Historia

Zatopienie statku "Tannenberg" - spektakularna akcja BCh i AK

Ostatnia aktualizacja: 31.05.2020 05:55
76 lat temu, 31 maja 1944 roku, żołnierze polskiego podziemia zatopili na Wiśle w okolicy Machowa na Lubelszczyźnie niemiecki statek "Tannenberg" przewożący żołnierzy Wehrmachtu.
Audio
  • Jan Jabłoński wspomina akcję zatopienia statku "Tannenberg", fragment audycji "Partyzanci polscy" (PR, 1.03.1975)
Celem działań BCh i AK na Lubelszczyźnie było przeciwdziałanie pacyfikacjom i wysiedleniom, na zdjęciu: akcja wysiedlania polskich chłopów, źr. Wikimedia Commonsdp
Celem działań BCh i AK na Lubelszczyźnie było przeciwdziałanie pacyfikacjom i wysiedleniom, na zdjęciu: akcja wysiedlania polskich chłopów, źr. Wikimedia Commons/dp

Pacyfikacje lubelskich wsi

Wiosną 1944 Niemcy przystąpili do wzmożonego pacyfikowania wiosek zachodniej Lubelszczyzny, które posądzali o współpracę z rosnącymi w siłę partyzantami. Lubleszczyzna była bastionem sił podziemia, funkcjonowały tutaj oddziały Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. Akcję przeciw ludności cywilnej okupanci oparli na sieci małych garnizonów. Jeden z nich, obsadzony przez żołnierzy Wehrmachtu i złożonego z sowieckich jeńców pochodzących z Azjii Środkowej Legionu Turkiestańskiego, miał do dyspozycji parowiec "Tannenberg".

Zagrały CKMy

Dowódca pobliskiego oddziału Batalionów Chłopskich, Jan Jabłoński ps. "Drzazga", dowiedział się o planowanej pacyfikacji wsi Zastów Polanowski. Sam posiadał jednak zbyt małe siły, by skutecznie przeciwstawić się Niemcom – jego oddział liczył 47 ludzi. Wezwał na pomoc oddział AK dowodzony przez Bolesława Frańczaka. Obaj dowódcy widząc, że dysponują za małą siłą, by zapobiec pacyfikacji i wydać bitwę w otwartym polu, postanowili zaatakować Niemców podczas ich powrotu do garnizonu.
- Rano była mgła, zaczęliśmy się okopywać tam, gdzie nurt był blisko brzegu – wspominał Jan Jabłoński w audycji "Partyzanci polscy" z 1975 roku. - Zagrały RKMy i CKMy.

Przybycie AK

Na miejsce bitwy dotarł ponad stuosobowy oddział AK. Wymiana ognia trwała ponad godzinę. Partyzanci pociskami karabinów maszynowych podziurawili burty statku i "Tannenberg" zaczął się przechylać, a na pokład wdarła się woda. Niemieccy i turkiestańscy żołnierze zaczęli uciekać wpław. Oddziały BCh i AK wycofały się pod naporem ostrzału artyleryjskiego prowadzonego z pobliskich Chałupek, skąd na odsiecz Wehrmachtowi wyruszyło już ok. 400 żołnierzy.

Bilans bitwy

Akcja zakończyła się spektakularnym sukcesem partyzantów: 60 żołnierzy niemieckich i turkmeńskich zginęło, 50 zostało rannych. Parowiec trzeba było zezłomować. Po stronie polskiej straty były nieporównywalnie mniejsze: zginął jeden partyzant z AK, 7 żołnierzy zostało rannych.

Posłuchaj wspomnień Jana Jabłońskiego, dowódcy operacji zatopienia statku "Tannenberg".

bm

Czytaj także

Brawurowa akcja oddziału AK "Jędrusie"

Ostatnia aktualizacja: 29.03.2021 05:55
- 29 marca 1943 roku nasza szesnastka wyruszyła na rowerach w kierunku Mielca. Broń i amunicję wieźliśmy na furmance pod dużą warstwą słomy. Lał nieustanny deszcz, ciężka glina lepiła się do kół, a do przeprawy mieliśmy 30 km – pisał jeden z członków "Jędrusiów".
rozwiń zwiń

Czytaj także

V-2 - "cudowna broń" Hitlera rozgryziona przez Polaków

Ostatnia aktualizacja: 20.05.2021 05:50
- Właściwie pierwszymi ludźmi, którzy mieli w swych rękach tę Wunderwaffe, cudowną broń, byli właśnie, poza Niemcami, Polacy - mówił Michał Wojewódzki, autor książki o akcji przejęcia i badania V-2 przez polski wywiad AK.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Franciszek Kamiński. Komendant Batalionów Chłopskich

Ostatnia aktualizacja: 24.02.2021 05:45
- Na ulicy Miedzianej było to nieszczęsne ZSL. Tam mnie kiedyś poprosili Banach i Koter, i zaproponowali, żebym samokrytykę złożył. "Co wy chcecie? To wszystko, co ja robiłem, piękne było, wielkie i szlachetne. Wy chcecie, żebym na to pluł? Wykluczone!" odpowiedziałem - mówił o propozycji satelickiego wobec PZPR ugrupowania chłopskiego gen. Franciszek Kamiński.
rozwiń zwiń