X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Historia

Nie damy nawet guzika

Ostatnia aktualizacja: 01.09.2011 07:00
- Nie tylko nie damy całej sukni, ale nawet guzika nie damy - tak 6 sierpnia 1939 r. marsz. Edward Rydz-Śmigły odpowiedział na niemieckie żądania utworzenia "korytarza gdańskiego". Czy to zapewnienie miało podstawy?
Audio
  • Rozmowa z udziałem Adama Ciołkosza - posła na Sejm, gen. Kazimierza Glabisza, komandora Bohdana Wrońskiego i Tadeusza Żenczykowskiego - o pracy gen. dywizji Wacława Stachewicza pt. "Przygotowania wojenne w latach 1935-1939".
  • Rozmowa z udziałem Adama Ciołkosza, gen. Kazimierza Glabisza, komandora Bohdana Wrońskiego i Tadeusza Żenczykowskiego (dokończenie).

Sytuacja strategiczna Polski w przeddzień wybuchu II wojny światowej była dramatyczna - Niemcy mogli zaatakować nas z trzech stron. Aneksja Czechosłowacji dawała im możliwość ataku z południa, z północy mogli wkroczyć od strony Prus Wschodnich, a główne uderzenie mogło być wyprowadzone z zachodu. Wojsko Polskie w dniu wybuchu wojny nie było w pełni zmobilizowane. Mimo alarmujących raportów wywiadu, zwlekano z decyzją o pełnej kompletacji oddziałów do ostatniej chwili aby nie zadrażniać stosunków z III Rzeszą. Władze polskie liczyły na dyplomatyczne rozwiązania sporu o Wolne Miasto Gdańsk i na straszak w postaci gwarancji bezpieczeństwa udzielonych przez Francję i Wielką Brytanię.

Stan polskiej armii odzwierciedlał możliwości państwa, które cieszyło się niepodległością od raptem 20 lat. Polska miała za sobą kryzys gospodarczy, z którego wyszła de facto, dopiero w drugiej połowie lat 30., a jej przemysł, w odróżnieniu od niemieckiego, nie był przestawiony na wojenne tory. Na nowoczesną armię brakowało po prostu pieniędzy, a te, które były, nie zawsze wydawano racjonalnie. Polska doktryna wojenna bazowała na francuskiej myśli wojskowej, która zatrzymała się w czasach I wojny światowej.
Niemcy wyciągnęli wnioski z wielkiej przegranej i byli pilnymi uczniami pionierów wojny manewrowej - Sowietów. To w ZSRR opracowano koncepcję zmasowanego użycia wojsk pancernych i lotnictwa w przełamywaniu frontu na jego wąskich odcinkach. Oficerowie niemieccy wizytowali ćwiczenia Armii Czerwonej, brali udział w wymianie informacji i szkoleniach na Wschodzie, podpatrywali, a potem opracowali własną koncepcję wojny, nazwaną późnie Blitzkrieg – wojna błyskawiczna.
A jaki był polski pomysł na wojnę obronną? 
Lotnictwo

 

Polska doktryna zakładała użycie lotnictwa przede wszystkim do celów rozpoznawczych i łącznikowych. Kładziono też – zgodnie z koncepcją francuską – nacisk na rozwój lotnictwa bombowego. Zaowocowało to opracowaniem i wprowadzeniem jednego z najnowocześniejszych bombowców okresu międzywojennego – PZL 37 "Łoś". Tymczasem podstawą w wojnie obronnej, na która była skazana Polska, powinno być lotnictwo myśliwskie, które mogłoby zapobiegać atakom wrogich bombowców. A to było w opłakanym stanie...

Na wyposażeniu znajdowały się samoloty myśliwskie PZL P.11 i P.7 – w I połowie lat 30. jedne z najnowocześniejszych na świecie, ale już w 1939 roku kompletnie przestarzałe. Błędy dostrzeżono zbyt późno i starano się o interwencyjny zakup myśliwców u sojuszników. Żaden z zamówionych 150. francuskich MS-406, kilkunastu brytyjskich Hurricane`ów oraz jednego Spitfire`a nie dotarł jednak do Polski przed wybuchem wojny.

Samolot
Samolot myśliwski PZL P.11C


Polskie lotnictwo było rozproszone przez przydzielenie eskadr do poszczególnych armii – jedyne duże związki taktyczne stanowiły Brygada Pościgowa, której powierzono zadanie obrony Warszawy, oraz Brygada Bombowa. Niemcy wykorzystywali lotnictwo na konkretnych odcinkach frontu – tam, gdzie były kierowane główne uderzenia. Poza tym ich przewaga liczebna i jakościowa była miażdżąca – mieli do dyspozycji ponad cztery razy więcej samolotów.

Broń pancerna

Trzon wojsk pancernych stanowiły tankietki rodziny TK: TK, TK-3, TKS i TKS-D. Tylko te ostatnie, uzbrojone w najcięższy karabin maszynowy kalibru 20 mm, spełniały minimalne wymagania współczesnego im pola walki, ale było ich zaledwie kilkadziesiąt. Pozostałe, uzbrojone jedynie w ciężki karabin maszynowy, nie nadawały się do walki z czołgami i mogły być wykorzystywane tylko do zadań rozpoznawczych. Było ich ponad 500. W miarę nowoczesnych czołgów lekkich Vickers E i ich licencyjnej odmiany 7TP, które mogły być groźne dla czołgów niemieckich, było mniej niż 200.

Ale największy grzech polskich sztabowców to rozdysponowanie czołgów pomiędzy duże jednostki piechoty i kawalerii, którym przypisano po kilka do kilkunastu czołgów, zorganizowanych w plutony oraz kompanie czołgów. Niemcy tworzyli dywizje pancerne i zmechanizowane, których dowódcy mieli do dyspozycji od kilkudziesięciu do kilkuset czołgów. Wojsko Polskie dysponowało tylko jedną jednostką zmechanizowaną, wyposażoną w większą liczbę czołgów – 10 Brygadą Kawalerii. Druga – Warszawska Brygada Pancerno–Motorowa - była dopiero formowana i nie osiągnęła pełnej gotowości bojowej 1 września 1939 roku.

Niemcy użyli w kampanii wrześniowej m.in. 7 dywizji pancernych i 2 dywizje piechoty zmotoryzowanej. Wermacht miał na wyposażeniu ponad 3000 czołgów.

Artyleria

Niemieckiej przewagi nie mogła zniwelować broń przeciwpancerna – polska dywizja piechoty miała na stanie 36 armat przeciwpancernych 37 mm; niemiecka: dwa razy więcej. Stan naszej artylerii też był opłakany - nie licząc armat przeciwpancernych, produkowanych w II RP na licencji szwedzkiej, uzbrojenie artylerzystów pamiętało czasy I wojny światowej, co skutkowało mniejszym zasięgiem i skutecznością ognia w porównaniu z niemieckimi odpowiednikami. Przewaga liczebna Wermachtu w tej kategorii uzbrojenia była trzykrotna.

Czołg
Czołg rozpoznawczy TKS. Zdjęcie opublikowane w zeszycie TBiU "Czołg rozpoznawczy TK (TKS)" z 1975)


Łączność

Kolejna pięta achillesowa Wojska Polskiego to łączność, oparta na telefonach polowych. Nawiązaie kontaktu pomiędzy oddziałami wymagało poprowadzenia przewodów telefonicznych. To było znakomite rozwiązaniemew czasie I wojny światowej, która rozgrywała się głównie w okopach, przy nieruchomym przez całe miesiące froncie. Ale nie w przypadku wojny manewrowej, gdzie sytuacja zmieniała się z godziny na godzinę. Nieliczne radiostacje były kiepskiej jakości. Nie była w nie wyposażona również większość czołgów i samolotów. Wszystko to sprawiało, że dowódcy oraz żołnierze byli na polu walki ślepi i głusi. Przekazywane przez gońców rozkazy najczęściej stawały się nieaktualne w momencie doręczenia.

Marynarka Wojenna

Polska Marynarka Wojenna - po ewakuacji do Wielkiej Brytanii tuż przed wybuchem wojny niszczycieli "Błyskawica", "Burza" i "Grom" - praktycznie przestała się liczyć z taktycznego punktu widzenia. Jej najpoważniejszą siłę stanowiło 5 okrętów podwodnych, jednak lotnictwo oraz okręty Kriegsmarine były w stanie bez większych problemów zneutralizować ich działania.

Bez szans

To tylko przykłady polskich słabości i błędów popełnionych w przygotowaniach do wojny. W zestawieniu z twardymi danymi propagandowe hasło "nie damy nawet guzika" i budowanie w społeczeństwie poczucia potęgi militarnej Polski wydaje się być jednym z największych kuriozów II Rzeczypospolitej. Wiara w zapewnienia aliantów potęgowała to przekonanie. W starciu z machiną wojenną III Rzeszy Polska nie miała najmniejszych szans. Nawet gdyby nie popełniono większości błędów w przygotowaniach do wojny, mogło to jedynie o kilka tygodni przedłużyć agonię kraju.

Odrębnym tematem jest ufność w zapewnienia Sowietów o neutralnej postawie w przypadku konfliktu z Niemcami. 23 sierpnia 1939 roku pakt Ribbentrop-Mołotow przypieczętował losy Polski. Społeczeństwo polskie nie było kompletnie przygotowane na takie rozmiary klęski wrześniowej…

Marszałek
Marszałek Edward Rydz-Śmigły na plakacie propagandowym z 1937 roku

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak