Historia

Marian Kozielewski – brat Jana Karskiego, współautor raportu o Holocauście

Ostatnia aktualizacja: 08.07.2020 05:55
8 lipca 1964 zmarł Marian Kozielewski, komendant warszawskiej policji, pierwszy komendant "granatowej policji" w Warszawie, później organizatorem i pierwszym komendantem głównym Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego.
Marian Kozielewski
Marian Kozielewski Foto: Wikimedia Commons/dp

Razem z bratem, Janem Karskim, prawnikiem i dyplomatą, kurierem i emisariuszem Polskiego Państwa Podziemnego Marian Kozielewski opracował raport, który opisywał zbrodnię Holocaustu.

Karski-1200x660.jpg
Jan Karski - zobacz serwis specjalny

W 1914 roku, gdy Jan Karski miał zaledwie kilka tygodni, jego starszy o 17 lat brat uciekł z domu w Łodzi, by dołączyć do Legionów Polskich, których pododdziały przebywały wówczas w okolicach miasta.

Bił się w składzie I Brygady do września 1915 roku. Został wówczas ranny w walkach na Polesiu. Po wykurowaniu trafił do jednostek tyłowych Legionów. W 1917 roku wskutek tzw. kryzysu przysięgowego został osadzony w obozie internowania w Szczypiornie.

Znów zwolniony z powodów zdrowotnych, rozpoczął działalność w Polskiej Organizacji Wojskowej i był kolejno dowódcą sekcji, plutonu i kompanii oraz komendantem lokalnej organizacji POW w Rogowie pow. Brzeziny. W listopadzie 1918 roku uczestniczył w opanowaniu dworca kolejowego Łódź-Fabryczna.

- Potem, wzorem wielu innych peowiaków wstąpił do Wojska Polskiego. W lutym 1919 roku uznano go za niezdolnego do służby wojskowej i w stopniu sierżanta przeniesiono do milicji ludowej, zalążka Policji Państwowej - mówi dr Wiktor Cygan z Instytutu Józefa Piłsudskiego w Warszawie w audycji Doroty Truszczak z cyklu "Ludzie Niepodległości". 

Wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej w szeregach 213 pułku piechoty, złożonego ze zmobilizowanych policjantów. Co prawda jego jednostka nie brała udziału w walkach, ale Kozielewski dał się poznać jako dowódca kompanii, która osłaniała bardzo wówczas gorące polsko-litewskie pogranicze.

Posłuchaj
17:48 Marian Kozielewski.mp3 Audycja Doroty Truszczak z cyklu "Ludzie Niepodległości" poświęcona postaci Mariana Kozielewskiego. (PR, 25.06.2019)

 

Dał się zauważyć Piłsudskiemu

Służba Kozielewskiego wiodła przez kierowanie powiatowymi komendami policyjnymi w Radomsku, w Włoszczowie i w Szydłowcu oraz nowogródzką komendą wojewódzką i następnie od 1931 r. Komendą Wojewódzką PP we Lwowie. 

- W czerwcu 1934 roku dokonano zamachu na ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego, który w następstwie tego zamachu zmarł. Powołano komisję śledczą i w jej skład wszedł również Kozielewski. Wyróżnił się na tyle, że w październiku 1934 roku na specjalne życzenie marszałka Piłsudskiego objął stanowisko komendanta Policji m.st. Warszawy - mówi Wiktor Cygan.

Zespół doprowadził do ujęcia ukraińskich nacjonalistów odpowiedzialnych za zamach. Sukces otworzył Kozielewskiemu drogę do awansu. Na wyraźne życzenie Piłsudskiego, który był bliskim przyjacielem Pierackiego i sprawa miała dla niego charakter nie tylko polityczny, ale i osobisty, Kozielewski został komendantem stołecznej policji. Marszałek typował go nawet na stanowisko komendanta głównego policji. Jednak śmierć Piłsudskiego i przetasowania polityczne spowodowały, że te plany się nie ziściły.

Czas trudnych decyzji

Po wybuchu wojny przeciwstawił się decyzji Naczelnego Wodza, by ewakuować warszawską policję na wschód. Jego podkomendni wzięli udział w obronie stolicy.

Wypełniając postanowienia aktu kapitulacji, jaki podpisało 27 września 1939 r. dowództwo obrony Warszawy i na życzenie prezydenta miasta Stefana Starzyńskiego, komendant Kozielewski wraz ze swym korpusem pozostał na stanowisku, przechodząc pod nadzór okupacyjnej administracji niemieckiej z zastrzeżeniem użycia polskiej policji tylko do spraw porządkowych.

Kozielewski pouczał podkomendnych, że mają sabotować działania Niemców wymierzone w polskie społeczeństwo. W tajemnicy zaczął też współpracę z Polskim Państwem Podziemnym. Pułkownik Kozielewski był inicjatorem powstania konspiracji w szeregach policji. Stworzona przezeń organizacja nosiła kryptonim Firma Asekuracyjna POL.

- Przez jakiś czas on mi pomagał się ukrywać. Umawialiśmy się w kościele św. Krzyża. Brat mówił mi o tym, że walczą dalej, że Niemcy pozwalają im mieć broń, że istnieje podziemny rząd, z którym brat jest w kontakcie. To on wprowadził mnie do konspiracji – wspominał brata Jan Karski.

Więzień Auschwitz

Gdy Karskiemu powierzono misję przekazania na Zachód informacji o sytuacji w okupowanej Polsce, w jego redagowaniu uczestniczył Kozielewski.


German Death Camps - zobacz serwis edukacyjno-społeczny

Niedługo później Marian Kozielewski, tak jak 69 podległych mu oficerów policji, został aresztowany i osadzony na Pawiaku. W październiku 1940 roku wywieziono go pierwszym warszawskim transportem do Auschwitz.  

W maju 1941 roku Kozielewski znalazł się w wąskim gronie osób, które zostały zwolnione z obozu. Duża w tym była zasługa jego żony, Jadwigi, która była w stanie wykorzystać znajomości, które mąż zawarł z niemieckimi oficerami policji.

Państwowy Korpus Bezpieczeństwa

Po powrocie do Warszawy Kozielewski powrócił do pracy konspiracyjnej. Został komendantem i twórcą Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa – służb policyjnych Państwa Podziemnego. Na stanowisku pozostawał do listopada 1943 roku.

Po wybuchu Powstania Warszawskiego zgłosił się na ochotnika. W szturmie PAST-y został dwukrotnie trafiony przez niemieckiego snajpera, wynosząc z ognia rannego kilkunastoletniego powstańca. Pułkownik ocalał, przeżywając m.in. ostrzał artyleryjski szpitala powstańczego, do którego trafił ranny. Odnalazła go żona. Po upadku powstania Kozielewscy trafili do Pruszkowa. 

Powojenne szczęście w nieszczęściu

Zadenuncjowani wiosną 1945 roku wyjechali do Łodzi tuż przed aresztowaniem przez bezpiekę. W Łodzi Marian Kozielewski przez pewien czas prowadził sklep drogeryjno-chemiczny. Kiedy jego tożsamość została ujawniona, bezpieka i NKWD dokonały najścia sklepu; Kozielewski był akurat gdzie indziej. Od tego czasu się ukrywał.

Po brawurowej akcji został wywieziony do Berlina, a tam przerzucony do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Wstąpił do służby w Polskich Kompaniach Wartowniczych i trafił do Francji. Za sprawą młodszego brata, Jana, Marian Kozielewski wraz z żoną, która do niego dotarła po ucieczce z kraju, trafili w 1948 roku do Kanady.

Tam pod Montrealem prowadzili farmę rolniczą. Ostatecznie dzięki zabiegom Jana Karskiego, wówczas już profesora Georgetown University, Marian i Jadwiga Kozielewscy otrzymali azyl polityczny i stały pobyt w Stanach Zjednoczonych.

Bez zasiłku

Od 1960 roku mieszkał z żoną w Waszyngtonie. Odmówił przysługującego mu rządowego zasiłku dla uchodźców politycznych. Pracował jako ochroniarz w Corcoran Gallery w Waszyngtonie. Z niewielkich zarobków co miesiąc przygotowywał paczki z pomocą dla swoich towarzyszy broni w Polsce. 

Zginął samobójczą śmiercią, 8 lipca 1964 roku, podczas nocnej służby. Cały swój dobytek przekazał byłym podkomendnym w kraju.

Jan Karski pochował brata na waszyngtońskim Cmentarzu Góry Oliwnej. Tam Marian Kozielewski spoczywa do dziś. Sam Karski spoczął obok w lipcu 2000 roku w identycznym grobie i pod takim samym nagrobkiem. W 2019 roku Kozielewski został patronem Komendy Stołecznej Policji. 

bm/PAP

Czytaj także

Pierwsza ucieczka z Auschwitz

Ostatnia aktualizacja: 06.07.2020 06:05
Podczas apelu esesmani przez całą noc chodzili między szeregami więźniów, bijąc ich i kopiąc. Po raz pierwszy wymierzono również publiczną karę chłosty.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jan Karski: ludzie nie powinni zapomnieć, co to jest Holokaust

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2021 06:03
Przez całe życie walczył, żeby świat poznał dramat, jaki rozgrywał się w obozach zagłady. Nikt mu nie uwierzył. "Chciałem uratować miliony, a nie byłem w stanie ocalić jednego człowieka" - mówił. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pierwsze ofiary piekła KL Auschwitz

Ostatnia aktualizacja: 14.06.2019 08:04
14 czerwca 1940 przybył do Auschwitz pierwszy masowy transport polskich więźniów politycznych, liczący 728 więźniów z więzienia w Tarnowie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Maciej Rosalak: Witold Pilecki jest najbardziej heroiczną postacią drugiej wojny światowej

Ostatnia aktualizacja: 25.05.2019 18:26
- Rotmistrz Witold Pilecki wytrzymał w piekle Auschwitz dwa i pół roku. Mógł uciec stamtąd parokrotnie, ale został, by założyć tajną organizację - mówił na antenie Polskiego Radia 24 Maciej Rosalak ("Historia DoRzeczy").
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jack Fairweather: opór i odwaga Witolda Pileckiego są niezwykle inspirujące

Ostatnia aktualizacja: 05.07.2019 17:51
– Uważam, że ważne jest to, by zrozumieć motywację, i to, jakim człowiekiem był Witold Pilecki. (…) Historia rotmistrza to dla wielu osób bardzo trudny i mocny temat. Pilecki był jak blask światła w historii obozu – powiedział Jack Fairweather, brytyjski pisarz i dziennikarz, autor książki "The Volunteer – The True Story Of The Resistance Hero Who Infiltrated Auschwitz".
rozwiń zwiń