X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Historia

Wypadek lub morderstwo. Niewyjaśniona śmierć ks. Stefana Niedzielaka

Ostatnia aktualizacja: 21.01.2019 09:00
W nocy z 20 na 21 stycznia 1989 roku zginął w niewyjaśnionych okolicznościach ks. Stefan Niedzielak. Mimo umorzenia przez prokuraturę śledztwa w 2009 roku z powodu braku dowodów, wszystko wskazuje, że ks. Niedzielaka zamordowała Służba Bezpieczeństwa. Sprawców do dziś nie znaleziono.
Audio
  • "Niewyjaśniona śmierć księży" - audycja Hanny Marii Gizy z cyklu "Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego". (PR, 24.01.2009)
  • - Kilka dni temu ks. Niedzielak mówił mi, że dostaje wulgarne pogróżki, że jak się nie uspokoi, to "zdechnie jak Popiełuszko" - mówił Wojciech Ziembiński. (RWE, 24.01.1989)
Ks. Stefan Niedzielak przed Sanktuarium Poległym i Pomordowanym na Wschodzie w kościele św. Karola Boromeusza na Powązkach. Warszawa, styczeń 1989
Ks. Stefan Niedzielak przed Sanktuarium Poległym i Pomordowanym na Wschodzie w kościele św. Karola Boromeusza na Powązkach. Warszawa, styczeń 1989Foto: Leszek Wdowiński/PAP

Od Armii Krajowej do Solidarności

Stefan Niedzielak urodził się w 1914 roku w Podolszycach (dziś dzielnica Płocka). W czasie II wojny światowej pracował w parafiach Wiskitki, Bolimów i w Łowiczu. Był kapelanem łódzkiego okręgu Armii Krajowej. Uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie był członkiem Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.

Żołnierze Wyklęci - zobacz serwis historyczny

W 1956 roku został rektorem kościoła św. Karola Boromeusza na warszawskich Powązkach i dyrektorem cmentarza. W latach 1961-1977 ks. Niedzielak pracował jako duszpasterz na Pradze w parafii Matki Bożej Loretańskiej. W roku 1977 wrócił na Powązki, do parafii św. Karola Boromeusza, gdzie angażował się w organizację patriotycznych mszy św. w rocznice świąt narodowych. W swoich kazaniach ks. Niedzielak upominał się o prawdę o zbrodni katyńskiej.

Na celowniku Służby Bezpieczeństwa

Z jego inicjatywy w latach 80. w kościele św. Karola Boromeusza powstało Sanktuarium "Poległym i Pomordowanym na Wschodzie". Ksiądz Niedzielak był współzałożycielem Rodziny Katyńskiej i inicjatorem ustawienia Krzyża Katyńskiego na cmentarzu wojskowym na Powązkach. Wspierał opozycję niepodległościową. Był z tego powodu szykanowany, dostawał listy z pogróżkami. Inwigilowała go Służba Bezpieczeństwa. Zginął w nocy z 20 na 21 stycznia 1989 roku. Na plebanii przy ul. Powązkowskiej w Warszawie znaleźli go wikariusz i kościelny, po tym, jak nie pojawił się na porannej mszy, którą miał odprawiać.

W 2018 roku archiwum Instytutu Pamięci Narodowej pozyskało akta Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie dotyczące śmierci ks. Stefana Niedzielaka oraz kapelana białostockiej Solidarności ks. Stanisława Suchowolca. Akta obejmują 11 tomów w sprawie zabójstwa ks. Niedzielaka oraz 7 tomów akt w sprawie utrudniania w 1989 roku postępowania przygotowawczego prowadzonego w sprawie śmierci ks. Suchowolca.

Duchowni ponieśli śmierć w styczniu 1989 roku. - Według oficjalnego stanowiska ówczesnych władz kapłani zginęli w wyniku nieszczęśliwych wypadków we własnych mieszkaniach: ksiądz Niedzielak na skutek upadku skutkującego uszkodzeniem kręgosłupa, a ksiądz Suchowolec – zaczadzenia spowodowanego przez niesprawny piecyk elektryczny – poinformował IPN w komunikacie.

Katyń - zobacz serwis historyczny

Zacieranie śladów zbrodni

IPN podkreślał, że już w 1989 roku w środowiskach opozycyjnych pojawiły się "poważne wątpliwości dotyczące przyczyn śmierci duchownych".

- Kreowane przez władze teorie stały bowiem w sprzeczności z ujawnionymi faktami, których nie udało się ukryć mimo śledztwa prowadzonego w kierunku udowodnienia przyjętego na wstępie założenia o nieszczęśliwych wypadkach. Nie bez znaczenia w tej sprawie było zaangażowanie kapłanów w działalność opozycyjną: ksiądz Niedzielak działał w konspiracji w Armii Krajowej i Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość, w latach 80. był współzałożycielem Stowarzyszenie Rodzina Katyńska w Warszawie; ksiądz Suchowolec udzielał się jako duszpasterz Konfederacji Polski Niepodległej i Solidarności w Białymstoku, ponadto propagował prawdę o śmierci ks. Popiełuszki, jawnie wskazując funkcjonariuszy SB jako winnych tej zbrodni - czytamy w komunikacie IPN.

- Na początku śledztwa przyjęto, że był to nieszczęśliwy wypadek: ksiądz spadł z fotela i złamał sobie kark. W końcowej fazie śledztwa nie wykluczano już, że miało miejsce zabójstwo. Stwierdzono, że kark księdza był złamany w sposób charakterystyczny dla ciosu karate - powiedział dr Piotr Łysakowski, historyk IPN, zajmujący się biografiami "księży niepokornych". - Gdy się analizuje akta śledztwa z roku 1989 można dojść do wniosku, że nikomu nie zależało, żeby ujawnić sprawców zabójstwa. Jestem przeświadczony, że to było zabójstwo. Proszę zauważyć, że ksiądz Niedzielak zginął w roku, w którym zostali zamordowani także księża Suchowolec i Zych - wyjaśniał.

Dr Łysakowski przypominał, że niezwykle ważnym dowodem był fragment gumowej rękawiczki, którą najprawdopodobniej nosił jeden ze sprawców zabójstwa. - Ten dowód zaginął. Według dziennikarzy, którzy zajmowali się sprawą śmierci księdza Niedzielaka, odcisk palca znajdujący się na fragmencie rękawiczki identyfikował osobę, która była na plebanii w momencie zabójstwa. Sformułowali oni sugestię, że sprawcą zabójstwa mógł być funkcjonariusz milicji, pracujący po 1989 roku w policji - powiedział.

Historyk dodał, że nie ma pisemnych decyzji, kto i na czyj rozkaz działał. - Nie mam na to żadnych dowodów, ale myślę, że była to grupa funkcjonująca w ramach struktur Służby Bezpieczeństwa i za zgodą naszych władz państwowych. Myślę, że byli to ludzie z IV Departamentu MSW, działający w grupie "D", czyli dezinformacja, dezintergacja - mówił w Polskicm Radiu dr Piotr Łysakowski z IPN.

- Każdy ksiądz od lat sześćdziesiatych miał prowadząną przez SB tzw. teczkę operacyjną. Teczki księdza Niedzielaka, Suchowolca i Zycha były prowadzone do ich zgonów. Nigdy ich nie odnaleziono, one zniknęły już w czasie śledztwa - mówił w Polskim Radiu Piotr Litka, dziennikarz i dokumentalista, gość Hanny Marii Gizy.

Posłuchaj audycji i dowiedz się, w jaki sposób niszczone były teczki SB i zacierane ślady inwigilacji księży.

Śledztwo w sprawie śmierci księdza Niedzielaka umorzone zostało w 1990. Od 2001 roku Instytut Pamięci Narodowej prowadził własne śledztwo w tej sprawie. Śledczy IPN zwrócili się do warszawskiej prokuratury okręgowej o przekazanie dowodów rzeczowych. Okazało się, że nie odnaleziono ich ani w prokuraturze, ani w Komendzie Stołecznej MO. Śledztwo w sprawie zaginięcia dowodów zostało w 2009 roku umorzone z powodu braku dostatecznych danych uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa.

Karta przetargowa władzy komunistycznej

Niewyjaśniona do dziś została śmierć ks. Stanisława Suchwolca, którego martwego znaleziono 30 stycznia 1989 roku. Zgon miał nastąpić w nocy w wyniku zatrucia tlenkiem węgla, który był spowodowany zapaleniem się uszkodzonego pieca. Na początku lipcu 1989 roku zginął w niejasnych okolicznościach ks. Sylwester Zych, którego zwłoki znaleziono na dworcu PKS w Krynicy Morskiej.

- To jest chyba najbardziej tajemnicza śmierć książy katolickich w 1989 roku. Ks. Zych spędził ponad cztery lata w więzieniach. Kiedy wyszedł, zaczął się bać. Miał przeczucie śmierci. Był straszony, napadnięty - mówił dr Łysakowski.

Posłuchaj archiwalnej audycji i dowiedzi się więcej o okolicznościach aresztowania i śmierci księdza Zycha.

Ks. Zych siedział w więzieniu sześć lat w związku z wydarzeniem w warszawskim tramwaju z lutego 1982 roku, kiedy to grupa młodych ludzi, podczas próby rozbrojenia, postrzeliła śmiertelnie milicjanta, sierżanta Zdzisława Karosa. Ks. Zych opiekował się tymi młodymi ludżmi. Na plebanii znaleziono pistolet.

- Ta śmierć sierż. Karosa była potem wielokrotnie wykorzystywana propagandowo przez władze. Była to karta przetargowa, którą władza wyciagała podczas rozmów z Kościołem albo z opozycją - mówił Piotr Litka. - Kiedy trwał proces toruński w sprawie zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki, o ks. Zychu mówił zabójca ks. Popiełuszki, oficer SB, Grzegorz Piotrowski. Kiedy z więzienia miał wyjść jeden z mężczyzn i ks. Zych (oskarżony o zabójstwo Karosa), zaczęły się nieoficjalne rozmowy władza-Kościół i złagodzono kary skazanym w procesie toruńskim i tak się stało. Rok później była taka sama sytuacja.

Tak samo było przed obradami Okrągłego Stołu w lutym 1989 roku, kiedy to głos miał zabrać Lech Wałęsa, ale najpierw mec. Władysław Siła-Nowicki poprosił o miniutę ciszy dla uczczenia pamięci zmarłych księży. Do przedstawicieli Kościoła podszedł wtedy były minister Stanisław Ciosek, który szepnął, "że skoro minuta ciszy za księży, to i minuta ciszy za sierżanta Karosa". I tym samym wymusił zgodę na uznanie wystąpienia mec. Siły-Nowickiego za nieustalone w protokole i nie podano go do publicznej wiadomości.

im, PAP

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Jerzy Popiełuszko - kapłan niezłomny

Ostatnia aktualizacja: 14.09.2018 06:08
Swoją działalność oparł na sentencji: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj". Niezłomny kapelan Solidarności stał się na zawsze symbolem walki ze zbrodniczym systemem.
rozwiń zwiń