Historia

"300 mil do nieba". Najsłynniejsza ucieczka z PRL

Ostatnia aktualizacja: 30.10.2020 05:50
Dwóch chłopców w wieku 13 i 15 lat zdecydowało się na ucieczkę z komunistycznej Polski na Zachód. Ich historię opowiada film "300 mil do nieba", który na ekrany kin wszedł 31 lat temu.
Plakat promujący film 300 mil do nieba
Plakat promujący film "300 mil do nieba"Foto: materiały prasowe

- Z szarej, burej Polski roku 1985, z jej pustymi sklepami, dostaliśmy się do krainy czarów. Przez pierwsze trzy godziny w Szwecji chodziliśmy i oglądaliśmy wszystko wielkimi oczami - opowiadał w 2013 roku Krzysztof Zieliński, jeden z dwóch bohaterów najgłośniejszej ucieczki z Polski lat 80. Kinową wersję tego zdarzenia w reżyserii Macieja Dejczera można było pierwszy raz zobaczyć 30 października 1989 roku.


Posłuchaj
43:41 22.02 GP ok.mp3 "300 mil do nieba" - jak było naprawdę? Opowiada Krzysztof Zieliński. (PR, 22.02.2013)

 

Przygoda

Krzysztof jest trzecim z ośmiorga rodzeństwa w rodzinie Zielińskich. - Pewnego dnia, gdy pomagaliśmy tacie, najstarszy brat Adam zapytał mnie, czy ucieknę z nim na Zachód i oczywiście powiedziałem "tak!". Nie było w tym przemyśleń o komunizmie, walce ze Związkiem Radzieckim, choć oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę z rzeczywistości, w której żyliśmy, że ZSRR jest czymś złym dla Polski i Polaków. Myślałem, że brat mnie wrabia, ale tydzień później byliśmy za granicą - wspominał.

Dla Krzysztofa Zachód oznaczał "USA" i paczki z żywnością. - Zawsze byłem żądny przygód, lubiłem poznawać wszystko sam, choć czasami groziła za to kara. Gdy Adam zaproponował ucieczkę, dla mnie najważniejsze było to, że wydarzy się coś nowego, a ja będę tego świadkiem - powiedział.

Pod tirem

Wsiedli do nocnego ekspresu jadącego do Warszawy, a rodzicom zostawili list, by nie wzywali policji. - Szczęśliwie nie udało nam się na Okęciu dostać do luku bagażowego w samolocie, dziś wiem, jakie tam panują warunki w czasie lotu, nie przeżylibyśmy - opisywał Krzysztof Zieliński początek swojej ucieczki.

Z Warszawy pojechali do Świnoujścia, sprawdzili godzinę odpływania promu, znaleźli TIR z najniższym podwoziem i wdrapali się na osie. - Było tam zdecydowanie mniej komfortowo, niż to widać w filmie. Leżeliśmy całą noc i do godziny czternastej dnia następnego. Nie wiedzieliśmy, dokąd ten samochód pojedzie, ani w którą stronę płynie prom - mówił.

Przez morze

W czasie całej podróży chłopcom sprzyjało szczęście. Pies używany przy kontroli granicznej w porcie akurat był chory. - Podwozie sprawdzał celnik, świecił latarką, jedyne co miałem w głowie to, że powiem mu "dzień dobry panu", nic więcej. Miałem poczucie, że nas zobaczył, ale odszedł - wspominał Krzysztof Zieliński.

Na promie bali się wyjść z ukrycia, więc leżeli dalej, ale było przynajmniej ciepło. Można zapytać: jak dwóch młodych chłopców, jeszcze dzieci, zniosło te ekstremalne warunki? - Za naszych czasów życie było trudniejsze i hartowało. Nie bałem się bicia, mrozów czy ciężkiej pracy, bo to nie była nowość. Poza tym, gdy się ma nadzieję, człowiek potrafi wytrzymać dużo więcej, a my czuliśmy, że jedziemy do dobra - powiedział.

Szwecja, czyli Zachód

Z kryjówki wyszli dopiero po szwedzkiej stronie. Trafili na komisariat, gdzie z pomocą tłumaczki poprosili o azyl polityczny i trafili do obozu dla uchodźców.

W rozmowie z Michałem Olszańskim w 2013 roku Krzysztof Zieliński opowiadał, dlaczego bracia musieli zjeść kartkę z koleżeńskim zakładem na 100 dolarów, co działo się w Polsce, gdy ich pobyt w Szwecji wyszedł na jaw i wspominał, jak chłopcy radzili sobie w nowym kraju, czego doświadczyli ze strony mediów i jak dziś wygląda ich życie.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zdzisław Najder – dla władz PRL był amerykańskim szpiegiem

Ostatnia aktualizacja: 31.10.2020 05:30
W 1982 roku Zdzisław Najder został dyrektorem polskiej sekcji Radia Wolna Europa. Odpowiedź władz PRL była błyskawiczna. Najder został pozbawiony polskiego obywatelstwa, a później skazany na karę śmierci.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zachód, który przeciekał przez żelazną kurtynę. O modzie w PRL

Ostatnia aktualizacja: 27.10.2019 11:20
Rozkloszowane spódnice z siatek na muchy, kurtki z demobilu zdobywane "na ciuchach", białe botki od szewca, ortaliony, nonirony, dżinsy, tetry i kożuchy - o dobrym wyglądzie w PRL w mniejszym stopniu decydował "gruby portfel", a bardziej znajomości, łut szczęścia, niczym nieskrępowana wyobraźnia oraz potrzeba buntu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jarosław Sellin: PRL to czterdzieści pięć lat indoktrynacji społeczeństwa

Ostatnia aktualizacja: 27.10.2019 11:45
- W PRL Mieliśmy do czynienia ze swoistą polityką historyczną. Obóz najeźdźców, zainstalowany tutaj przez Moskwę, był zainteresowany fałszowaniem historii – mówił w Polskim Radiu 24 wiceminister kultury Jarosław Sellin.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Mity PRL-u. "Gierek w latach 70. kupował poparcie społeczeństwa"

Ostatnia aktualizacja: 03.11.2019 12:00
- PRL ma różne odcienie. Ma odcień stalinowski - bezwzględny, szary gomułkowski i wreszcie odcień lat 70., który nazwałbym korupcją polityczną - powiedział w Polskim Radiu 24 prof. Andrzej Zawistowski.
rozwiń zwiń