Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Zielone Świątki

Ostatnia aktualizacja: 30.05.2020 07:50
Zielone Świątki to ludowa nazwa święta kościelnego Zesłania Ducha Świętego uznanego za jedno z najstarszych i największych świąt w kościelnym kalendarzu liturgicznym. Z obchodami kościelnymi Zielonych Świątek łączyły się obrzędy ludowe powitania wiosny, święta rolnicze i pasterskie.
Zielone Świątki. Pielgrzymka Łowicka, która wchodzi na Jasną Górę w wigilię uroczystości Zesłania Ducha Świętego, rozpoczyna tegoroczny sezon pieszych pielgrzymek do częstochowskiego sanktuarium.
Zielone Świątki. Pielgrzymka Łowicka, która wchodzi na Jasną Górę w wigilię uroczystości Zesłania Ducha Świętego, rozpoczyna tegoroczny sezon pieszych pielgrzymek do częstochowskiego sanktuarium. Foto: PAP/Waldemar Deska

W całej Polsce powszechny był zwyczaj – dotychczas jeszcze zachowywany na wsi – majenia ścian domów, wrót i płotów zielonymi, najczęściej brzozowymi gałęziami. Podwórka zaś, podłogi w izbach i nawet psie budy wyściełano grubo tatarakiem, czyli "kalmusowym zielem", dla świątecznej dekoracji, dla pięknego zapachu i także… przeciw pchłom, komarom, muchom i innym insektom. Powszechnie wierzono, że młoda zieleń i życiodajne soki wiosennych gałęzi przynoszą powodzenie w różnych gospodarskich przedsięwzięciach, pobudzają wzrost i plenność roślin, chronią od wszelkiego zła, od zarazy, czarów czarownic i odwracają zły urok.

 W Zielone Świątki przed domami urodziwych panien stawiano ukwiecone, zielone słupy majowe – inaczej maje lub wiuchy (...) robili je zwyczajowo kawalerowie – zalotnicy i ukradkiem, w nocy, ustawiali je pod oknami wybranych dziewczyn, w ten właśnie sposób okazując im swoje szczególne względy, zainteresowanie i matrymonialne zamiary.

 Jeszcze w pierwszych dziesięcioleciach XX stulecia, w Zielone Świątki, majono krowy, strojono je w wieńce zielone i kwiaty, przed wypuszczeniem na łąkę smagano zielonymi gałązkami. Prócz tego okadzano bydło ziołami święconymi i gotowano wywary z ziół, a wszystko przeciw czarownicom, które były łase na świeże mleko i starały się odebrać je cudzym krowom.

 Zieloną gałązką smagano pasterza – "fryca", który po raz pierwszy wychodził z bydłem na pastwisko. Poddawano go także innym próbom. W Wielkopolsce np. smarowano go sadzą, smołą i następnie wrzucano do pierza. W tym regionie również w ruch szły brzozowe i wierzbowe gałązki, którymi wymierzano cięgi nowicjuszowi, nie szczędząc mu przy tym drwin i docinków. Te i inne restrykcje wyzwolin należało znosić bez skrzywienia i po męsku, a na zakończenie jeszcze postawić starszym kolegom – pasterzom – wódkę i coś dobrego do zjedzenia, najlepiej jajecznicę na kiełbasie.

Innym ciekawym zwyczajem zielonoświątkowym było tzw. wołowe (lub końskie) wesele, zabawa ludowa nazywana także "rodusiem", podczas której pasterze wodzili pięknego wołu lub konia przybranego w wieńce z kwiatów, wstęgi i zawoje z białego płótna. Czasami na grzbiecie wołu sadzano słomianą kukłę. Towarzyszył mu zawsze orszak młodzieży, dziewcząt i chłopców oraz muzykanci, a wszyscy wołali głośno: "roduś, roduś" wymachiwali zielonymi gałązkami i wiązankami wiosennych kwiatów oraz trzaskali z batów.

 W Zielone Świątki przed domami urodziwych panien stawiano ukwiecone, zielone słupy majowe inaczej maje lub wiuchy. Były to bardzo wysokie, niekiedy kilkunastometrowe, mocne i proste, okorowane pnie sosnowe, ozdobione na wierzchołku okazałym bukietem, z gałązek zielonych, wstążek i błyszczących paciorków. Na ziemi rzeszowskiej (u Lasowiaków), także w Wielkopolsce i na Śląsku robili je zwyczajowo kawalerowie – zalotnicy i ukradkiem, w nocy, ustawiali je pod oknami wybranych dziewczyn, w ten właśnie sposób okazując im swoje szczególne względy, zainteresowanie i matrymonialne zamiary.

***

Tekst pochodzi z książki "Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne" dr Barbary Ogrodowskiej, wyd. Muza, Warszawa 2010.

Opracowała: Hanna Szczęśniak

gs

Zobacz więcej na temat: folklor