X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Historia

Ksiądz Jerzy Popiełuszko - kapłan nadziei

Ostatnia aktualizacja: 13.03.2008 12:17
Inwigilacja i obserwacja, próby werbowania pośród jego współpracowników agentury, nękanie telefonami z obelgami - tak wyglądły działania SB, wobec ks. Popiełuszki - mówi prof. Jan Żaryn.
Audio

 

 

 

 

Piotr Dmitrowicz: Ksiądz Jerzy do pewnego momentu był zwykłym prostym chłopakiem. Bardzo skromnym i właściwie niczym niewyróżniającym się. Niewiele wskazywało, że stanie się tak niezwykłą postacią?

Jan Żaryn: Tak, to widać zresztą patrząc na jego rodzinę. Miałem przyjemność poznać mamę księdza Jerzego. Można powiedzieć, że była to typowa polska katolicka rodzina, wychowująca tradycyjnie swoje dzieci. Z całą tego konsekwencją. Na tle innych rodzin z tego regionu niczym się niewyróżniająca. Głęboka religijność, duży szacunek dzieci do rodziców, skromność, prostota, życie w pełni uporządkowane zgodnie z rytmem natury i dekalogiem. To wszystko może skłaniać do refleksji, że ksiądz Jerzy na tle dzieci ze środowisk wiejskich niczym się w gruncie rzeczy nie wyróżniał i jego początek życia i późniejsze lata, również kapłańskie, są w dużej mierze podobne do bardzo wielu innych życiorysów. Bardzo wielu kapłanów pochodziło ze środowisk wiejskich. Według badań socjologicznych do lat 70 była to zdecydowana dominanta powołań kapłańskich, a później także, bo znaczna część rodzin wielkomiejskich w poprzednim pokoleniu mieszkała na wsi. Można powiedzieć, że ksiądz Jerzy był typowym przedstawicielem społeczeństwa polskiego, głęboko wierzącego, osadzonego w kulturze chrześcijańskiej i wiejskiej jednocześnie.
 
PD: Chciałbym zapytać o wydarzenie z życia księdza Popiełuszki, które nie tylko samo w sobie jest niezwykle poruszające, ale które, w moim przekonaniu, było niezwykle istotne dla jego dalszej drogi. W 1965 roku rozpoczął naukę w warszawskim seminarium, ale już rok później trafił do wojska. Kiedy się czyta o tym, w jaki sposób był on tam traktowany, te wszelkiego rodzaju upokorzenia, które go spotykały… To można zapytać czy jest możliwe, żeby to wszystko znieść, a jednocześnie nie zapłonąć nienawiścią do tego systemu, do komunistów.

JŻ: Myślę, że jakimś rozwiązaniem tej zagadki jest między innymi treść podania, jakie ksiądz Jerzy złożył do Wyższego Seminarium Duchownego, że chce zostać kapłanem, bo ma takie zamiłowanie i to jest taka ładna fraza, która dużo mówi o delikatności charakteru księdza Jerzego i o pewnej pokorze, która mu towarzyszyła i była jakimś znakiem rozpoznawczym jego biografii. To, co go spotkało w wojsku, te szykany, to było zapewne przez niego przyjmowane jako pewien dar Boży i wyzwanie, które go spotkało i było dla niego jakimś sprawdzianem wiary. Tak ja to rozumiem.

PD: Czy to, co spotkało księdza Jerzego w wojsku, było również udziałem innych kleryków?

JŻ: Oczywiście. Szykany polegające na tym, że dowództwo nie pozwala na prowadzenie indywidualnych bądź zbiorowych modlitw, że zmusza do zdjęcia z szyi krzyżyka, to są pewne „normalne” represje, które nie spotykały tylko księdza Jerzego, ale spotykały zarówno kleryków z tychże kleryckich jednostek, jak i innych młodych ludzi z zasadniczej służby wojskowej. W PRL-owskim wojsku odbywało się bardzo często wychowywanie młodych ludzi przez upokorzenie.  I to spotykało się z reakcją ze strony młodych ludzi. Tak było w przypadku księdza Jerzego, który przeciwstawił się profanowaniu znaku wiary, za co dostał w twarz. I ta reakcja, to niewątpliwie nie była już sytuacja typowa. Typowa była natomiast atmosfera, w jakiej ksiądz Jerzy funkcjonował w wojsku. To była atmosfera mocnego uderzenia wychowawczego, gdzie poprzez upokorzenie chce się sprowadzić człowieka do kogoś, kto wykonuje polecenia i rozkazy.

PD: Można, więc powiedzieć, że służba wojskowa była dla młodych kleryków swego rodzaju próbą?

