Historia

Robert Falcon Scott – śmierć na biegunie

Ostatnia aktualizacja: 29.03.2020 05:50
"Żałuję, ale wydaje mi się, że nie będę już mógł dalej pisać. Wielki Boże, miej w opiece naszych najbliższych" - tak brzmiały ostatnie słowa zapisane przez Roberta Scotta, nim zmarł z wyczerpania na lodowym pustkowiu Antarktyki. Drugi człowiek, który zdobył biegun południowy zapisał je dokładnie 108 lat temu.
Audio
  • Audycja Grażyny Stryszkowskiej z cyklu "Ludzie stulecia" poświęcona Robertowi Scottowi, cz. 1. (PR, 14.02.2000)
  • Audycja Grażyny Stryszkowskiej z cyklu "Ludzie stulecia" poświęcona Robertowi Scottowi, cz. 2. (PR, 15.02.2000)
  • Audycja Grażyny Stryszkowskiej z cyklu "Ludzie stulecia" poświęcona Robertowi Scottowi, cz. 2. (PR, 16.02.2000)
Robert Falcon Scott, źr. Wikimedia Commonsdp
Robert Falcon Scott, źr. Wikimedia Commons/dp

108 lat temu, 29 marca 1912 roku zmarł Robert Falcon Scott.

Był dobrze rokującym oficerem marynarki brytyjskiej. W wieku 32 lat został dowódcą angielskiej wyprawy antarktycznej. Dopłynął dalej niż ktokolwiek przed nim. Dekadę później, w 1910 roku, udał się na kolejną wyprawę. Tym razem jego celem było zdobycie – jako pierwszemu w historii – bieguna południowego.

Wielki wyścig i wielka przegrana

Nie tylko Scott postawił sobie taki cel. Jego konkurentem w wyścigu na biegun był Norweg, Roald Amundsen. Polarnicy zorganizowali swoje wyprawy w całkowicie odmienny sposób. Scott wyposażył swoich ludzi w brezentowe kombinezony, Norwegowie mieli stroje z foczych skór, Brytyjczycy użyli jako zwierząt jucznych kucyków pony, zaś Amundsen zdecydował się na psie zaprzęgi.

Strategia Norwega okazała się lepsza. Brezentowe kombinezony nie utrzymywały ciepła i przesiąkały wilgocią, a islandzkie kucyki nie wytrzymały arktycznych warunków. Amundsen zdobył biegun 14 grudnia 1911 roku, Scott – z wielkim trudem – dokonał tego dopiero miesiąc później.

Żegnaj panie Oates

Wycieńczonym wielomiesięczną marszrutą polarnikom nie pozostało nic innego, jak zawrócić. Scott nie był pewny, czy on i jego towarzysze podołają drodze powrotnej.

"Wątpię czy uda nam się to zrobić. Teren jest wciąż okropny, nie do przebycia. Zimno przenikliwe. Nasz stan fizyczny coraz gorszy, na wyczerpaniu. Boże dopomóż nam" - zanotował 12 marca 1912 roku.

Bezlitosna arktyczna pogoda dawała się coraz bardziej we znaki ekipie Scotta. Jeden z jego towarzyszy, cierpiący na odmrożenia porucznik Lawrence "Titus" Oates 17 marca 1912 roku wyszedł z namiotu w szalejącą zamieć na pewną śmierć. Zdawał sobie sprawę, że opóźnia marsz kolegów i nie chciał narażać ich życia. Jego ciała do dzisiaj nie znaleziono.

Notatki z umierania

Scott i pozostali polarnicy przebyli ponad tysiąc kilometrów. Ciągłe zmaganie z żywiołem doprowadziło ich na skraj wyczerpania. Przez dziesięć dni nie byli w stanie wyjść z namiotów. Kończyły się zapasy jedzenia i paliwa.

Już w chwili samobójczej decyzji Oatesa myśleli o bliskiej śmierci. Ta dopadła ich niecałe 20 kilometrów od bazy. Jak napisał sam Scott, świadectwem dokonanego przez nich wyczynu stały się ich martwe ciała i notatnik z zapiskami drugiego człowieka na Biegunie Południowym.

bm

 

Zobacz więcej na temat: HISTORIA Antarktyda
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Antarktyda – najbardziej zimny i wietrzny kontynent

Ostatnia aktualizacja: 26.02.2014 07:00
- Antarktyda jest jak magnes. Po powrocie z mojego pierwszego pobytu, już marzyłem o tym, by pojechać tam po raz drugi, zobaczyć kolonie pingwinów i krajobrazy, doświadczyć tych trudnych warunków – wspominał prof. Andrzej Gaździcki.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Roald Amundsen – pierwszy człowiek na biegunie południowym

Ostatnia aktualizacja: 18.06.2018 08:00
Do wyścigu o zdobycie bieguna południowego stanęło dwóch polarników: Roald Amundsen i Robert Scott. Szczęście uśmiechnęło się do pierwszego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wyprawa "Belgiki" – z polskimi badaczami naprzeciw lodowemu pustkowiu

Ostatnia aktualizacja: 05.11.2019 07:00
5 listopada 1899 roku do portu w Antwerpii przybił statek "Belgica”. Tak się zakończyła ponad dwuletnia wyprawa. Jej uczestnicy byli pierwszymi ludźmi, którym udało się przezimować na Antarktydzie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stacja Arctowskiego - Polacy w Antarktyce

Ostatnia aktualizacja: 26.02.2020 05:45
Budowa stacji trwała 57 dni. Pracowano nawet po 18 godzin na dobę. Na wyspę Króla Jerzego przetransportowano tysiące ton sprzętu. Dziś stacja składa się z 14 budynków, w tym latarni morskiej, laboratorium biologicznego i meteorologicznego.
rozwiń zwiń