Historia

Stan wojenny. Terenowe Grupy Operacyjne – koń trojański Jaruzelskiego

Ostatnia aktualizacja: 13.12.2019 05:52
W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 wyprowadzono na ulice 70 tys. żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego, 1750 czołgów i 1900 pojazdów opancerzonych, zmilitaryzowano 129 kluczowych zakładów pracy, w tym najważniejsze fabryki oraz redakcje Telewizji Polskiej i Polskiego Radia. Rozmach operacji robi wrażenie do dziś. Jak ekipie Jaruzelskiego udało się to wszystko osiągnąć w ciągu jednej nocy?
Audio
  • Fragment audycji z cyklu "7 dni w kraju i na świecie" poświęcony działaniom Terenowych Grup Operacyjnych. (PR, 8.11.1981)
  • Jerzy Urban informuje o powołaniu Terenowych Grup Operacyjnych. (PR, 25.10.1981)
Terenowe Grupy Operacyjne były formalnie powołane do pilnowania porządku w ogarniętym kryzysem kraju. Miały czuwać m.in. nad prawidłowym skupem żywca
Terenowe Grupy Operacyjne były formalnie powołane do pilnowania porządku w ogarniętym kryzysem kraju. Miały czuwać m.in. nad prawidłowym skupem żywcaFoto: Grafika na podstawie: PAP/CAF/Andrzej Łokaj

Odpowiedź: grunt pod  powszechną militaryzację został przygotowany już dwa miesiące wcześniej. Wojskowi dobrze znali teren i zakłady pracy, nad którymi mieli przejąć kontrolę. Kluczem do sukcesu – jak to ujął historyk Norman Davies - "najdoskonalszego zamachu wojskowego w historii nowożytnej Europu" były powołane 23 października 1981 Terenowe Grupy Operacyjne Wojska Polskiego. To żołnierze z tych jednostek feralnej grudniowej nocy zajęli się przejmowaniem kontroli w kraju.

Zobacz serwis specjalny: 

src="http://static.prsa.pl/3ab8a157-2f35-48fb-bac0-16cf62734030.file"

Pretekst dała zima

Formalnym zadaniem Terenowych Grup Operacyjnych było pomaganie władzom lokalnym w rozwiązywaniu doraźnych problemów. Oficerowie, którzy dowodzili jednostkami TGO, a później Wojskowymi Grupami Operacyjno-Kontrolnymi, mieli za zadanie kontrolować i raportować o stanie produkcji, działalności państwowych przedsiębiorstw oraz motywować samą obecnością do pracy.

- Brak poszanowania prawa i porządku publicznego wydatnie utrudnia państwu spełnianie jego funkcji. Niezbędne stają się więc nadzwyczajne środki działania w interesie obrony państwa i obywateli. Zaostrza tę konieczność nadchodząca zima, która mimo intensywnych przygotowań, może mieć niezwykle groźny wpływ na stan gospodarki i możliwości przetrwania – przekonywał rzecznik rządu Jerzy Urban. POSŁUCHAJ NAGRANIA - Grupy Operacyjne podejmą działania na rzecz dobrego przygotowania kraju do zimy, usprawnienia skupu, polepszenia pracy transportu, a także z przejawami marnotrawstwa i niegospodarności. 

Zmęczony kraj

Wprowadzenie Terenowych Grup Operacyjnych wsparte było uruchomieniem machiny propagandowej. Odwołując się do funkcjonującego wciąż w społeczeństwie stosunkowo pozytywnego wizerunku armii, przedstawiano w mediach TGO jako gwarant porządku. W teren ruszyli m.in. dziennikarze Polskiego Radia, których zadaniem było przedstawianie pozytywnego wizerunku TGO.

- Chciałbym, żeby te grupy były tu dalej, nawet w większym składzie. Nawet paszę przywieźli dla krów, której od żniw nie było – mówił w materiale z 8 listopada 1981 roku anonimowy mieszkaniec Wołowa w ówczesnym województwie wrocławskim. 

Taki przekaz trafiał do społeczeństwa zmęczonego degrengoladą państwa i powszechną biedą. Zwłaszcza, że trzon TGO stanowili zwykli poborowi, którym przedłużono o dwa miesiące obowiązkową służbę wojskową.

Słabło w tym czasie także poparcie dla "Solidarności". W triumfie związku z Sierpnia 1980 upatrywano nadziei na polepszenie sytuacji w kraju, tymczasem recesja trwała, a rok 1981 upłynął pod znakiem groźby wybuchu kolejnego strajku powszechnego. Przerzucenie odpowiedzialności za stan gospodarki na "Solidarność" stosował Urban w swoim wystąpieniu z 23 października 1981 roku.

- Sytuacja jest bardzo poważna. Utrzymuje się, a nawet miejscami nasila, napięcie. Pojawiają się lokalne konflikty, incydenty, zajścia uliczne, demonstracje. Jest to wielce niebezpieczne. Wszystko to czyni wrażenie, iż niektóre ogniwa "Solidarności" zmierzają do sprowokowania swoistej próby sił z władzami – podkreślał rzecznik rządu.

Zawoalowana groźba Urbana

W tym samym wystąpieniu Urban powiedział:

- Rząd wzywa oraz informuje społeczeństwo i wszystkie siły występujące w jego imieniu, że utrzymywanie się i nasilanie destrukcyjnych ekscesów prowadzi w prostej drodze do zaprzepaszczenia całego dorobku socjalistycznej odnowy. Zagrożenie życia wewnętrznego kraju stawia rząd przed koniecznością podejmowania działań ostrych i niepopularnych. Należy do nich m.in. tłumienie prowokacji ulicznych, wymuszanie respektu dla prawa. Prezydium rządu podjęło dziś uchwałę o powołaniu Terenowych Grup Operacyjnych uprawomocnionych przez premiera do działania w gminach, miastach i województwach – mówił Jerzy Urban.

Do 20 listopada 1981 roku TGO obstawiły 2070 gmin i miast. Potem wycofano je, ale pozostawiono w stanie gotowości. Ich miejsce częściowo zajęły Wojskowe Grupy Operacyjno-Kontrolne, które skierowano do zakładów pracy. Zadaniem ich dowódców było także sondowanie nastrojów społeczno-politycznych wśród robotników. 25 listopada powołano do życia Miejskie Grupy Operacyjne, które rozlokowano w miastach wojewódzkich.

Powodzenie każdej operacji wojskowej zależy w dużej mierze od rozpoznania. Wprowadzając blisko dwa miesiące przed stanem wojennym wojsko do każdego zakładu pracy i przyzwyczajając ludność do widoku żołnierzy na ulicach rząd zapewnił sobie rozpoznanie na terenie własnego kraju.

bm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Bogdan Włosik - niewinna ofiara stanu wojennego

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2019 06:15
- Z ręki esbeka strzałem w brzuch poniósł śmierć nasz przyjaciel Bogdan Włosik. Przysięgamy Bogusiu, że twoja ofiara nie pójdzie w zapomnienie. Stałeś się dla nas tym, czym dla stoczniowców stał się Janek Wiśniewski – napisali w nekrologu koledzy z Huty im. Lenina w Nowej Hucie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stan wojenny - trauma, która ciągle nas dzieli

Ostatnia aktualizacja: 13.12.2016 19:00
- Stan wojenny był traumatogennym wydarzeniem, w którym poszerzający suwerenność naszego państwa zostali upokorzeni. Wspominamy ten czas przez pryzmat ofiar. Była to trauma całej naszej wspólnoty narodowej - mówi dr Barbara Fedyszak-Radziejowska.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Historyk IPN: nierozliczenie stanu wojennego to częściowo efekt ducha Magdalenki

Ostatnia aktualizacja: 13.12.2018 12:08
– W Magdalence doszło do zbyt dużego zbliżenia pomiędzy komunistami, a przedstawicielami "Solidarności". Uważam, że brak rozliczenia wydarzenia, które rozpoczęło się 13 grudnia 1981 roku, to w pewnym sensie efekt ducha Magdalenki – ocenił dr Grzegorz Majchrzak, pracownik Biura Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej. O stanie wojennym w Polskim Radiu 24 mówił także dr Jan Olaszek, historyk IPN.
rozwiń zwiń