Historia

Historia polskiego Bonda. Wywiad i kontrwywiad II RP

Ostatnia aktualizacja: 04.12.2019 05:50
4 grudnia 1896 urodził się Jerzy Sosnowski, polski oficer wywiadu, człowiek, który dotarł do informacji o zbrojeniach Republiki Weimarskiej. Oznaczało to pogwałcenie przez Niemców postanowień traktatu wersalskiego. Jego działalność to przykład skuteczności polskich szpiegów.
Audio
  • Audycja Olgi Branieckiej z cyklu "Tajna historia Polski" poświęcona wywiadowi i kontrwywiadowi II RP. (PR, 2008)
Jerzy Sosnowski
Jerzy SosnowskiFoto: Wikipedia/domena publiczna

Jerzy Sosnowski zbudował skutecznie działającą siatkę wywiadowczą na terenie Niemiec. Pomagał mu w tym iście bondowski urok, dzięki któremu w wywiadowczą grę wciągnął wiele niemieckich arystokratek. Sosnowski został jednak zdekonspirowany po przejęciu władzy przez NSDAP. Część członków jego siatki została skazana na śmierć poprzez ścięcie toporem. Jednocześnie kontrwywiad niemiecki podsuwał stronie polskiej informacje, jakoby Sosnowski miał być podwójnym agentem. Po wymianie szpiegów i powrocie Sosnowskiego do kraju, czekał go proces. Losy oficera po wybuchu wojny nie są znane.

Podwójny agent czy as wywiadu? Pewne jest, że Sosnowski był w swej szpiegowskiej działalności skuteczny. Dopiero co odrodzone państwo, znajdujące się między dwiema potęgami, musiało prowadzić intensywne działania wywiadowcze w kraju i za granicą.

- Wiodącą rolę w wojnie informacyjnej pełnił Oddział Drugi Sztabu Głównego, który działał na bardzo wielu polach. Dyskretnie sterował Departamentem Bezpieczeństwa Publicznego i Prasy w MSW, czyli tzw. cenzury – mówił Rafał Brzeski, gość audycji Olgi Branieckiej z cyklu "Tajna historia Polski".

Do legendy przeszły również dokonania polskich kryptologów, którzy złamali kod Enigmy. Umiejętność odszyfrowywania wiadomości przeciwnika wykazał jeden z polskich oficerów już podczas wojny polsko-bolszewickiej. Jego pracę docenili…Japończycy. W jaki sposób? Posłuchaj audycji.

- Kontrwywiad zaczepny dokonywał czegoś, co dziś można nazwać prowokacją, tzn. wyprzedzał ruchy przeciwnika, starał się zrozumieć, gdzie zaatakuje i działać już wcześniej, wpuszczać przeciwnika w pułapkę - wyjaśniał historyk i dziennikarz.

Tak działano m.in. z największą agenturą ZSRR w Polsce – Komunistyczną Partią Polski. Do jej szeregów, na kierownicze stanowiska, przenikali policjanci z tzw. Defensywy Politycznej. Byli tak skuteczni, że obawiał się ich sam Jeżow. Dlaczego? Posłuchaj "Tajnej historii Polski".

bm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak