Historia

Zezowate szczęście Bogumiła Kobieli

Ostatnia aktualizacja: 10.07.2019 07:00
Gdyby w latach 60. istnieli w Polsce celebryci, mógłby być jednym z nich. Tragiczny wypadek 10 lipca 1969 roku przerwał jednak jego krótką karierę. Dziś kolejna rocznica śmierci Bogumiła Kobieli.
Audio
  • Zezowate szczęście Bogumiła Kobieli w audycji z cyklu "Sezon na Dwójkę" (PR, 10.07.2011)
  • Najważniejsze role Bogumiła Kobieli i archiwalna wypowiedź aktora na temat pracy zawodowej. (PR, 2009)
  • - Chorobą w aktorstwie jest, według mnie, chęć ugryzienia, zrobienia roli za wszelką cenę - mówił Bogumił Kobiela. (PR, 1967).
  • Bogumił Kobiela opowiada o filmie "Ręce do góry" oraz pracy aktora i życiowych wyborach. Rozmawiała Alicja Widymska. (PR, 1967)
Warszawa 1968. Scena z komedii filmowej pt. Człowiek z M-3, reżyseria Leon Jeannot. Na zdjęciu Maja Wodecka i Bogumił Kobiela. Dokładny miesiąc i dzień wydarzenia nieustalone.
Warszawa 1968. Scena z komedii filmowej pt. Człowiek z M-3, reżyseria Leon Jeannot. Na zdjęciu Maja Wodecka i Bogumił Kobiela. Dokładny miesiąc i dzień wydarzenia nieustalone. Foto: PAP/ARCHIWUM

- Był postacią dziwnie enigmatyczną, wymykającą się ocenom - mówił w Polskim Radiu o Bogumile Kobieli Andrzej Kołodyński.

Według krytyka filmowego, w karierze tego aktora nie ma wielkich kreacji, ale są znaczące role: w "Eroice" (reż. A. Munka, 1957), w "Zezowatym szczęściu" (reż. A. Munka, 1960) czy też w "Rękopisie znalezionym w Saragossie" (reż. W.J. Has, 1964). Kojarzono go przede wszystkim z konwencją komediową, lecz on sam wciąż marzył o zagraniu czarnego charakteru. I o wielkiej roli dramatycznej. 

- Mógł być największym aktorem tragikomicznym swoich czasów. Był aktorem największych nadziei. Nadziei niespełnionych do końca - pisał po śmierci Kobieli jeden z publicystów.

Jak zauważyli rozmówcy audycji, pod koniec życia pojawiły się jednak w grze tego aktora barwy dramatyczne - jakby dążył do zmiany swojego i tak przecież niejednoznacznego ("okrutny komizm", "komizm ściszony"), wizerunku. Jakby przeczuwał nadchodzący koniec.

- Szansę na wielką rolę odebrało mu może swoiste rozdrobnienie - zastanawiał się Andrzej Kołodyński. - Kobiela aangażował się w bardzo wiele inicjatyw, działał na wielu zawodowych frontach: jak sam wspominał, krążył z zegarkiem w ręku między teatrem, kabaretem a telewizją…

Gdyby w latach 60. istnieli w Polsce celebryci, mógłby być jednym z nich. Mimo że nie miał specjalnych warunków, by znaleźć się wśród sławnych i podziwianych: ani zbyt przystojny, ani za wysoki, z charakterystycznym głosem. Ale dobrych (wielkich?) aktorów rozpoznaje się także po tym, w jaki sposób wykorzystują swoje, potencjalnie nie do końca pożądane, cechy - mówili rozmówcy "Sezonu na Dwójkę".

- Naprawdę boję się coraz częściej, że może stać się coś nieprzewidzianego, coś złego - bo nam za dobrze - pisał Bogumił Kobiela w liście do żony. Kilka lat później, 2 lipca 1969 roku, prowadzone przez niego białe BMW 1600 wpadło w poślizg - osiem dni później, w wyniku poniesionych obrażeń, aktor zmarł.

Zapraszamy do wysłuchania obszernych fragmentów filmowego "Sezonu na Dwójkę", w którym Tomasz Mościcki rozmawia z Andrzejem Kołodyńskim o życiu i aktorstwie Bogumiła Kobieli. Polecamy szczególnie archiwalne nagranie przedstawiające pewną krwawą historię zamachu na Wojciecha Siemiona - sprawcą wydarzenia był nie kto inny, jak właśnie Bogumił Kobiela...

jp/im

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak