Historia

Wydarzenia lubińskie. Krwawy sierpień '82 w Zagłębiu Miedziowym

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2020 05:50
31 sierpnia 1982 roku, w drugą rocznicę podpisania porozumień sierpniowych, NSZZ "Solidarność" wezwała do organizacji pokojowych demonstracji w całym kraju. Jedna z nich zakończyła się tragicznie. ZOMO w dolnośląskim Lubinie zastrzeliło trzy osoby.
Sąd Wojewódzki we Wrocławiu w 1994 roku. Proces w sprawie lubińskiej.
Sąd Wojewódzki we Wrocławiu w 1994 roku. Proces w sprawie lubińskiej.Foto: Archiwum PAP/ Adam Hawałej

Społeczeństwo w trakcie stanu wojennego opanował marazm. W celu przełamania sytuacji kierująca działaniami podziemnej "Solidarności" Tymczasowa Komisja Koordynacyjna zaplanowała masowe demonstracje na rocznicę strajków sierpniowych z 1980 roku. Ich kulminacja miała nastąpić 31 sierpnia, w rocznicę podpisania porozumień sierpniowych.

"Solidarność" Legnicko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego zaplanowała największą demonstrację na lubińskim placu Wolności 31 sierpnia 1981 roku o godz. 15:30.

- Godzinę wybrano nieprzypadkowo. W kopalni skończyła pracować pierwsza zmiana. Pracę skończyły również urzędy. Dzięki temu na demonstrację mogło przybyć wiele osób - wyjaśnił dr Łukasz Sołtysik z wrocławskiego oddziału IPN.

Posłuchaj
12:23 O wydarzeniach lubińskich mówił dr Łukasz Sołtysik z wrocławskiego oddziału IPN. (PR, 12.12.2018) O wydarzeniach lubińskich mówił dr Łukasz Sołtysik z wrocławskiego oddziału IPN. (PR, 12.12.2018)

 

Demonstracja w Lubinie

O wyznaczonej godzinie na plac Wolności w Lubinie znajdujący się w centrum miasto przybyło około 5000 osób, także z sąsiednich miejscowości. Sygnał do rozpoczęcia demonstracji wydano z karetki pogotowia, która wjechała na plac. Okolicznościowe przemówienie wygłosił przewodniczący Międzyzakładowej Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" Stanisław Śnieg. Po przemówieniu tłum zaczął śpiewać pieśni patriotyczne oraz układać z kwiatów krzyż oraz literę "V".

- Atak służb bezpieczeństwa nastąpił jeszcze podczas układania krzyża kwietnego. Tłum zaczął rozchodzić się po apelach milicji, ale trzeba pamiętać, że tłum w liczbie około 2000 osób nie rozejdzie się szybko z małego miejsca. To rozłościło służby - mówił dr Łukasz Sołtysik.

Rozkaz rozpędzenia demonstrantów wydał zastępca komendanta Milicji Obywatelskiej w Lubinie, porucznik Jan Maj. Władze nie przewidziały tak licznego zgormadzenia, dlatego do akcji skierowano zaledwie 120 milicjantów. Funkcjonariusze w kierunku rozchodzących się ludzi zaczęli strzelać pociskami z gazami łzawiącymi. Przestraszeni ludzie zaczęli w popłochu uciekać w okoliczne uliczki.

- Nastąpiła radykalizacja nastrojów. Wcześniej nastawiony pokojowo tłum zaczął stawać się agresywny w stosunku do służb - dodał dr Łukasz Sołtysik.

Pierwsze strzały

Porucznik Maj zdecydował się na wezwanie posiłków ZOMO z Legnicy. Wkrótce do miasta w trzech "Nysach" przyjechało 20 funkcjonariuszy ZOMO. Funkcjonariusze przystąpili do przeganiania ludzi. Około godz. 16:30 tłum zbliżał się do skrzyżowania ulic Kopernika i Odrodzenia. Wtedy ZOMO otworzyło ogień z broni palnej. Śmiertelnie rannych zostało dwóch górników: Mieczysław Późniak i Andrzej Trajkowski. W tłum wpuszczono także wozy strażackie, które polewały ludzi wodą z armatek.

- Można przypuszczać, że było przyzwolenie na użycie broni palnej. Strzelano zarówno ślepymi nabojami, jak i ostrą amunicją.

Rzucający kamieniami demonstranci lekko ukszodzili samochody z armatkami wodnymi. Nienawiść tłumu przeniosła się również na straż pożarną. Demonstranci otoczyli jeden z wozów strażackich i nie chcieli dać się przekonać, że wóz właśnie jedzie do pożaru. Tłum skupiony wokół pojazdu rozproszyła dopiero akcja milicji.

Polowanie ZOMO

Według relacji świadków, po rozbicu demonstracji, po całym mieście zaczęło krążyć dziewięć milicyjnych pojazdów, z których funkcjonariusze strzelali do wybranych osób. Wiele fasad bloków zostało pokrytych śladami po kulach. To właśnie w wyniku tego typu został zastrzelony na mostku nad potokiem 20-letni Michał Adamowicz – trzecia śmiertelna ofiara tego dnia. Rannych zostało kilkanaście osób, nawet nie biorących udziału w zamieszkach.

- Strzelano nawet do ludzi, którzy wychylili się z okien. Wracającej z kościoła 17-letniej Brygidzie Wieczorek przestrzelono kolana. ZOMO czuło się absolutnie bezkarnie. To było coś niespotykanego w skali Polski - ocenił dr Łukasz Sołtysik.

Starcia w mieście trwały do godz. 23. W kolejnych dniach: 1 i 2 września w Lubinie odbyły się dwie kolejne manifestacje. 1 września, także o godz. 15.30, na ulice wyszło 10 000 mieszkańców miasta. Doszło do walk ulicznych, stawiano barykady, ale siły porządkowe nie użyły już broni.

Po tragedii

W wyniku starć ulicznych od 31 sierpnia do 2 września w Lubinie zostało zatrzymanych 250 osób. Później dokonano zatrzymań kolejnych 70.

W obliczu napiętej sytuacji, w Zagłębiu Miedziowym przywrócono godzinę milicyjną oraz inne obostrzenia. Mieszkańcy miasta długo nie mogli wyjść z szoku. Mieszkańcy okolicznych miejscowości o zajściach w Lubinie dowiedzieli się z kilkudniowym opóźnieniem, najczęściej z tzw. informacji szeptanych.

Zacieranie śladów

Jeszcze tego samego dnia przystąpiono do zacierania śladów. Śledztwo w sprawie zabitych demonstrantów natychmiast wszczęła Prokuratura Garnizonowa we Wrocławiu przysyłając do Lubina swoich prokuratorów. Porucznik Jan Maj zeznał, że zachowanie tłumu miało zagrażać porządkowi publicznemu. Poza tym sporządził notatkę, w której napisał, że o strzałach z broni palnej dowiedział się dopiero wieczorem, kiedy przybył na komendę.

Prokuratura postanowiła ustalić winnych zabójstw poprzez zbadanie broni oraz zabezpieczonych pocisków i łusek. Jednak broń została szybko zwrócona funkcjonariuszom  po powierzchownym sprawdzeniu. Do magazynu ZOMO w Legnicy broń dotarła dopiero w połowie września. Wcześniej z rozkazu dowódcy ZOMO w Lubinie Jana Ziółkowskiego dokonano "przestrzelenia". Śledztwo umorzono na wiosnę 1983 roku. Śledczy w uzasadnieniu decyzji napisali, że "użycie broni przez funkcjonariuszy MO uzasadnione było sytuacją i miało charakter działania w stanie obrony koniecznej".

Sandra Błażejewska

Źrodło: Jerzy Kordas, Wydarzenia 31 sierpnia 1982 roku na Dolnym Śląsku. Geneza, przebieg, skutki, Wrocław 2010.

Czytaj także

Wysadzić system w powietrze. Historia bombiarzy z Zagłębia Miedziowego

Ostatnia aktualizacja: 13.12.2018 07:30
Rozlewające się po całym kraju protesty przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego dotarły także do Zagłębia Miedziowego. Grupa działaczy NSZZ "Solidarność" postanowiła sprzeciwić się zastanej rzeczywistości w radykalny sposób – podkładając ładunki wybuchowe pod budynki związane z władzą.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Nie poddali się ZOMO. Strajk w Zakładach Górniczych "Rudna" na Dolnym Śląsku

Ostatnia aktualizacja: 14.12.2020 05:55
Od 14 do 17 grudnia 1981 roku, 5 tysięcy górników z Zakładów Górniczych "Rudna" w Polkowicach, postanowiło sprzeciwić się wprowadzeniu stanu wojennego. Zawiązany wtedy strajk był największym w czasie stanu wojennego na Dolnym Śląsku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dr Grzegorz Majchrzak: po 1989 roku Polska nie poradziła sobie z osądzeniem stanu wojennego

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2019 19:40
- Wymiar sprawiedliwości był jednym z filarów stanu wojennego. Służył on do pacyfikowania niepokornej części społeczeństwa - powiedział w Polskim Radiu 24 dr Grzegorz Majchrzak, historyk z Biura Badań Historycznych IPN.
rozwiń zwiń

Czytaj także

37 lat temu zniesiono stan wojenny

Ostatnia aktualizacja: 22.07.2020 05:50
22 lipca 1983 roku ogłoszono zniesienie stanu wojennego. Po niemal dwóch latach jego obowiązywania władza komunistyczna postanowiła formalnie znieść stan wojenny w Polsce, zachowując jednak część represyjnego ustawodawstwa.
rozwiń zwiń