Historia

Trzecia rocznica śmierci Zbigniewa Wodeckiego

Ostatnia aktualizacja: 22.05.2020 05:48
Był jedną z najbardziej wyrazistych i najpopularniejszych postaci polskiej sceny muzycznej. Jego głosu nie można było pomylić z żadnym innym. Ostatnia rozmowa z artystą w Polskim Radiu. Posłuchaj!
Audio
  • Zbigniew Wodecki opowiadał o swojej karierze muzycznej w audycji Macieja Zdziarskiego pt. "Miejskie klimaty". (PR, 24.03.2017)
  • Autorzy książki pt. "Wodecki. Tak mi wyszło" Kamil Bałuk i Wacław Krupiński przybliżyli biografię i osobowość muzyka w audycji Jakuba Kukli pt. "Wodecki nieoczywisty".
  • Zbigniew Wodecki mówił o początkach swojej kariery w audycji Jerzego Kisielewskiego pt. "O wszystkim z kulturą". (PR, 24.07.2015)
Zbigniew Wodecki podczas rozmowy z reżyserem Jerzym Gruzą podczas XVI Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Sopot w 1976 roku.
Zbigniew Wodecki podczas rozmowy z reżyserem Jerzym Gruzą podczas XVI Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Sopot w 1976 roku.Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

22 maja 2017 roku zmarł Zbigniew Wodecki.

W różnych pokoleniach Polaków zapisał się jego inny obraz. Dla jednych był wybitnym skrzypkiem, dla innych gwiazdą estrady, jeszcze inni kojarzyli go z różnych programów telewizyjnych. Na ulicy zaczepiały go zarówno małe dzieci, jak i staruszkowie. W ostatnich latach życia występował z zespołem jazzowym Mitch&Mitch, z którym wznowił piosenki z debiutanckiego albumu z 1976 roku.

- Był genialnym rozmówcą, który błyszczał dowcipem. Swoją autoironią mógłby obdarzyć wielu artystów. Przede wszystkim potrafił ładnie o sobie opowiadać. Był ciepłym, serdecznym człowiekiem – mówił autor książki o muzyku Wacław Krupiński w audycji "Wodecki nieoczywisty".

Baryton na porodówce

Przyszedł na świat 6 maja 1950 roku w Krakowie w rodzinie z tradycjami muzycznymi. Matka śpiewała sopranem, siostra była wiolenczelistką, zaś ojciec był trębaczem w krakowskiej Orkiestrze Polskiego Radia i Telewizji. Zbigniew juz od najmłodszych lat uczył się gry na skrzypcach. Śpiewał także w szkolnym chórze.

- Mama śmiała się, że już na porodówce w szpitalu rozpoznawała mnie po głosie – mówił Zbigniew Wodecki w audycji "Miejskie klimaty".

Jego talent został dostrzeżony już w szkole podstawowej. Nauczyciele podkreślali, że ma zadatki na zdolnego wirtuoza. Ukończył muzyczną szkołę średnią w prestiżowej klasie prof. Juliusza Webera. Jako szesnastolatek zaczął regularnie występować na scenie. Jeszcze jako uczeń założył z Markiem Grechutą zespół Anawa. To właśnie z tą grupą nagrał na płytę swoje pierwsze piosenki. Przed maturą nawiązał współpracę z piosenkarką Ewą Demarczyk, z którą pod koniec lat 60. wystąpił na słynnej paryskiej scenie Olympia.

W jaki sposób doszło do współpracy z Markiem Grechutą i Ewą Demarczyk? Posłuchaj audycji "O wszystkim z kulturą". 

Po maturze podjął studia w zakresie muzyki klasycznej, jednak odkrył, że coraz bardziej interesowała go rozrywkowa. W tym czasie związał się z Krakowską Orkiestrą Kameralną i Piwnicą pod Baranami. Zaczął także tworzyć własne kompozycje i aranżacje estradowych przebojów. Przełom w jego karierze nastąpił w 1971 roku, kiedy podczas Festiwalu Artystycznego Młodzieży Akademickiej w Świnoujściu, koledzy instrumentaliści podpuścili go, by zaśpiewał przed publicznością. Wtedy wypatrzył go reżyser Andrzej Wasylewski, który zaprosił go do udziału w telewizyjnym programie "Wieczór bez gwiazdy".

Dzięki występom w telewizji stał się rozpoznawalny. W 1976 roku wydał swoją pierwszą długogrającą płytę. Wkrótce zaczął być zapraszany na koncerty w różne miejsca Polski i świata.

- Im więcej widziałem miejsc na świecie, tym bardziej lubiłem Kraków. To niezwykłe miejsce – mówił Zbigniew Wodecki w audycji "Miejskie klimaty".

Co szczególnie Wodecki cenił w Krakowie? Dowiedz się tego z audycji "Miejskie klimaty".

Choć celował w bardziej ambitny repertuar, publiczność najbardziej kojarzyła go z piosenkami "Pszczółka Maja", którą wykonał na potrzeby animowanego serialu dla dzieci oraz "Chałupy" opowiadającej o plaży nudystów znajdującej się na Półwyspie Helskim. Publiczność na każdym koncercie prosiła go nawet o wielokrotne wykonanie tych utworów.

- Nie uważam, żeby bycie rozpoznawalnym przez najsłynniejsze przeboje, było dla mnie przekleństwem. To prawdziwe szczęście. Nie oburzam się, gdy ludzie proszą mnie o zaśpiewanie "Pszczółki Mai" czy "Chałup" - wyjaśniał wokalista w audycji "Miejskie klimaty".

Jak doszło do tego, że to właśnie Wodecki zaśpiewał tytułową piosenkę z serialu dla dzieci? Posłuchaj audycji "Wodecki nieoczywisty".

Był bardzo zabieganym człowiekiem. Kalendarz miał po brzegi zapełniony koncertami, próbami i spotkaniami. Codziennie ćwiczył grę na skrzypcach i śpiewanie, by w czasie koncertów osiągnąć jak najlepsze efekty. Starał się dojść do perfekcji.

- Lubię wypoczywać, ale szybko łapią mnie wyrzuty sumienia, że nie ćwiczę, nie gram. Przeraża mnie to lenistwo. Męczy mnie ten wyrzut sumienia, że nie ćwiczę  – mówił muzyk w audycji "Miejskie klimaty".

Zmarł 22 maja 2017 roku.

OSTATNI WYWIAD ZE ZBIGNIEWEM WODECKIM W POLSKIM RADIU:

seb

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Jak narodził się głos Zbigniewa Wodeckiego

Ostatnia aktualizacja: 30.04.2014 11:00
– Uważam, że to naprawdę świetna płyta, zupełnie nie na tamte czasy – mówił w Dwójce Zbigniew Wodecki o swoim debiucie fonograficznym, z którego utwory wykona 30 kwietnia wspólnie z zespołem Mitch & Mitch w radiowym studiu im. Lutosławskiego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

W Krakowie pożegnano Zbigniewa Wodeckiego. "Żył dla innych, nie dla siebie"

Ostatnia aktualizacja: 30.05.2017 19:12
Zbigniew Wodecki spoczął w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Artystę żegnały tłumy wielbicieli jego talentu, przyjaciele, współpracownicy i rodzina.
rozwiń zwiń