Historia

Jürgen Stroop - kara śmierci dla kata getta

Ostatnia aktualizacja: 06.03.2020 05:40
"Na dzień przed egzekucją był on spokojny, lecz stale przebijała w nim hitlerowska buta i zarozumiałość. Nie spodziewał się tego, że egzekucja nastąpi w najbliższym czasie" - tak opisywano ostatnie chwile kata warszawskiego getta w dokumencie prokuratury.
Audio
  • Rozmowa Zbigniewa Neugebauera z Kazimierzem Moczulskim (PR, 11.12.1956).
  • Rozmowa z Markiem Edelmanem w audycji "W samo południe" (PR, 18.04.1993).
  • Audycja Zbigniewa Lipińskiego "Sprawa Jürgena Stroopa" (PR, 10.05.1963).
Jrgen Stroop podczas likwidacji warszawskiego getta, kwiecień 1943.
Jürgen Stroop podczas likwidacji warszawskiego getta, kwiecień 1943. Foto: Wikimedia Commons/Domena Publiczna

Jürgen Stroop został skazany na karę śmierci za zbrodnie wojenne na Polakach i Żydach. Wyrok wykonano przez powieszenie 6 marca 1952 roku w więzieniu mokotowskim.

Powstanie w getcie - zobacz serwis historyczny

Ujęcie zbrodniarza

Jürgen Stroop został schwytany przez wojska amerykańskie 8 lipca 1945 roku. Organizował wówczas ufortyfikowaną twierdzę SS w Alpach. Z jego rozkazu zginęło wówczas ok. 50 jeńców. Żołnierze SS rozstrzeliwali lotników amerykańskich, którzy zdołali ewakuować się z zestrzelonych samolotów.

Z tego powodu Amerykanie zorganizowali proces Jürgena Stroopa, w którym skazali go na karę śmierci. Również Polacy chcieli osądzić go za zbrodnie wojenne popełnione w Generalnym Gubernatorstwie. Amerykanie zdecydowali się na przekazanie więźnia, ale postawili jeden warunek.

Opowiedział o tym mecenas Wacław Kozłowski w audycji Polskiego Radia "Sprawa Jürgena Stroopa" autorstwa Zbigniewa Lipińskiego z 1963 roku. Mecenas w latach powojennych był delegatem w Polskiej Misji Wojskowej Badania Zbrodni Wojennych w Europie.

– Musiałem podpisać w imieniu rządu polskiego zobowiązanie, że w wypadku, gdy nie będzie skazany na karę śmierci, to zwrócimy go władzom amerykańskim celem wykonania ich wyroku – powiedział Kozłowski.

Proces Stroopa

Jürgen Stroop został przekazany polskim władzom na berlińskim lotnisku Tempelhof w maju 1947 roku. Ten moment w audycji wspominał ówczesny korespondent PAP w Berlinie, Leopold Marszak:

– Był uległy i nawet przesadnie ugrzeczniony. A ja w tym momencie, mimo woli, kojarzyłem obraz człowieka, który stał przede mną w tak pokornej postawie, z sylwetką pełnego buty generała SS. Miałem przed oczami sceny, gdy Stroop dyrygował wielką akcją w warszawskim getcie, widziałem ten jego słynny raport z likwidacji powstania w getcie.

Posłuchaj audycji "Sprawa Jürgena Stroopa".

Proces zbrodniarza wojennego rozpoczął się 23 lipca 1951 roku w Warszawie. Relację z rozprawy zdał Leopold Marszak. Jak mówił, Stroop nie uznawał się za zbrodniarza wojennego, ale żołnierza oraz utrzymywał, że nikogo nie mordował, tylko wykonywał rozkaz o opróżnieniu warszawskiego getta i wywiezieniu z niego ludności.

– Zasłaniał się również tym, że nigdy nie był politykiem, zagadnienia rasowe go nie obchodziły, natomiast jako żołnierz ślepo wypełniał rozkazy. W ostatnim słowie Stroop się do winy nie przyznał – wspominał rozprawę zbrodniarza.

Próba obrony Jürgena Stroopa była daremna. Wina była bezsprzeczna, a głównym dowodem zbrodni był osobiście przygotowany przez Stroopa raport z pacyfikacji getta warszawskiego, "Żydowska dzielnica mieszkaniowa w Warszawie już nie istnieje". Jego pierwsza polska edycja źródłowa została wydana przez Instytut Pamięci Narodowej w 2009 roku. Jest to świadectwo nie tylko niemieckich zbrodni, ale również i bohaterstwa obrońców getta.

Powstanie w getcie

Jürgen Stroop został skazany na śmierć głównie za zbrodnie popełnione w trakcie pacyfikacji powstania w getcie warszawskim, które wybuchło 19 kwietnia 1943 roku. Trwało niemal miesiąc, aż do połowy maja.

Rozpoczęło się w obliczu nieuchronnej likwidacji pozostałych przy życiu mieszkańców. Większość z nich została wywieziona do obozu śmierci w Treblince latem 1942 roku. Ostatni pozostali przy życiu Żydzi postanowili stawić zbrojny opór swoim prześladowcom. Walkę w powstaniu prowadziła Żydowska Organizacja Bojowa i Żydowski Związek Wojskowy, wspomagane przez polskie podziemie.

– W czasie wojny nie liczysz się jako człowiek. Hitleryzm chciał w Polsce to zrobić i pokazać, że Żydzi nie są ludźmi, bo nie uznają moralności wojennej. Że to są podludzie, ludzie o mniejszej wartości. Czasami nawet mówili, że to są pluskwy, że to są wszy, że to są insekty przykre. I trzeba było pokazać, że wśród tych kilkuset tysięcy ludzi, którzy żyli w getcie, że są takimi samymi ludźmi, uznając te same prawa, które rządzą ludzkością i rządzą wojną. A w wojnie jest decydujące strzelanie. I dlatego była ta decyzja powstania w getcie warszawskim i strzelania do Niemców – o przyczynach powstania opowiadał jego ostatni dowódca Marek Edelman w audycji "W samo południe" z 1993 roku, prowadzonej przez Andrzeja Jeleńskiego.

Rozmowy z katem

W oczekiwaniu na swój proces, Jürgen Stroop od 2 marca do 11 listopada 1949 roku przebywał w jednej celi z żołnierzem AK, Kazimierzem Moczarskim. Osadzenie z niegdysiejszym wrogiem miało na celu dodatkowe upodlenie niezłomnego akowca. Moczarski wyszedł z więzienia w 1956 roku, po 11 latach od momentu uwięzienia, i został dziennikarzem. Spisał wspomnienia, które zostały wydane pośmiertnie i z ingerencją cenzury w 1977 roku.

Posłuchaj rozmowy z Kazimierzem Moczarskim z 1956 roku.

– Był wysokim i nawet pozornie barczystym mężczyzną. Zasłaniając część okna, ustawiał się pod światło. Trudno go obserwować. Znałem te metody. Ma kompleksy śledcze, więzienne, ale zachowuje się fachowo – tak opisywał Jürgena Stroopa w swoich "Rozmowach z katem".

Są one doskonałą charakterystyką człowieka owładniętego totalitarną ideologią. W czasie dziewięciu miesięcy wspólnej odsiadki Moczarski zdołał skłonić Stroopa do zwierzeń. Te rozmowy były nie tylko próbą ucieczki od więziennego życia, ale także poszukiwaniem wiedzy o ówczesnych, komunistycznych prześladowcach akowca.

"Stroop nie miał zadnych wyrzutów sumienia. Na kilka dni przed egzekucją naczelnik więzienia zapytał go, czy może pogodzić się z tym, że mordował i przyglądał się, jak jego podwładni mordowali dzieci i kobiety w getcie w Warszawie. Stroop na to odpowiedział, że nie ma wyrzutów sumienia z tego powodu, że mordowano Żydów." - można przeczytać w dokumencie Generalnej Prokuratury, zamieszczonym w "Rozmowach z katem".

sa

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Kazimierz Moczarski – autor książki "Rozmowy z katem"

Ostatnia aktualizacja: 21.07.2019 06:02
Peerelowski reżim trzymał go więzieniu w celi śmierci wiele miesięcy. Ubowcy wybijali mu zęby i rozdeptywali palce. Wsadzili go razem z hitlerowskim generałem SS, mordercą z getta warszawskiego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

75. rocznica wybuchu powstania w Getcie Warszawskim

Ostatnia aktualizacja: 16.04.2018 21:01
W samo południe, 19 kwietnia we wszystkich stołecznych świątyniach zabiją dzwony. Warszawskie parafią uczczą w ten sposób 75. rocznicę wybuchu powstania w Getcie Warszawskim. O zbrojnym zrywie narodu żydowskiego przeciwko niemieckiemu okupantowi mówił w audycji Wszystko jest Historią dr Patryk Pleskot z Instytutu Pamięci Narodowej.
rozwiń zwiń