Historia

Zbigniew Lengren – ojciec Profesora Filutka

Ostatnia aktualizacja: 02.02.2020 05:45
Przez ponad pół wieku postać drobnego staruszka z charakterystycznym melonikiem i laską przy boku bawiła kolejne pokolenia czytelników "Przekroju". Profesora Filutka powołał do życia Zbigniew Lengren. Kim był człowiek, który stworzył jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w dziejach polskiej prasy i komiksu.
Audio
  • "Żartownik Lengrena" - audycja Aleksandry Łapkiewicz z cyklu "Kwadrans bez muzyki". (PR, 31.07.2015)
  • "60 lat twórczości Zbigniewa Lengrena" - audycja Andrzeja Jeleńskiego (PR, 6.07.2001)
  • "Prywatnie u Zbigniewa Lengrena" - audycja Ireny Eichler. (PR, 23.05.1982)
  • "Prywatnie u Zbigniewa Lengrena" - audycja Ireny Eichler - cz2. (PR, 23.05.1982)
Zbigniew Lengren
Zbigniew LengrenFoto: PAP/Andrzej Rybczyński

Zbigniew Lengren przyszedł na świat 101 lat temu w opanowanej rewolucją bolszewicką Rosji. Rodzina przeniosła się do odrodzonej Polski i zamieszkała w Toruniu. To tutaj dorastał przyszły ilustrator. W młodości zaczął pasjonować się sportem. Grał w siatkówkę i hokeja. W międzywojennym Toruniu funkcjonowały dwie gimnazjalne drużyny hokejowe – niemiecka i polska. Zdarzało się, że młodzi ludzie z polskiej drużyny wdawali się w bójki z zawodnikami niemieckimi. 

- Byłem przeciwnikiem tych rozrób w ogóle i dzięki temu uratowałem sobie życie. Pewnego dnia, gdy siedziałem w niemieckim więzieniu podczas II wojny światowej, do celi wszedł niemiecki policjant. Coś wybełkotał po niemiecku, nie znałem wtedy języka, i mnie wypuścił. Okazało się, że to był bramkarz drużyny niemieckiego gimnazjum - wspominał Zbigniew Lengren w audycji "Prywatnie u Zbigniewa Lengrena" z 1982 roku. 

Rysownik z przypadku

W 1938 roku Lengren rozpoczął naukę na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Naukę przerwała mu wojna. Walczył w wojnie obronnej 1939 roku. Większość II wojny światowej spędził w Oflagu i niemieckich więzieniach. 

W 1944 roku znalazł się w Lublinie (opanowanym już wtedy przez Armię Czerwoną), gdzie kontynuował naukę architektury. To wówczas zaczął współpracę z pierwszymi tytułami prasowymi. Marzył o tym, że będzie pisał, rysunkiem satyrycznym  zajął się właściwie przez przypadek. 

- Rysunkiem prasowym zająłem się, bo redakcje zaczęły wymagać dostarczania maszynopisów, a ja nie miałem maszyny do pisania. Znalezienie maszyny do pisania po wojnie nie było takie łatwe - wyjaśniał Lengren w archiwalnej audycji. 

"Ten od Filutka"

Wkrótce mężczyzna wrócił do rodzinnego Torunia. Tutaj rozpoczął pracę w radiu (m.in. prowadził audycję "Przy sobocie po robocie") i zaczął rysować dla kolejnych tytułów prasowych. W ciągu wielu lat aktywności zawodowej był też pisarzem, poetą i konferansjerem, jednak to rysunek prasowy zapewnił mu nieśmiertelność. Mieszkał w Krakowie i Warszawie.

W 1948 roku rozpoczął cykl, dzięki któremu na zawsze wpisał się w dzieje polskiego komiksu. To wówczas na łamach "Przekroju" zadebiutowały krótkie, nieme historyjki ze starszym mężczyzną o ironicznym, ale urzekającym podejściem do świata - prof. Filutkiem. 

- W PRL Filutek był w pewnym sensie glejtem ale i "czapką niewidką" – byłem "Tym od Filutka" – wyjaśniał Zbigniew Lengren. – Pomysł wziął się od zazdroszczenia zagranicznym pismom takich postaci. Chciałem, żebyśmy w Polsce mieli coś podobnego - wspominał Lengren.

Na początku lat 60. Filutek znalazł bezdomnego kundelka. Odtąd psiak stał się nieodzownym towarzyszem przygód starszego jegomościa. Wkrótce czytelnicy "Przekroju" nadali mu imię – Filuś.

Rekordzista znany na świecie 

Cykl okazał się absolutnym polskim rekordzistą, jeśli chodzi długość ukazywania się serii - ustępuje pod tym względem tylko przygodom "Tytusa, Romka i A'Tomka" Papcia Chmiela. Cykl pojawiał się na łamach "Przekroju" aż do 2003 roku. Przygody prof. Filutka doczekały się kilku wydań albumowych (wydanych również za granicą, a nawet w Chinach), a także adaptacji animowanej. Na toruńskim rynku odsłonięto w 2005 roku pomnik Prof. Filutka. Niestety, autor nie dożył tej chwili.

Stanisław Lengren zmarł 1 października 2003, kilka miesięcy po opublikowaniu ostatniego odcinka przygód Filutka. W rubryce, w której przez ponad pół wieku gościł Filutek, pojawiał się Stanisław z Łodzi - uosobienie człowieka wypranego z ambicji i elokwencji, którego do życia powołał Marek Raczkowski.

-Uważam się za rzemieślnika. Nie dlatego, żebym ja nie robił czegoś ambitnego, tylko dlatego, że ta ocena nie należy do mnie. Słowo artysta to opinia, a nie określenie zawodu – mówił Zbigniew Lengren w rozmowie z Polskim Radiem. 

Powoływanie do życia ikon kultury to wystarczający powód, by bez wątpienia wyrazić opinię - Lengren bez wątpienia był artystą. 

bm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Kurjer Warszawski" - kronika dawnej stolicy

Ostatnia aktualizacja: 09.10.2017 06:04
Władysław Reymont powiedział kiedyś, że: "bez nocnika i «Kurjera Warszawskiego» zasnąć nie może". Wydawane przez 118 lat pismo stało się swoistą kroniką Warszawy, a na jej łamach gościli Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus, czy Aleksander Świętochowski.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Marian Walentynowicz – życie bez patosu

Ostatnia aktualizacja: 20.01.2020 05:50
Jedna z najbardziej znanych książek dla dzieci "Koziołek Matołek" ma dwóch ojców – pisarza Kornela Makuszyńskiego i karykaturzystę Mariana Walentynowicza. Barwne i bogate życie rysownika wyrasta ponad poszukiwania mitycznego Pacanowa.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Merkuriusz Polski Ordynaryjny" - pierwsza polska gazeta

Ostatnia aktualizacja: 03.01.2020 05:45
358 lat temu, 3 stycznia 1661 roku, w Krakowie ukazał się pierwszy numer "Merkuriusza Polskiego Ordynaryjnego", najstarszej periodycznej gazety w języku polskim. Czasopisma, w którym obok informacji o polityce wewnętrznej i zagranicznej pojawiały się doniesienia o kanciarzach, którzy oszukali angielskiego monarchę.
rozwiń zwiń