Historia

Leszek Cichy - królem nie jest, ale ma koronę

Ostatnia aktualizacja: 28.10.2019 07:00
- Po raz pierwszy znalazłem się w górach, gdy miałem 17 lat. Wszedłem wtedy tylko na jeden niewysoki szczyt, Kopieniec Wielki, ale od tego momentu wiedziałem, że będę się wspinać – wspominał na antenie Polskiego Radia Leszek Cichy. 28 października 1999 r. jako pierwszy Polak skompletował Koronę Ziemi.
Audio
Kanczendzonga, Wikimedia Commons
Kanczendzonga, Wikimedia CommonsFoto: Ashinpt at enwiki

- Góry są takim miejscem, gdzie człowiek szybciej dochodzi do wiedzy o sobie i do prawdziwych odczuć. W górach nie da się grać przed sobą, w związku z tym ludzie szybciej poznają jacy są naprawdę – mówił himalaista w audycji Tomasza Zimocha z cyklu "Niedziela z mistrzem", nadanej 12 października 2008 r. - Lubię przebywać w górach, traktować je nie jako wrogą siłę, tylko jako miejsce, gdzie da się żyć i da się przeżyć.

W audycji opowiadał o wszystkich swoich wyprawach. Zaczął od tej najtrudniejszej, kiedy to wspólnie z Krzysztofem Wielickim udało mu się wejść zimową porą na najwyższy szczyt świata – Mount Everest. Było to 17 lutego 1980 r. W archiwach radiowych zachowała się rozmowa, jaką obaj alpiniści prowadzili z kierownikiem wyprawy, Andrzejem Zawadą, który pozostał w obozie, na niższej wysokości: - Jesteśmy na szczycie! Hurra! Rekord świata! Gdyby to nie był Everest, to byśmy nie weszli, strasznie wiało. Strasznie ciężko, zimno, bardzo się boimy zejścia, będziemy uważać. Zawada prosił o ostrożność i zdjęcia.

Pytany przez Tomasza Zimocha o to, co zostawił wtedy na szczycie Mount Everest, Leszek Cichy odpowiedział:
- Zostawiliśmy termometr i różaniec. Ten różaniec dostała podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski matka Stanisława Latałły, który w 1974 r. zginął podczas wspinaczki na Lhotse. Przed naszym wyjazdem spotkała się z Andrzejem Zawadą i poprosiła, byśmy wnieśli ten różaniec tak wysoko, jak tylko się da. I udało się go donieść najwyżej, jak można było.
Leszek Cichy nie tylko się wspina. Z zawodu jest geodetą, pracuje jako bankowiec, od czasu do czasu organizuje wyprawy i wciela się w rolę górskiego przewodnika. Jest autorem książki ”Rozmowy o Evereście”. Przez kilkanaście lat pracował naukowo na Politechnice Warszawskiej.

Gośćmi audycji ”Niedziela z mistrzem” poza głównym bohaterem programu, byli jego przyjaciele: Marek Kamiński, podróżnik i polarnik, Janusz Onyszkiewicz, himalaista i polityk, prof. Andrzej Paczkowski, historyk, Anna Czerwińska, alpinistka oraz Janek Mela, któremu udało się zdobyć oba bieguny.

43314 – to ulubiona liczba Leszka Cichego. Dlaczego właśnie ona? Odpowiedź jest prosta - to są najbardziej prawdopodobne wysokości siedmiu szczytów, które tworzą Koronę Ziemi, a właśnie ją posiada polski wspinacz. Pytany przez Tomasza Zimocha, o to, co jest w życiu ważne, Cichy odpowiada:
- Każdy może mieć swój Everest, jeżeli ma dostateczną determinację, żeby zrobić coś w życiu. Trzeba zostawić po sobie ślad. Jeżeli ktoś zrobi to w górach, to pięknie. Jeśli zrobi to na innych polach działalności, też dobrze. Mamy jedno życie i chcielibyśmy, żeby po nas coś zostało - pamięć, niech zostanie dobra pamięć.

Niezwykła opowieść o górach i możliwościach człowieka. Życie rodzinne, przyjaźnie, pasje, anegdoty i dramatyczne wspomnienia. Posłuchaj "Niedzieli z Mistrzem" z udziałem człowieka, który nie błądzi w chmurach, ale po nich chodzi.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Reportaże, dokumenty, świadectwa: Gdyby to nie był Everest

Ostatnia aktualizacja: 17.02.2010 14:32
17 lutego 2010, godz. 14:15
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zaimpregnowana przez góry

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2012 15:41
- Góry sprawiają, że spływają po mnie takie problemy jak pismo z Urzędu Skarbowego, czy zalane mieszkanie – mówiła w Czwórce Anna Czerwińska, wybitna polska himalaistka.
rozwiń zwiń