Historia

Efraim Szreger – pierwszy architekt-stypendysta Poniatowskiego

Ostatnia aktualizacja: 18.02.2017 06:00
Architekt specjalizował się w projektowaniu kościołów i wnętrz, choć miał o wiele większe ambicje, włącznie z przebudową przestrzeni przez Zamkiem Królewskim w Warszawie.
Audio
  • Audycja Elżbiety Kollat z cyklu "Sztuka bez ram" poświęcona postaci Efraima Szregera. (PR, 13.06.1988)
Obraz Canaletto, na pierwszym planie jedno z dzieł Szregera, Pałac Teppera w Warszawie, źr. Wikimedia Commonsdp
Obraz Canaletto, na pierwszym planie jedno z dzieł Szregera, Pałac Teppera w Warszawie, źr. Wikimedia Commons/dp

290 lat temu przyszedł na świat Efraim Szreger, jeden z nadwodrnych architektów Stanisława Augusta Poniatowskiego, przedstawiciel rokoko i klasycyzmu. 

- Pochodził z rodziny, która na początku XVIII wieku przyjechała z Saksonii do Torunia i spolonizowała się - mówił gość audycji Elżbiety Kollat z cyklu "Sztuka bez granic".

W 1743 roku, po ukończeniu toruńskiego Gimnazjum Akademickiego, przeniósł się do Warszawy. Po dekadzie pracy dla warszawskich architektów, sam został zaprzysiężony jako królewski konstruktor budowlany. Rozpoczął wówczas własną praktykę. Jego pierwszym samodzielnym projektem było wybudowanie zboru ewangelicko-augsburskiego w Toruniu (obecnie kościół  św. Ducha). Tworzył również projekty w Gdańsku, jednak jego głównym polem działalności pozostawała Warszawa.

W 1761 roku otrzymał od prymasa Władysława Łubieńskiego zadanie rozbudowy jego pałacu w Skierniewicach. Na zlecenie metropolity i jego następcy – Antoniego Ostrowskiego – prowadził prace nad rozbudową katedry gnieźnieńskiej.

- Ewangelik był naczelnym architektem dwóch prymasów – zauważono w audycji.

Szybko został zauważony przez nowego króla, Stanisława Augusta Poniatowskiego i znalazł się w grupie pracujących dla niego artystów. Efraim Szreger był pierwszym architektem, który został wysłany na koszt monarchy za granicę. Podczas trwającej rok podróży odwiedził Rzym, Neapol, Pompeje i Herkulanum.

Powrócił po roku. Został zaangażowany przez władcę w pracach nad projektowaniem Zamku Królewskiego. Przedstawił dwa plany: jeden w 1767, kolejny dekadę później.

- W 1777 roku przedstawił rewelacyjny projekt uregulowania całego otoczenia Zamku Królewskiego w Warszawie od strony Krakowskiego Przedmieścia – wyjaśniał gość programu.

Jak mogłaby wyglądać warszawska Starówka, gdyby Szreger zrealizował swoje  plany? Posłuchaj audycji Elżbiety Kollat.

Na polecenie Ostrowskiego Szreger rozpoczął w 1777 gruntowną przebudowę i rozbudowę Pałacu Prymasowskiego. Zaprojektował rezydencję w nowoczesnym wówczas stylu, z dużym ogrodem.

Szreger pracował nie tylko na zlecenie króla i prymasów. Jego klientami byli też magnaci, którzy zamawiali u architekta projekty swoich pałaców i warszawskich rezydencji. Część, jak pałac Teppera przy ulicy Miodowej, już nie istnieje, inne uległy gruntownej przebudowie. Jednym z ciekawych i ambitnych przedsięwzięć Szregera było wybudowanie drewnianego mostu łyżwowego na Wiśle u wylotu ulicy Bednarskiej. Ta rozbierana na zimę przeprawa nosiła nazwę Most Ponińskiego (od nazwiska głównego inwestora). Most został zniszczony dopiero w dobie wojen napoleońskich.


 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Szymon Bogumił Zug – ozdobił Warszawę

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2017 06:00
Zaprojektował wiele klasycystycznych warszawskich budowli, m.in. pałac Branickich na Nowym Świecie, studnię zwaną "Grubą Kaśką" czy pałacyk na Natolinie. Choć urodził się w Saksonii, całe życie poświęcił Warszawie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Bohdan Pniewski – architekt warszawskich gmachów

Ostatnia aktualizacja: 05.09.2015 06:00
Twórca wielu warszawskich gmachów użyteczności publicznej. Najciekawsze jego projekty powstały przed wojną. Niestety w wiele jego późniejszych projektów ingerowała władza oczekująca od niego estetyki socrealistycznej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Oskar Sosnowski - architekt na posterunku

Ostatnia aktualizacja: 06.11.2018 06:23
- Sposób jego widzenia historii architektury był niesłychanie pogłębiony, on przeczytał masę rzeczy. Chciał, żeby w obrębie zakładu pracowali ludzie różnych poglądów, różnej specjalności. Tam byli architekci, historycy sztuki, etnografowie i historycy – wspominał swojego mistrza prof. Jan Zachwatowicz.
rozwiń zwiń