X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Historia

Zamordowanie "Inki"

Ostatnia aktualizacja: 21.08.2013 08:00
66 lat temu stalinowski sąd skazał na śmierć niespełna 18-letnią Danutę Siedzikównę, ps. Inka, sanitariuszkę 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej.
Danuta Siedzikówna, Inka, wikipediacc
Danuta Siedzikówna, "Inka", wikipedia/cc

- To był sprokurowany mord sądowy - mówi dr hab. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego.

28 sierpnia 1946 roku o godz. 6.15 Siedzikównę zabił strzałem w głowę dowódca plutonu egzekucyjnego z Korpusu Bezpieczeństwa Wewnetrznego. Wcześniejsza egzekucja z udziałem żołnierzy się nie udała; żaden nie chciał uśmiercić "Inki", choć strzelali z odległości trzech kroków.

W akcie oskarżenia znalazły się zarzuty udziału w związku zbrojnym, mającym na celu obalenie siłą władzy ludowej oraz mordowania milicjantów i żołnierzy KBW.

Danuta Siedzikówna, ps. Inka, urodziła się 3 września 1928 roku w Guszczewinie koło Narewki, na skraju Puszczy Białowieskiej. Wychowała się w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Ojciec Wacław Siedzik, jako student Politechniki w Petersburgu, został w 1913 zesłany na Sybir za uczestnictwo w polskiej organizacji niepodległościowej. W lutym 1940 roku deportowany został przez NKWD w głąb Związku Sowieckiego. Po podpisaniu układu Sikorski-Majski wstąpił do armii tworzonej przez gen. Władysława Andersa. Zmarł w 1942 i pochowany został na cmentarzu polskim w Teheranie. Matka Danki należała do AK. Aresztowana przez Gestapo w listopadzie 1942, po ciężkim śledztwie, została zamordowana we wrześniu1943 w lesie pod Białymstokiem.

Po śmierci matki, mając zaledwie 15 lat, Danuta razem z siostrą Wiesławą złożyła przysięgę AK - było to w grudniu 1943 roku. Następnie odbyła szkolenie sanitarne. Po wkroczeniu Armii Czerwonej w 1944 podjęła pracę kancelistki w nadleśnictwie Hajnówka.

Aresztowana zostaław czerwcu 1945, wraz z innymi pracownikami nadleśnictwa, przez grupę NKWD-UB za współpracę z antykomunistycznym podziemiem. Z konwoju uwolnił ją patrol wileńskiej AK Stanisława Wołoncieja "Konusa", podkomendnego majora. "Łupaszki". W oddziale "Konusa", a potem w szwadronach porucznika Jana Mazura "Piasta" i porucznika Mariana Plucińskiego "Mścisława", pełniła funkcję sanitariuszki. Przez krótki czas jej przełożonym był porucznik Leon Beynar "Nowina", zastępca majora "Łupaszki", znany później jako Paweł Jasienica.

Na przełomie 1945 i 1946 roku, zaopatrzona w dokumenty na nazwisko Danuta Obuchowicz, podjęła pracę w nadleśnictwie Miłomłyn koło Ostródy. Wczesną wiosną 1946 nawiązała kontakt z podporucznikiem Zdzisławem Badochą "Żelaznym", dowódcą jednego ze szwadronów "Łupaszki". Do lipca 1946 służyła w tym szwadronie jako łączniczka i sanitariuszka, uczestnicząc w akcjach przeciwko NKWD i UB. W czerwcu tego roku  została wysłana do Gdańska po zaopatrzenie medyczne.

20 lipca 1946 aresztowali ją funkcjonariusze UB. Osadzona została w więzieniu w Gdańsku. Po ciężkim śledztwie 21 sierpnia 1946 Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał ją na karę śmierci. Zarzucono jej m.in. nakłanianie do rozstrzelania dwóch funkcjonariuszy UB podczas akcji szwadronu "Żelaznego" w Tulicach pod Sztumem.

- Siedzikówna była cichą, trzymającą się z tyłu dziewczyną, sanitariuszką. Jak można było oskarżyć ją o wydawanie poleceń zabijania żołnierzy? Zachowały się relacje funkcjonariuszy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego  i milicjantów, których ona opatrywała po potyczkach z partyzantami AK - opowiada dr Niwiński.

Piotr Szubarczyk z IPN w Gdańsku pisał: "Wyrok śmierci na sanitariuszkę był komunistyczną zbrodnią sądową, zarazem aktem zemsty i bezradności gdańskiego UB (od którego realnie zależał wyrok) wobec niemożności rozbicia oddziałów majora "Łupaszki". To Szwadron "Żelaznego", w którym służyła "Inka", był szczególnie znienawidzony przez gdański WUBP z powodu wielu udanych akcji na placówki UB, m.in. brawurowego rajdu przez powiaty starogardzki i kościerski 19 maja 1946 roku, podczas którego opanowano kilka posterunków milicji i placówek UB, likwidując sowieckiego doradcę PUBP w Kościerzynie, kilku funkcjonariuszy UB oraz ich konfidenta".

W przesłanym siostrom grypsie z więzienia Siedzikówna napisała: "Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba". Zdanie to - według badaczy - należy tłumaczyć nie tylko w kontekście przebiegu śledztwa, lecz także odmowy podpisania prośby o ułaskawienie. Prośbę taką do ówczesnego prezydenta Bolesława Bieruta skierował za nią obrońca. Bierut nie skorzystał z prawa łaski.

Oskarżycielem w procesie sanitariuszki był prokurator Wacław Krzyżanowski, który dla 17-letniej wówczas dziewczyny zażądał kary śmierci. Prokurator był oskarżany przez Instytut Pamięci Narodowej o udział w zbrodniach komunistycznych, jednak dwukrotnie został uniewinniony przez sąd.

Zobacz więcej na temat: Armia Krajowa komunizm
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Przerwane życiorysy

Ostatnia aktualizacja: 23.07.2010 06:03
IPN wydał książki o największej powojennej zbrodni komunistycznej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Największy mord w powojennej Polsce

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2010 06:00
Aresztowano niemal dwa tysiące osób, około 600 z nich nigdy nie wróciło do domu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zygmunt Szendzielarz - zamordowany przez bezpiekę

Ostatnia aktualizacja: 30.06.2019 08:00
- Wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków - pisał w 1946 roku Zygmunt Szendzielarz, pseudonim Łupaszka.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Józef Franczak "Laluś" - ostatni z wyklętych

Ostatnia aktualizacja: 21.10.2019 06:30
Kiedy kończyła się II wojna światowa miał 27 lat. Nie złożył broni, ukrywał się 18 lat. Józef Franczak był ostatnim z żołnierzy wyklętych.
rozwiń zwiń