Historia

Tłusty czwartek w dawnej Polsce

Ostatnia aktualizacja: 11.02.2021 05:55
Ten dzień tradycyjnie otwierał ostatni, najbardziej szalony tydzień zapust – staropolskiego karnawału.
Sprzedaż pączków na pl. Kercelego (Kercelaku) w Warszawie w 1927 roku
Sprzedaż pączków na pl. Kercelego (Kercelaku) w Warszawie w 1927 rokuFoto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Tłusty czwartek to święto ruchome. Jego data zależna jest od przypadającej w danym roku daty Wielkanocy. W tradycji polskiej tego dnia można było dowolnie się objadać, nie będąc podejrzanym o obżarstwo. Powszechnie uważano, że tego typu łakomstwo jest jak najbardziej dozwolone przed mającym wkrótce nastąpić Wielkim Postem.

Pączki

Ten słodki wypiek na ziemiach polskich był już znany w XVI wieku. Niewiadomo w jaki sposób trafił do Polski – różni badacze twierdzą, że ten rodzaj słodyczy przywędrował z Turcji lub z Austrii. Początkowo pączki nadziewano… słoniną. Obecny kształt spłaszczonej z dwóch stron kuli przybrały za sprawą XVIII-wiecznych cukierników, którzy wciąż udoskonalali receptury.

Menu na tłusty czwartek

Tłusty czwartek obchodzony był przez wszystkie warstwy społeczne. We wszystkich domach stoły uginały się pod ciężarem talerzy z tłustym jedzeniem. Tego dnia magnateria i szlachta raczyły się wybornie przyrządzonymi mięsami. Do picia podawano wina zagraniczne lub domowej produkcji.

Pod wiejskimi strzechami w ostatni czwartek karnawału posilano się boczkiem, mięsem gotowanym w rosole, kiełbasą nadziewaną czosnkiem, słoniną oraz kaszą i kapustą ze skwarkami. Powiadano, że trzeba zjeść tyle różnych smakołyków "tyle razy, ile razy kot ogonem ruszy", czyli wielokrotnie. Niezależnie od stanu społecznego, najważniejsze w tym dniu były słodkie i tłuste przysmaki: bliny, pączki, racuchy, faworki i różne ciasta.

Tego dnia już od XVII wieku rywalizowały między sobą najlepsze cukiernie w największych polskich miastach. Wybrani cukiernicy dostarczali swe wyroby na stół króla Stanisława Augusta Poniatowskiego na organizowane przez niego obiady czwartkowe. Okolicznościowy "Kurier warszawski" z 1829 roku podawał, że tylko tego dnia cukiernicy sprzedali 45 tysięcy pączków, a w domach prywatnych przygotowano ich trzy razy więcej.

Babski comber

Organizowane tego dnia zabawy kobiece odeszły już do przeszłości. Mieszkanki Krakowa jeszcze pod koniec XIX wieku, szczególnie przekupki i kobiety z niższych stanów, urządzały na rynku głośną zabawę nazywaną combrem. Jej nazwa miała wywodzić się od średniowiecznego wójta imieniem Comber, który miał być szczególnie niemiły i grubiański w stosunku do przedstawicielek płci pięknej, szczególnie dla tych zajmujących się handlem. Według legendy zły wójt miał umrzeć w tłusty czwartek. Po jego śmierci odetchnęły wszystkie przekupki. Od tamtej pory krakowianki corocznie wybierały spośród swojego grona marszałkową, dzieliły się na grupy zwane rotami, a za składkowe pieniądze wynajmowały muzykantów.

Kobiety od rana do południa okupowały wszystkie cukiernie, kawiarnie i szynki, zajadając się łakociami i nie szczędząc sobie alkoholu. W południe wlekły z przedmieścia słomianą kukłę symbolizującą wrednego Combra aż pod same Sukiennice, gdzie była rozrywana przez tłum. Następnie brały odwet za krzywdy doznane od wójta na wszystkich mężczyznach przechodzących przez rynek. Kawalerowie byli zmuszani do ciągnięcia ze sobą klocu drewna jako karę za to, że udało im się uniknąć małżeńskich obowiązków. Pozostali, nawet najznamienitsi mieszczanie, byli ubierani w słomiane wieńce, stając się tym samym pośmiewiskiem. Zdarzało się, że zatrzymywano nawet dorożki i powozy, karząc pasażerom dołączyć do zabawy. Dokuczanie trwało tak długo, dopóki ofiara nie wykupiła się drobną monetą.

Zwyczaj o takiej samej nazwie istniał także w Kielcach. Przechodnie tego dnia mogli być znienacka porwani do tańca przez pewne siebie i rozszalałe kobiety.

W Wielkopolsce panny organizowały kawalerom imprezę, opłacając im z własnych pieniędzy poczęstunek i muzykantów. Zabawa była podziękowaniem za to, że młodzieńcy odwiedzali dziewczyny w długie jesienne i zimowe wieczory, kiedy były zajęte przędzeniem.

W okolicach Radomska na ziemi łódzkiej, jeszcze na przełomie XIX i XX wieku, gospodynie urządzały sobie uroczystą ucztę. Podczas niej robiły słomianą kukłę zwaną mięsopustem i chodziły pod domach wypraszając datki od panien i młodych mężatek.

Sandra Błażejewska

Źródła: Oskar Kolberg, Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce: Kieleckie (wyd.1885), Krakowskie (wyd.1871), Wielkie Księstwo Poznańskie (wyd.1967), Barbara Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, wyd. 2010.

Czytaj także

Miejsce, gdzie pączki zamawiał marszałek Piłsudski

Ostatnia aktualizacja: 08.02.2018 08:00
Niektórzy mówią, że na Woli są najlepsze pączki w Warszawie. Nasi dziennikarze Monika Tarka i Robert Kilen, postanowili to sprawdzić.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zapusty – staropolski karnawał

Ostatnia aktualizacja: 20.01.2019 08:00
Karnawał to czas uciech i zabaw, który trwa od święta Trzech Króli do wtorku poprzedzającego Środę Popielcową. Polskie zapusty były pełne fantazji.
rozwiń zwiń