JŻ: Są wspomnienia księży, w których opowiadają, że pobyt w wojsku w jakiejś mierze był dla nich udanym okresem życia, bo oni się sprawdzili. To była swego rodzaju próba i to wieloraka, bo dotyczyła przecież pokusy ucieczki od powołania kapłańskiego Wojsko zachęcało z jednej strony do wyjścia z seminarium duchownego z drugiej do tego żeby podjąć współpracę z organami bezpieczeństwa. To wszystko były pewne pokusy, szantaże, naciski, przed którymi ci młodzi ludzie musieli się bronić. Oczywiście rzeczywistość nie była taka czarno - biała, że alumni byli tylko i wyłącznie poddawani represjom a złe wojsko niszczyło i łamało charaktery. Byli dowódcy lepsi i gorsi i wielu z nich uznawało, a wręcz akceptowało na przykład fakt kontaktowania się alumnów z proboszczami miejsca, to znaczy parafii, gdzie znajdowała się dana jednostka klerycka, bądź z wysłannikami seminarium duchownego.

PD: W którym momencie następuje przełom w życiu księdza Popiełuszki? Czy to był sierpień roku 1980?

 

''

Ksiądz Jerzy Popiełuszko, Źr. Wikipedia

JŻ: Zdecydowanie tak. Kapłanem jest on od roku 1972 i niewątpliwie fakt, że sam prymas Wyszyński był tym, który go wyświęcał na kapłana miał ogromne znaczenie i wpływ na księdza Jerzego. On zresztą to wielokrotnie powtarzał. Dwa wydarzenia z jego życia miały kolosalne znaczenie. Pierwsze to fakt, że został duszpasterzem środowisk medycznych, bo z tym środowiskiem bardzo się zwiąże, i drugie wydarzenie to strajki sierpniowe i prośba delegacji strajkujących z Huty Warszawa, żeby przyszedł i odprawił mszę świętą. I to stanowiło przełom w życiu księdza Jerzego. On bardzo pięknie pisze o tym w swoich zapiskach, że kiedy wszedł do huty to wszyscy na jego widok uklękli, a on się rozglądał do koło czując, jakby ktoś ważny tuż za nim szedł. I szedł – Pan Bóg. On w tym momencie był świadkiem bardzo pięknej chwili. Oto po raz pierwszy w zakładzie komunistycznym pojawia się kapłan. I on to rozumie i ci robotnicy to wiedzą, że jest to historyczna chwila. Na dodatek robotnicy wiedzą, że odprawiana dla nich msza święta w jakimś stopniu ten ich strajk legitymizuje, a państwowy zakład pracy tak naprawdę staje się ich zakładem pracy. I zapewne stąd potem taki ścisły związek pomiędzy nimi a księdzem Jerzym. A znak krzyża w zakładzie pracy wieszany w latach 1980-1981 symbolizował także przejęcie fabryki czy szkoły w faktyczne władanie narodu.

PD: Dlaczego władze komunistyczne tak nienawidziły księdza Jerzego?. Przecież jego kazania nie były antykomunistyczne, czy jakieś nienawistne. Tam są głównie odwołania do nauki Jana Pawła II, czy kardynała Wyszyńskiego

JŻ: To, co głosił ksiądz Jerzy było jak najbardziej zgodne z nauką Kościoła, ale jego kazania były osadzone w konkretnym kontekście pewnej niesprawiedliwości społecznej, którą ksiądz Jerzy piętnował, ale nie nienawidził ludzi, którzy do tego doprowadzali. Zło dobrem zwyciężaj – to cytat, powtarzany ustawicznie przez ks. Jerzego. Drugi powód, może istotniejszy jest ten, że jak dziś wiemy sprawę operacyjnego rozpracowania przeciwko księdzu Jerzemu rozpoczęto w kwietniu 1982 roku – kryptonim „Popiel”. Sprawa się nie zachowała, ale mamy szczątkowe informacje na ten temat. Czas rozpoczęcia tej sprawy świadczy, że ksiądz Jerzy został szczególnie potraktowany. Jego inwigilacja rozpoczyna się właśnie z powodu cyklicznego odprawiania mszy świętych za ojczyznę. To znaczy fakt stworzenia silnego środowiska w parafii świętego Stanisława Kostki, które to środowisko identyfikuje się ze świątynią, z miejscem - z konkretną mszą, z intencjami tejże mszy, które to intencje mają charakter religijny i patriotyczny i mają stworzyć wspólnotę ludzi, modlących się o niepodległą Polskę: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Poza tym to środowisko jednoczyło działaczy Solidarności, którzy przecież byli w stanie wojennym pozbawieni możliwości legalnego funkcjonowania.

PD: Jakiego rodzaju szykany stosowano wobec księdza Jerzego?

JŻ: To były bardzo różnorodne formy. Inwigilacja i obserwacja jego samego i mieszkania przy ulicy Chłodnej. To były próby werbowania pośród jego współpracowników agentury, która miała ułatwić SB rozpoznanie. Co robi, jakie ma słabości, gdzie chodzi, z kim się kontaktuje i tak dalej? Również sprawdzanie korespondencji, czy też nękanie telefonami z obelgami i pogróżkami pod jego adresem. Jesienią 1983 roku to wszystko się nasila, cała ta akcja represyjna. Wtedy podjęta jest decyzja o rozpoczęciu sprawy przez prokuraturę, która to sprawa – nadużywania wolności sumienia i wyznania w celu szkodzenia interesom politycznym PRL, jak pisano w dokumentacji nadzoru śledztwa - ma doprowadzić do stworzenia aktu oskarżenia, za rzekome burzenie porządku publicznego i próbę obalenia ustroju państwa polskiego. Te zarzuty są totalnie niewspółmierne do treści kazań, a te stanowią główny dowód w sprawie oraz fakt, że jego kazania są cytowane i omawiane przez RWE. Zebrane dowody to m.in. nagrania dokonane w kościele przez funkcjonariuszy SB oraz nagrania magnetowidowe zarekwirowane przez SB od amerykańskich korespondentów telewizyjnych. Widoczne są na nich reakcje wiernych, dekoracja, itd.

PD: Czyli, można założyć, że gdyby doszło do skazania Księdza Jerzego, to nie byłoby tego strasznego mordu.

JŻ: Nie. To była pewna ścieżka represyjna stosowana przez SB wobec ludzi, którzy zostali uznani przez reżim, za wrogów państwa socjalistycznego. Najpierw inwigilacja potem ostrzejsze represjonowanie i obok tego możliwość podjęcia sprawy karnej, która miałaby za zadanie w okresie przygotowawczym zastraszenie danego kapłana. Na Chłodnej, w mieszkaniu księdza Jerzego zrobiono rewizję, kapłana wzywano na przesłuchania. Jeżeli to zastraszenie nie przynosiło efektu to doprowadzano dochodzenie do ewentualnej sprawy karnej. W tej sytuacji szykany bezpośrednie były tak mocno już przygotowane, że być może właśnie, dlatego sprawa karna została zatrzymana. Władze skorzystały z amnestii lipcowej 1984 r., tym bardziej, że ks. Jerzego bronili wysłannicy Episkopatu Polski; to wcale nie oznaczało, że sprawa została zamknięta. Tworzono całą atmosferę wyraźnej wobec niego niechęci, w tym prasową nagonkę, wywołaną publikacją Jana Rema. Chodziło, więc o to, żeby z jednej strony represjonować, z drugiej ewentualnie przygotować proces.

PD: W rozgrywkę przeciwko Księdzu Jerzemu próbowano chyba też włączyć episkopat?

JŻ: Oczywiście, że istniała próba włączenia w to Episkopatu Polski, a konkretnie prymasa Józefa Glempa i jego kanclerza ks. Zdzisława Króla, których w gruncie rzeczy zaszantażowano, grożąc, że szykany zostaną multiplikowane, albo ksiądz prymas wpłynie na Popiełuszkę, żeby ten uciszył się, bądź najlepiej żeby opuścił kraj i wyjechał, na przykład do Rzymu. Dziś już wiemy, że była to próba przerzucania odpowiedzialności na barki księdza prymasa za ewentualne wykonanie wyroku śmierci na księdzu Jerzym

PD: Rozumiem, że nie ma szansy na ustalenie, ani dziś, ani pewnie już nigdy, w którym momencie podjęto decyzję o zamordowaniu księdza Jerzego?

JŻ: Trudno jest tą datę odnaleźć, bo tak jak wspomniałem tej sprawy krypt. „Popiel”, nie mamy. Natomiast wiemy, że kilka tygodni wcześniej doszło przecież do próby jego zabójstwa. W drodze z Gdańska do Warszawy samochód został obrzucony kamieniami przez tych samych trzech funkcjonariuszy. I wiadomo, że wkrótce potem rozpoczęły się z ich strony przygotowania do mordu. Akurat te przygotowania są o tyle istotne, że zachowały się dane z funduszu operacyjnego. Te przygotowania nie były podejmowane w ostatniej chwili, na zasadzie spontanicznego odruchu. To był plan realizowany w sposób przemyślany i jak mi się wydaje, plan, który był znany najwyższym czynnikom.

PD:. Kto wydał rozkaz, a tym samym za to odpowiada?

JŻ: MSW było strukturą hierarchiczną, a zabójcy ks. Jerzego byli funkcjonariuszami Wydziału VI Departamentu IV w pionie SB. To jest oczywiste, że tego typu przedsięwzięcia, czyli pobicie z ewentualnym skutkiem śmiertelnym nie mogły być podejmowane samowolnie. To musiało być konsultowane z szefostwem resortu. Te działania oczywiście były utajnione przed opinią publiczna i innymi komórkami, ale nie przed szefostwem. Co więcej, znane są raporty z działań wydziału VI z innych lat i one były kierowane wg rozdzielnika do konkretnych osób, także polityków z BP KC PZPR. Inna sprawa, czy czytelnicy tych raportów rozumieli, co to znaczy np. „neutralizacja wroga”?

PD: Czyli kto, Milewski Kiszczak, Jaruzelski?

JŻ: Bez wątpienia istniało napięcie, wewnątrz aparatu władzy, tak jak między Goeringiem a Himmlerem, czy Berią a Mołotowem, co nie oznacza, że jedni i drudzy nie byli odpowiedzialni za mordy wykonywane w okresie kiedy pełnili najwyższą władzę w państwie. Jeżeli w ramach ówczesnego państwa, władza należąca do kierownictwa partii, bądź do władz wojskowych z racji stanu wojennego rościła sobie pretensje i prawo do totalnego zarządzania narodem to siłą rzeczy ci, którzy rządzili w sposób pełny odpowiadają za skutki sprawowania tej władzy, też w sposób konsekwentny. Niewątpliwie gen. Kiszczak wchodzący ze struktur wojskowych do MSW był planktonem nie z tego samego ciała, więc na pewno istniały napięcia pomiędzy strukturą MSW, a szefem, który przychodzi z innego resortu. I to zapewne miało swoje odbicia, jeżeli chodzi o napięcia personalne i polityczne dotyczące na przykład kontaktu z Moskwą. Niewątpliwie Kreml, poprzez swoich rezydentów w Warszawie, stosował taką metodę nacisku na rządzącą ekipę, która polegała na podkreślaniu istnienia w partii grupy alternatywnej do zarządzającej obecnie Polską. I ta alternatywna ekipa miała być w jakiejś mierze pobudzającą do radykalniejszego działania ekipę rządzącą. Milewski mógł w planach Moskwy odgrywać taką rolę narzędzia-straszaka wobec gen. Jaruzelskiego.

PD: Powstaje film o księdzu Jerzym. Jak pan sobie go wyobraża, o czym to powinien być film? O życiu księdza Jerzego? O systemie komunistycznym? O Solidarności?

JŻ: Oczywiście jest to wybór reżysera, ale wydaje mi się, że skoro ten film jest przygotowywany w tej chwili, to powstaje ze świadomością, że obywa się proces beatyfikacyjny księdza Jerzego. Tak, więc powinno to być zarówno dzieło historyczne jak i pewnego rodzaju współczesny żywot świętego, utrzymany w kanonie. Ten film może łączyć wątki znane w naszej tradycji. Z jednej strony mamy piękne żywoty świętych księdza Skargi, następnie Feliksa Konecznego, czy też współczesne salezjańskie i jezuickie; inna ornamentyka i inna treść, ale pewien wzorzec, wzór do naśladowania który jest widoczny w dokumencie o świętości opracowanym przez II Synod Plenarny z 1999 r. Życie księdza Jerzego jest znakomitym materiałem do zaprezentowania współczesnego kanonu świętego. I to jest jakby jeden typ narracji w filmie. Drugi to jest rzecz jasna bardzo ważny fragment historii Polski, kiedy to naród dochodził do niepodległości - przez swój opór wobec władzy komunistycznej. I to opór zorganizowany w ramach wielkiego ruchu Solidarności. I ta łączność pomiędzy aspiracjami Solidarności a Kościołem katolickim, jego nauczaniem o godności ludzkiej i prawie do życia w wolności, także narodu, jest w tej postaci symboliczna. No i w końcu jest to, rzecz jasna, opowieść o tej czarnej stronie polskiej rzeczywistości lat 80, o aparacie represji o władzy komunistycznej, która przegrywając wszystko była zdolna do mordowania. Ksiądz Jerzy staje się męczennikiem za wiarę i za Polskę, jak kapłani z powstania warszawskiego.

Profesor Jan Żaryn.Dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN.  Specjalizuje się w historii Kościoła katolickiego w Polsce w XX wieku, obozu narodowego, dziejach politycznych emigracji po 1945 r. Wydał między innymi „Kościół w PRL”, Warszawa 2004.

Zobacz fragment procesu morderców księdza Jerzego Popiełuszki

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak