunek. To wymaga trudów i szczególnych zabiegów. Wymaga chleba . Także i dlatego, wciąż, niestrudzenie modlimy się: Ojcze nasz, daj nam chleba, dzisiaj, teraz, ale i na ucztę mesjańską … Niekiedy powtarzamy za Karolem Wojtyłą:
                ”Uwielbiam cię, blade światło pszennego chleba,
                  w którym wieczność na chwilę zamieszka,
                  podpływając do naszego brzegu
                  tajemną ścieżką.”


Tradycje polskie związane z symboliką CHLEBA

Chleb, początkowo pieczony na rozpalonym kamieniu lub w popiele w postaci placków czy podpłomyków, stał się nieodłącznym elementem polskiej obyczajowości i tradycji kulinarnej. Odgrywał ważną rolę w religijnych obrzędach. W określonych rytach kulowych stosowano różne postaci chleba, w zależności od dni i rodzaju uroczystości. Zygmunt Gloger zanotował, że pojawiły się na polskich stołach chleby weselny (kołacze, korowaje), zapustne (reczuchy, pampuchy, pączki, chrust), wielkanocne (baby, mazurki), wigilijne, pogrzebowe, zaduszkowe (perebuszki). „Chlebem żałobnym” lub „żałosnym” zwano ucztę pogrzebową. Polacy, siadając do posiłku, zawsze zdejmują nakrycie głowy, a gdy kęs chleba upadnie na ziemię, podnoszą go i całują, jakby dla przeproszenia za zniewagę.

Pamiętam, że moja mama Franciszka, zgodnie z miejscowym zwyczajem, kładła chleb w pokoju wizytowym i nakrywała go lnianym obrusem. Kiedy zjawili się zaproszeni goście, z uszanowaniem kroiła ten chleb z uszanowaniem i obdzielała nim przybyłych. Wynikało to z faktu, że sam proces powstawania chleba był długi, wymagał wiele pracy i znoju, począwszy od zasiania zboża, aż po wypiekanie w piecu. Było to zresztą niesamowite widowisko, zwłaszcza zimą, kiedy za oknem iskrzył się mróz, a dym z komina wił się w niebo smukłym, niebiesko-szarym warkoczem. Pamiętam też z jaką emocją posypywałem pajdę takiego chleba cukrem i jadłem z ukrywaną rozkoszą. Dzisiaj tegorodzaju przeżycia mogą wydawać się banalne i niezbyt literackie, ale w latach biedy i dobijania się do normalności takimi nie były.

Wydaje się nawet, że smak chleba pozostanie w polskiej wrażliwości znakiem wyjątkowo znaczącym i jednoczącym wszystkich. Dzielenie się nim to dzielenie się swym życiem, aby je można świętować. A w religijnym sensie to potwierdzenie wiary, że zostaliśmy wezwani do wysiłku, którego owocem jest wspólne dobro. To przekonanie, że potrzebujemy innych ludzi, którzy chcieliby z nami być i tworzyć wspólnotę, gdzie wyznanie grzechów i świętowanie splatają się ze sobą na zawsze. Nigdy nie powinniśmy rezygnować z symboliki, jaka promieniuje z obecności chleba w naszej egzystencji. Sam Bóg przecież wybrał chleb, aby pod jego osłoną być z nami. Wojciech Bąk, poeta dzisiaj zapomniany, łączył w jedno doświadczenie główne teologiczne wątki chleba, kiedy wyznawał:
„Ty, który jesteś Chlebem, który jesteś winem,
I Ojcem jesteś, i Duchem, i Synem -
Ty, który jesteś Słowem !”

Kiedy więc będziemy w swoim życiu wybierali milczenie, zamiast ciągłego mówienia, rozmowę z przyjaciółmi i działania, wypływające z naszego powołania, wówczas powtórzymy wspomniany gest poety, nie utracimy polskich tradycji wiążących się z chlebem, a sam chleb będzie w naszych rękach i sercu znakiem miłości, dającej pełne szczęście.





Dzielić się CHLEBEM to być z innymi

"Rozpoznając własne życie jako liturgię, głębiej sobie uświadamiamy, że wszystko, co czynimy jest zakorzenione w Bogu. Każdy nasz gest, uśmiech, niekiedy chmurne spojrzenie, wiodą do źródła istnienia. Najmniejszy szczegół codzienności jest ważny i zasługuje na szacunek. Nie jesteśmy bowiem stwórcami rzeczywistości, ale ją wciąż otrzymujemy w darze. To tak, jak dzieje się w rodzinie. Obecność ojca i matki, nawet, jeżeli są fizycznie oddaleni, sprawia, sprawia, że odczuwamy ich promienną czułość i opiekę. Wystarczy, że zawołamy, a już przybiegną z widoczną troską w sercach. Zawsze mają na podorędziu chleb, wokół którego gromadzimy się każdego dnia. To dzięki sile zawartej w chlebie doświadczamy prawdziwej natury życia, jako współczującego bycia z nimi. Wszyscy potrzebujemy pomocy, gdyż jesteśmy słabi, narażeni na cierpienie i często sami jesteśmy jego sprawcami.

Kiedy więc bierzemy do reki kromkę chleba, od razu pojawia się w nas przekonanie, ze naszą powinnością ma być związanie naszej kruchości z kruchością tych, z którymi mieszkamy, pracujemy, świętujemy. Aby móc powiedzieć: jesteśmy razem, choć tak bardzo różnimy się od siebie i zazwyczaj siebie nawzajem ranimy gnuśnością, a nawet duchową zaborczością. Podobne znaczenie ma picie wina, u nas w Polsce jeszcze niezbyt doceniane. To nie dziwi, ponieważ nasz krajobraz nie jest śródziemnomorski, lecz północny, a to wpływa na nasz narodowy charakter i styl życia. Niemniej jednak pojawienie się chleba i wina na naszych stołach powinno wyzwalać specjalne rytuały: należy je kosztować i oceniać, mówić o nim kilka dobrych słów, opowiedzieć historię krainy, z której pochodzi, rozlać do kieliszków – nie więcej niż do połowy - i wznieść toast. Przede wszystkim za życie, na znak pochwały istnienia będącego darem Boga.

Henri  J. M. Noumen – w jednej ze swoich konferencji zapewnił, iż jeżeli każdy z nas będzie trzymać pewnie swój kielich, z jego licznymi smutkami i radościami, uzna go za soje jedyne i niepowtarzalne Zycie, inni, widząc to, poczują się zachęceni, by w ten sam sposób unieść własne. Oczywiści życie nie jest łatwe i proste. Ale nie musimy go przeżywać w osamotnieniu. Usiądźmy, jeżeli to możliwe, do stołu, aby świętować prawdę, że choć rany w życiu każdego z osobna są niekiedy nie do wytrzymania, gdy przeżywamy je w przyjaźni jako cząstkę naszych wspólnych trosk, stają się źródłem uzdrowienia. Dlatego tak ważny jest chleb, i ważne jest wino – wywiedzione z natury pokarmy, łączące niebo z ziemią, ciało z duchem, trud i wytchnienie. W chlebie smakujemy jasne przestrzenie i wilgocią nabrzmiałe owoce, śpiew skowronków i szelest bocianich skrzydeł. W winie zaś czas i dynamizm układów słonecznych, które były, są i będą, gliniastą chropowatość żwiru i łupków skalnych, ostrość jesiennych przymrozków. Starajmy się wiec teraz, w czerwcowych dniach wzrostu i piękna, odczuwać w sobie ciepło winnic, rosnących, jak mówi poeta, na łagodnych stokach Boga. Starajmy się …"


ks. Jan Sochoń






 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak