Historia

Rozbicie obozu NKWD w Rembertowie

Ostatnia aktualizacja: 21.05.2020 05:50
W nocy z 20 na 21 maja 1945 oddział Armii Krajowej pod dowództwem ppor. Edwarda Wasilewskiego ps. Wichura rozbił obóz NKWD w Rembertowie, uwalniając ponad 500 więźniów.
Audio
  • Audycja poświęcona historii obozu NKWD w Rembertowie, jego rozbiciu przez AK i dalsze losy więźniów. Ilustrowana wspomnieniami uczestników wydarzeń. (RWE)
Oddział Armii Krajowej, brak miejsca i daty
Oddział Armii Krajowej, brak miejsca i datyFoto: PAP/CAF/Szczeciński

W 1945 roku, po wyparciu wojsk niemieckich z ziem polskich, Sowieci, wraz z polskimi komunistami, zaczęli wprowadzać własny porządek. Jednym z pierwszych zadań było zniszczenie podziemia antykomunistycznego.

W lutym poufna instrukcja Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego głosiła: "Rozwiązanie Armii Krajowej traktować jako fikcyjne. Zmienić metodę zwalczania AK, które należy odtąd uważać za ruch oporu wobec władzy komunistycznej i antydemokratyczny. W obecnej fazie walka z AK powinna być bezwzględna".

Wojska NKWD wspomagane polskimi oddziałami przeprowadzały masowe aresztowania żołnierzy, oficerów i ludzi uznanych za niebezpiecznych dla nowego ustroju. Ci, którzy przeżyli aresztowania i śledztwo, trafiali do więzień i obozów, skąd byli wywożeni w głąb Związku Radzieckiego, do łagrów.

Obóz w Rembertowie

Jeden z najbardziej znanych obozów dla żołnierzy AK mieścił się w Rembertowie pod Warszawą. Jego więźniem był między innymi jeszcze wtedy nierozpoznany gen. Emil Fieldorf. Teren zarządzany całkowicie przez NKWD był otoczony potrójnym płotem z drutu kolczastego. Dzienne wyżywienie stanowiło 100 gram chleba i dwa litry wodnistej zupy.

- Obóz ten był zorganizowany na terenie przedwojennej wytwórni amunicji. Składał się z kilku baraków. W największym było dziesięć dużych izb. W każdej przetrzymywano 120-150 ludzi - mówił na antenie Radia Wolna Europa Alfred Grabowski, więzień obozu w Rembertowie.

Brawurowa akcja

Szaleńczą decyzję o rozbiciu obozu podjął kpt. Walenty Suda ps. Młot, dowódca Obwodu Mińskiego Mazowieckiego AK. Oddziałem uderzeniowym dowodził ppor. Edward Wasilewski ps. Wichura. Akcję zaplanowano na noc z 20 na 21 maja 1945.

- Gdzieś koło godziny drugiej w nocy usłyszeliśmy seryjne strzały, potem mała przerwa i później donośne serie z okolic bramy. Wszyscy strażnicy na wieżyczkach zostali zestrzeleni przez atakujące oddziały leśne. Zerwaliśmy zamki w ostatniej chwili. Wybiegliśmy na korytarz, ale tam już byli radzieccy żołnierze - wspominał Alfred Grabowski.

W czasie 20 minutowej akcji zabito ponad sześćdziesięciu żołnierzy sowieckich, przy stratach własnych wynoszących zaledwie trzech ludzi. Niemal natychmiast za uciekinierami ruszyły oddziały sowieckie i polskie.

- Z lasu zobaczyliśmy, że droga jest obstawiona przez żołnierzy w polskich mundurach. Obława. Dowódca zaryzykował i ustawił nas w sześć dwójek. Przeszliśmy, a za nami tłum uwolnionych – wspominał spotkanie z oddziałem jeden z partyzantów. - Berlingowcy musieli wiedzieć, kim jesteśmy, a jednak przepuścili nas bez walki. Niektórzy salutowali naszemu dowódcy.

Drugi akt dramatu

Tymczasem w obozie rozegrał się drugi, mniej znany, akt dramatu.

- Wezwano nas rano na apel. Odliczano, ilu brakuje. Uciekło ponad 550 osób. Po południu zaczęto już zwozić pierwszych złapanych. Przywiezieni ludzie byli identyfikowani, niektórych od razu wyprowadzano i w zagajniku rozstrzeliwano – mówił więzień obozu.

Pomimo ponownego złapania ok. 200 osób akcja partyzantów wstrzymała wywózki więźniów do łagrów sowieckich. Wkrótce potem obóz został zlikwidowany. Przez wiele lat jego istnienie było otaczane tajemnicą, a do dzisiaj brakuje wielu dokumentów archiwalnych i trwają poszukiwania grobów zamordowanych więźniów.

src="http://static.prsa.pl/ef77c352-0fba-471b-807a-cba8cffb3334.file"

mjm


Komentarze1
aby dodać komentarz
prorok czy co2015-05-21 16:55 Zgłoś
Noża w plecy jak w 17.IX 39 nie będzie. Ot i kłopot z tymi Polakami .

Czytaj także

Brawurowa akcja oddziału AK "Jędrusie"

Ostatnia aktualizacja: 29.03.2020 05:55
- 29 marca 1943 roku nasza szesnastka wyruszyła na rowerach w kierunku Mielca. Broń i amunicję wieźliśmy na furmance pod dużą warstwą słomy. Lał nieustanny deszcz, ciężka glina lepiła się do kół, a do przeprawy mieliśmy 30 km – pisał jeden z członków "Jędrusiów".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Proces szesnastu. Wyklęci i skazani

Ostatnia aktualizacja: 04.03.2014 22:25
W środowym "Notatniku Dwójki" nadamy słuchowisko "Życie w cieniu procesu. Sceny rodzinne z procesem szesnastu w tle", w którym autorka wraz z bohaterami tej opowieści powraca do wydarzeń z marca 1945 roku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dziewczyny wyklęte. Białe plamy polskiej pamięci

Ostatnia aktualizacja: 21.02.2015 08:45
- Prócz Danuty Siedzikówny "Inki", i może "Marcysi", to dziewczyny wyklęte są raczej nieznanymi bohaterkami - mówi Szymon Nowak. Swoją książką chce to zmienić.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Mjr Zygmunt Boczkowski: do UB brali bandytów i złodziei

Ostatnia aktualizacja: 16.02.2019 22:00
- W 1944 r. niektórzy myśleli, że uwalniamy się od Niemców i wchodzi wyzwoliciel ze Wschodu. Były jednak osoby, które mówiły "nie cieszcie się" - powiedział w Polskim Radiu 24 Major Zygmunt Boczkowski ps. "Kruk", żołnierz AK i zrzeszenia WIN, powstaniec warszawski.
rozwiń zwiń