Historia

Zdradliwy list Fryderyka Wilhelma. Jak Prusacy wmanewrowali nas w rozbiory

Ostatnia aktualizacja: 10.12.2019 06:00
- Trudno zrozumieć motywacje twórców Konstytucji 3 maja, że Prusy uczynili gwarantką Sejmu Czteroletniego. To tak, jakby lisa wpuścić do kurnika, żeby pilnował kur – oceniał historyk, prof. Andrzej Chwalba w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl.

10 grudnia 1789 na posiedzeniu Sejmu odczytano list króla Prus Fryderyka Wilhelma II, w którym obiecywał on zawarcie sojuszu z Rzecząpospolitą pod warunkiem przeprowadzenia reform ustrojowych i wzmocnienia władzy wykonawczej w państwie.

Konstytucja 3 maja - zobacz serwis specjalny

Agresywny gracz

Władca sąsiedniego państwa, niedawny zaborca, wzywał wprost do reform i ustawiał siebie samego w pozycji ich gwaranta. Ośmieleni tym aktem postępowi polscy politycy opracowali projekt ustawy, która przeszła do historii jako Konstytucja 3 maja. Nie wiedzieli, że wchodzą w misternie zastawioną pułapkę. A powinni.

Prusy już w czasach poprzednika Fryderyka Wilhelma II, Fryderyka Wielkiego, dążyły – z powodzeniem – do zagarnięcia ziem Rzeczpospolitej. To przede wszystkim jemu na rękę były rozbiory Polski. Celem ambitnej polityki Fryderyka Wielkiego było przekształcenie Prus w nowoczesną europejską monarchię absolutystyczną. Jedną z metod realizacji tego celu było połączenie drogą lądową dwóch części składowych swojej monarchii - Brandenburgii i Prus Wschodnich. Na przeszkodzie stało polskie Pomorze. 

Czytaj także: Fryderyk Wilhelm - twórca potęgi Prus >>>>>>>>>>

Rzeczpospolita na smyczy Rosji

Od 1735 roku, kiedy na tronie zasiadł August III Sas, Rzeczpospolita stanowiła de facto protektorat Rosji. Gdy 27 lutego 1768 roku podpisano prawa kardynalne na tzw. sejmie repninowskim (od nazwiska rosyjskiego ambasadora w Polsce, Repnina). Prawa gwarantowały nienaruszalność ustroju Rzeczpospolitej i blokowały wszystkie reformy. Gwarantką tych praw była Katarzyna II. Tym samym pod względem prawa międzynarodowego państwo polsko-litewskie stawało się protektoratem Rosji.

Na reakcję Prus nie trzeba było długo czekać. Fryderyk Wielki zręcznie wykorzystał sytuację międzynarodową. Wojna Rosji z Imperium Osmańskim wprowadziła w stan gotowości Austrię. Ta z kolei była związana sojuszem z Francją. Paryski dwór planował wciągnięcie do antyrosyjskiego sojuszu Prus. To dawało Wilhelmowi argument do szantażowania Rosji – albo rozbiór Polski, albo wojna.

Król zaproponował Katarzynie II rozładowanie sytuacji międzynarodowej poprzez scedowanie części ziem polsko-litewskich na Rosję i – w ramach rekompensaty za życzliwą neutralność wobec wojny rosyjsko-tureckiej – Prusy i Austrię. Katarzynie nie paliło się do rozbiorów – jako protektorka całej Rzeczpospolitej na takim układzie mogła tylko stracić. Groźba sojuszu połączona z buntem konfederatów barskich skłoniła ją jednak do działania. W 1772 roku odbył się pierwszy rozbiór Polski.

Reakcja na Sejm Wielki  

Rosja nie zrezygnowała ze swojej ambicji opanowania cieśnin czarnomorskich kosztem Turcji. Potrzebowała jednak do pomocy silnego sojusznika. Takim miała stać się Rzeczpospolita. 6 maja 1787 roku król Stanisław August Poniatowski spotkał się w Kaniowie z carycą Katarzyną. Na spotkaniu ustalono wzmocnienie polsko-litewskiej armii, do czego potrzebne były reformy wewnętrzne. Caryca zgodziła się na zwołanie sejmu skonfederowanego, który przeszedł do historii pod nazwą Sejmu Wielkiego.

I tym razem pruska dyplomacja zadziałała z niezwykłą sprawnością (wówczas na tronie Prus zasiadał już jego bratanek, Fryderyk Wilhelm II). Zaledwie tydzień po rozpoczęciu obrad Sejmu, 13 października 1788, do deputowanych przemówił poseł Ludwig Heinrich Bochholtz. Dyplomata przekonał posłów do pomysłu sojuszu polsko-pruskiego (jak na razie niespisanego), który gwarantowałby pełną niepodległość i suwerenność. Ta propozycja doprowadziła do upadku królewskiego pomysłu przeprowadzenia reform pod egidą Rosji.

Dlaczego posłowie tak chętnie przystali na propozycję niedawnego zaborcy? Rosja była wówczas postrzegana jako największe zagrożenie dla szlacheckiej wolności – pacyfikacja konfederacji barskiej stanowiła wstrząs dla braci-szlachty. Wpłynęła także na pozycję króla, który wspomagał Rosję w tłumieniu rebelii. Skompromitowany monarcha nie miał na początku obrad siły przebicia, a potężni magnaci słali do Berlina prywatne poselstwa, w których deklarowali chęć zawarcia przymierza z Prusami.

Pod wpływem pruskich deklaracji Sejm rozpoczął wycofywanie wojsk rosyjskich z ziem Rzeczpospolitej. Rosja na razie nie reagowała, bo nie mogła. Imperium było zaangażowane w wojnę ze Szwecją na północy i z Turcją na południu. Znaczącym argumentem, tak wobec Rosjan jak i Stanisława Augusta, były też pruskie pułki, od których zaroiło się na granicy, gotowe na interwencję w przypadku, gdyby stronnictwo królewskie obstawało przy opcji prorosyjskiej.

Prusy wspomagały wówczas polskie reformy, zwłaszcza te dotyczące wzmocnienia armii – polskie i litewskie wojska były w 1789 roku dozbrajane z niemieckich arsenałów. Fryderyk Wilhelm II liczył bowiem na polską pomoc w walce z Austrią. List odczytany na Sejmie 10 grudnia 1789 roku stanowił wstęp do negocjacji układu, który podpisano 29 marca 1790.

Ochłodzenie stosunków

Na przymierza polsko-pruskiego z marca 1790 roku strony gwarantowały wzajemną integralność terytorialną i obietnicę przyjścia z pomocą w razie ataku ze strony innych państw. Traktat nie miał początkowo charakteru otwarcie antyrosyjskiego. Wymierzony był wówczas raczej w monarchię Habsburgów. Podpisano w czasie wzrostu napięcia między Prusami i Austrią – Rzeczpospolita wywiązała się ze zobowiązań sojuszniczych, przeprowadzając na granicę galicyjską czterdziestotysięczny korpus, w nadziei na odzyskanie części tego terytorium.

Konflikt między Austrią i Prusami wygasł jednak zanim zdążył przerodzić się w wojnę. Stawiało to pod znakiem zapytania dalsze losy gwarancji Prus dla Rzeczpospolitej. Austria była sojuszniczką Rosji w walce z Turcją, ocieplenie na linii Berlin-Wiedeń oznaczało spadek napięcia między Fryderykiem Wilhelmem i Katarzyną.

Kryzys w stosunkach polsko-pruskich uwidocznił się 6 września 1790 roku, kiedy Sejm podjął uchwałę zabraniającą odstępowania jakiegokolwiek terytorium należącego do Rzeczypospolitej. Uchwała nie mogła spodobać się Prusom, które liczyły na przejęcie na drodze dyplomatycznej Gdańska – chociaż całe Pomorze przypadło wskutek I rozbioru Prusom, ten kluczowy bałtycki port pozostał we władaniu Polski.

Weksle bez pokrycia

Sytuacja międzynarodowa zmieniała się na niekorzyść Rzeczpospolitej z dnia na dzień. Rewolucja Francuska spowodowała zbliżenie monarchów europejskich, w tym niechętnych sobie dotąd władców Prus i Austrii. Dogorywały wojny Rosji ze Szwecją i Turcją, co pozwalało jej na skierowanie sił przeciwko Rzeczpospolitej.

Tymczasem w kraju trwały gorączkowe prace nad Konstytucją 3 maja i towarzyszącymi jej ustawami reformującymi państwo. Po uchwaleniu Ustawy Rządowej, która zrzucała formalnie protektorat Rosji, pewne było, że carskie imperium prędzej czy później zaatakuje. 18 maja 1792 wojska rosyjskie wkroczyły na terytorium Rzeczpospolitej.

Tymczasem już miesiąc po uchwaleniu Konstytucji rząd berliński uznał postanowienia traktatu z Rzeczpospolitą za niebyłe. Prusy nie wywiązały się z sojuszniczych zobowiązań i nie wsparły wojsk polskich w walce z Rosją.

Łakomy kąsek

Na tym nie skończyła się perfidia Fryderyka Wilhelma. Król zażądał bowiem terenów Wielkopolski jako rekompensaty za straty, jakich armia pruska doznała w wojnie ze zrewoltowanymi Francuzami. Monarcha zagroził, że jeśli nie otrzyma prowincji, wycofa swoje wojska z walk przeciwko przywódcom rewolucji francuskiej. Efektem jego żądań był II rozbiór Polski w 1793 roku.

Odtąd tak Rosja i Prusy traktowały kadłubkowe państwo polskie jako swoje kondominium. W czasie insurekcji kościuszkowskiej walczyły ramię w ramię z powstańcami. Dla obu mocarstw szybko stało się jasne, że utrzymywanie fikcji, jaką była już wówczas polska państwowość, nie miało sensu. W 1795 roku trzy mocarstwa dokonały ostatniego rozbioru Polski.

Prusy okazały się największym beneficjentem rozbiorów Polski. Choć pod względem wielkości zagarniętego terytorium ustępowały Rosji (141 tys. km2 do 462 tys. km2), to przypadły im tereny najbardziej zaludnione (2,6 mln mieszkańców ziem przyłączonych do Prus stanowiło połowę ludności państwa), na których znajdowały się najważniejsze ośrodki miejskie (Gdańsk, Warszawa, Poznań). Przede wszystkim akt rozbiorów pozwolił na połączenie dwóch części składowych pruskiej monarchii – Brandenburgii i Prus Wschodnich.

Zagarnięcie ziem polskich wzmocniło pozycję Prus jako europejskiego mocarstwa. Zbrodnia rozbiorów stanowiła kamień węgielny pod stuletni proces zjednoczenia Niemiec pod hegemonią Prus.

bm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Konstytucja 3 maja - dzieło oświeconych monarchistów

Ostatnia aktualizacja: 03.05.2020 06:00
- Monarchizm zaproponowany w Konstytucji 3 maja miał wzmocnić polskie państwo - mówiła historyk, prof. Zofia Zielińska. - Reakcja Berlina i Petersburga przeciwko Konstytucji świadczą o tym, że nasze ówczesne przekonania były słuszne. Posłuchaj!
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stanisław August Poniatowski. Król pechowiec?

Ostatnia aktualizacja: 12.02.2020 05:55
– Ostateczny wizerunek Stanisława Augusta w oczach opinii publicznej został określony przez zderzenie faktów: klęskę państwa polskiego i odrodzenie tego państwa przez patriotów emigrantów – mówił historyk, prof. Henryk Wisner.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Czy Polska mogła uniknąć rozbiorów?

Ostatnia aktualizacja: 18.09.2018 06:07
"Trzy upiorzyce wyssały z Polski życie państwowe. Były to siostry rodzone – konfederacje barska, radomska i targowicka. Z tych trzech sióstr upiorzycą najwinniejszą, bo najzgubniejszą była niewątpliwie konfederacja barska. Gdyby nie ona państwo polskie nie upadłoby w XVIII wieku" – pisał Stanisław Cat-Mackiewicz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kto nam zabrał niepodległość?

Ostatnia aktualizacja: 17.02.2018 17:00
W audycji "Historia żywa" mówimy o przyczynach upadku Rzeczypospolitej.
rozwiń zwiń