Historia

Jerzy Jarnuszkiewicz - dał Warszawie Małego Powstańca

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2020 06:00
101 lat temu urodził się Jerzy Jarnuszkiewicz, artysta - rzeźbiarz, autor m.in. pomnika Małego Powstańca w Warszawie. - Żadne moje dzieło nie przyniosło mi tyle radości. Wielokrotnie idąc warszawskimi ulicami mijałem parterowe okna, gdzieś w głębi szafka, na której stało zdjęcie jakiś powstańców i obok wazonik z kwiatkiem - wspominał w rozmowie z Polskim Radiem inspirację dla stworzenia rzeźby.
Audio
  • Audycja Marii Jęczmyk z cyklu "Szkic do portretu" poświęcona Jerzemu Jarnuszkiewiczowi. (PR, 26.02.1999)
  • Jerzy Jarnuszkiewicz m.in. o pomniku Małego Powstańca - audycja Marii Jęczmyk z cyklu "Witryna sztuk wszelkich". (PR, 7.09.1994)
Pomnik Małego Powstańca na tle warszawskiego Barbakanu
Pomnik Małego Powstańca na tle warszawskiego BarbakanuFoto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

- Pomysł na rzeźbę Małego Powstańca narodził się prozaicznie. Oddarłem kawałek marginesu jakiejś gazety, na której wcześniej naszkicowałem wzór pomnika - dodawał w audycji Marii Jęczmyk z cyklu "Witryna sztuk wszelkich".

Dwa dzieła, dwie narracje

Po latach artysta napisał, że inspiracją dla powstałego w 1946 roku pomysłu były gruzy zniszczonej stolicy. "Przede wszystkim trzeba pamiętać, że nie ma kawałka ziemi polskiej, który nie był grobem, nie był godny upamiętnienia" - podkreślał.

Rzeźba Małego Powstańca nie od razu trafiła na pomnikowy cokół. Na to trzeba było czekać do 1983 roku, kiedy dzięki staraniom harcerzy z Chorągwi Stołecznej ZHP doszło do odsłonięcia pomnika. Być może nie powiodłoby się to, gdyby nie fakt, że reżim komunistyczny próbował wciągnąć mit Powstania do swojej narracji.

Początkowo Mały Powstaniec, czy też "Dziecko-bohater", jak go wtedy nazywano, był produkowany w formie małych figurek, sprzedawanych przez Wandę Kromkowską w sklepiku na ul. Hożej. Statuetki szybko zdobyły popularność wśród warszawiaków.

Jednak o pomniku Powstańców w latach powojennych nie mogło być jeszcze mowy. Co innego dotyczyło żołnierzy Armii Czerwonej. W Warszawie przygotowywano monumentalne mauzoleum radzieckich sołdatów przy ul. Żwirki i Wigury. Architekt Bohdan Lachert zaproponował Jarnuszkiewiczowi, wówczas jeszcze studentowi, stworzenie rzeźby na potrzeby cmentarza. Artysta zaproponował "Pietę", ukazującą umierającego żołnierza, podtrzymywanego przez jego towarzysza.

W ten sposób Jarnuszkiewicz stał się w pewnym sensie narzędziem dwóch narracji o schyłkowych dniach II wojny światowej.

Niespotykany talent 

Jerzy Jarnuszkiewicz przyszedł na świat w Kaliszu w rodzinie mistrza blacharskiego - Mieczysława. Rodzina była wielodzietna. Jerzy był drugim pod względem starszeństwa dzieckiem pośród ośmiorga rodzeństwa. Rodzinny interes, prowadzony od pokoleń, przynosił dobre dochody - do czasu Wielkiego Kryzysu. Rodzina straciła niemal wszystko i musiała przenieść się najpierw na Śląsk, a później do Warszawy. 

- Jerzy Jarnuszkiewicz wywodził się z rzemieślniczej rodziny, która miała tradycje pracy z metalem - podkreślał prof. Grzegorz Kowalski, rzeźbiarz i  uczeń artysty, w audycji Marii Jęczmyk z cyklu "Szic do portretu".

Te tradycje bardzo szybko dały o sobie znać. Podobno już w wieku dziesięciu lat mały Jurek stwierdził, że zostanie rzeźbiarzem po tym, jak zobaczył pracujących kamieniarzy. Nic dziwnego, że w 1936 roku wstąpił do Szkoły Sztuk Zdobniczych i Rzemiosła Artystycznego w Krakowie. Pobierał nauki u prof. Franciszka Kalfasa i prof. Karola Homolacsa.

Opuścił Kraków i wrócił do rodziny w Warszawie, gdzie w 1939 roku zdobył dyplom Miejskiej Szkoły Sztuk Zdobniczych. Dalszą edukację przerwała mu wojna. W czasie okupacji tworzył medaliony, niewielkie rzeźby i ekslibrisy.

Po wojnie poznał Jadwigę Gołaszewską, która wkrótce została jego żoną. Naprawdę nazywała się Zuzanna Rozenfeld, była Żydówką i dzięki aryjskim papierom przetrwała okupację. Jej rodzice nie mieli tyle szczęścia – zginęli w getcie warszawskim. Dla Jerzego otwierał się również nowy czas - edukacja na Wydziale Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.

- Pobierał nauki u prof. Tadeusza Breyera, który był wielkim przeciwnikiem innowacyjności. Jerzy Jarnuszkiewicz chciał podążać własną drogą. Jarnuszkiewicz w pewnym sensie ufundował własną szkołę artystyczną w Warszawie - dodawał prof. Grzegorz Kowalski.

Uczeń szybko przerósł swoich mistrzów. Był nagradzany w rozpisywanych przez władze konkursach, w których jeszcze jako student wygrywał z własnymi nauczycielami. Stąd zaangażowanie artysty do stworzenia rzeźb, które miały zdobić trasę W-Z i MDM. Po wojnie również ojciec Jerzego, Mieczysław, otrzymał ważne, państwowe zlecenie. Miał wykonać trzy potężne, blaszane kandelabry dominujące nad Placem Konstytucji.

"Nadświadomy" artysta

Na początku lat 60. odszedł od figuratywności. Zachwyciły go możliwości ekspresji w postaci abstrakcyjnych form geometrycznych, które tworzył z różnego rodzaju złomu: rurek, haków i łańcuchów. 

- Cechował go pewien rodzaj "nadświadomości" geometrycznej, matematycznej. Człowiek o niesamowitej umiejętności operowania przestrzenią – oceniał prof. Grzegorz Kowalski.

Już pod koniec tej samej dekady Jarnuszkiewicz wrócił do figuratywności. W tym czasie władze nie zamawiały już tego typu pomników. Głównym zleceniodawcą stał się Kościół. W panteonie najsłynniejszych dzieł artysty znajduje się m.in. rzeźba Jana Pawła II i prymasa Stefana Wyszyńskiego na terenie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Najważniejszym – w opinii samego autora – dziełem Jarnuszkiewicza było ostatnie z nich - Pietà. Rzeźba była dla niego osobistym hołdem dla rodziców, a jej przeznaczeniem było spocząć na rodzinnym grobie Jarnuszkiewiczów na warszawskich Powązkach. Artysta, który  był zdolny do stworzenia rzeźby w ciągu jednego dnia, tę kompozycję kończył siedem lat.

Artysta zmarł 14 lipca 2005 roku. Pozostawił po sobie liczne grono uczniów - z jego szkoły wywodzą się najważniejsi współcześni polscy rzeźbiarze - oraz pomnik, który stał się symbolem nie tylko stolicy. 

bm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Historyk: to było wejście do miasta ruin. Na wyzwolenie Warszawa czekała w sierpniu 1944

Ostatnia aktualizacja: 17.01.2020 08:00
17 stycznia 1945 roku do zrujnowanej Warszawy wkroczyli żołnierze 1 Armii Wojska Polskiego. - W styczniu 1945 roku to było wejście do ruin miasta, a na wyzwolenie to Warszawa czekała w sierpniu i wrześniu 1944 roku – komentował historyk dr Andrzej Chmielarz. – Niestety, wtedy mieszkańcy miasta nie zostali wyzwoleni. Wyzwolono gruzy pół roku później.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Bilans strat po Powstaniu Warszawskim

Ostatnia aktualizacja: 02.10.2019 07:00
W czasie Powstania Warszawskiego mogło zginąć od 150 do 200 tysięcy Polaków, w tym jedynie 16 tysięcy z nich było żołnierzami. Raport przygotowany w 2004 roku oszacował straty poniesione przez Warszawę na 45,3 miliardy dolarów.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Poczułem się wolnym człowiekiem". Wspomnienia Szpilmana ze stycznia 1945 roku

Ostatnia aktualizacja: 17.01.2020 07:55
- 17 stycznia nie zdawałem sobie sprawy z tego, że Warszawa jest wolna. 20 stycznia rano, gdy się obudziłem, usłyszałem, że mnóstwo ludzi chodzi po ulicy, jakieś krzyki i ruch. Podszedłem do okna i rozpłakałem się. Poczułem się wolnym człowiekiem - Władysław Szpilman wspominał w 1958 roku na antenie Polskiego Radia.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Krzysztof Kamil Baczyński. Poeta z karabinem

Ostatnia aktualizacja: 22.01.2020 05:55
22 stycznia mija 99 lat od dnia urodzin poety, powstańca warszawskiego, którego wybitna twórczość spleciona z tragicznym życiorysem dała początek jednej z najbardziej poruszających legend polskiej kultury.
rozwiń zwiń