Historia

Szwedzkie Góry – zbrodnia skryta tajemnicą

Ostatnia aktualizacja: 06.01.2020 05:50
80 lat temu Niemcy rozstrzelali 96 Polaków w lasku nieopodal Warszawy. Po wojnie została przeprowadzona ekshumacja ciał ofiar, ale szczegóły mordu do dzisiaj pozostają nieustalone.
Audio
  • – Ludzie byli mordowani, ale w sposób dyskretny, żeby nie wywoływać powszechnego oporu społeczeństwa – Piotr Grzybowski, historyk i publicysta, mówi o egzekucji w Szwedzkich Górach w audycji Tadeusza Płużańskiego z cyklu "Historyczne wydarzenie tygodnia". (PR, 5.01.2019)
Niemieccy policjanci podczas egzekucji polskich więźniów, zima 1941
Niemieccy policjanci podczas egzekucji polskich więźniów, zima 1941Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Egzekucja w lesie

Niemcy dokonali mordu 6 stycznia 1940 roku. Okupanci po dokonanej niewiele wcześniej zbrodni w Wawrze – która odbiła się głośnym echem i wzmocniła opór Polaków – starali się nie dokonywać otwartych pacyfikacji.

– Zbrodnia została przeprowadzona w sposób dyskretny, bez świadków i wcześniejszego przygotowania terenu – powiedział Piotr Grzybowski, historyk i publicysta, w audycji Tadeusza Płużańskiego z cyklu "Historyczne wydarzenie tygodnia".

Ofiary egzekucji zostały najprawdopodobniej wyselekcjonowane spośród więźniów z warszawskich aresztów. Siarczysty mróz nie pozwalał nawet na wykopanie dołu do zakopania ofiar egzekucji.

– Niemcy rozrywali granatami ziemię z okolicznych górek, aby przysypać ciała ziemią. W kwietniu 1940 roku okoliczni mieszkańcy przyszli pochować ciała i postawić krzyż – stwierdził Piotr Grzybowski.

Po wojnie z Polskim Czerwonym Krzyżem skontaktowały się osoby, które nie były bezpośrednimi  świadkami mordu. W 1947 roku przeprowadzona została ekshumacja ciał ofiar. Do dzisiaj udało się ustalić tożsamość jedynie trzech zamordowanych. Byli to Kazimierz Makowski, Marcin Gutowski i Władysław Guteszust.

Warszawski pierścień śmierci

– Jesienią 1939 roku Warszawa była zniszczona i bezbronna. Nie było jeszcze zorganizowanego ruchu oporu i Niemcy w dosyć swobodny sposób od listopada zaczęli aresztowania osób, które podejrzewali o potencjalne przewodzenie ruchem oporu – mówił Piotr Grzybowski. – Ludzie byli mordowani, ale w sposób dyskretny, żeby nie wywoływać powszechnego oporu społeczeństwa.

Niemcy dokonywali egzekucji na mieszkańcach Warszawy już od pierwszych dni okupacji. Dochodziło do nich najczęściej w miejscowościach otaczających stolicę.

– Miejsc było dużo, należą do nich jeszcze m.in. Palmiry, Laski, Wólka Węglowa, również ogrody sejmowe, Natolin, Kabaty i Zielonka. Ten obszar był nazywany warszawskim pierścieniem śmierci – opowiadał Piotr Grzybowski.

sa

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zbrodnia w Wawrze - ofiary zbiorowej odpowiedzialności

Ostatnia aktualizacja: 27.12.2020 05:50
"Tu nikt dochodzić tego teraz nie ma czasu, wy Polacy krwawo za to zapłacicie" – brzmiał wyrok niemieckiego sądu doraźnego. Posłuchaj relacji tych, którym udało się przeżyć wstrząsające chwile grozy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Las w Palmirach - niemy świadek zbrodni Niemców na Polakach

Ostatnia aktualizacja: 20.06.2020 06:00
- Znalazłem się tam w momencie, gdy nadjechały samochody. Z szosy słychać było straszny krzyk. Niemcy odprowadzali ludzi pod dół, tam ustawiali do egzekucji. Widziałem to z odległości niecałych 200 metrów - wspominał jeden z uczestników reportażu o zbrodni w Palmirach
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Wehrmacht też był organizacją zbrodniczą". Masakra w Końskich

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2020 05:40
Do masakry doszło 12 września 1939 roku w Końskich podczas uroczystości pogrzebowych czterech żołnierzy Wehrmachtu. Niemcy w odwecie spędzili kilkudziesięciu Żydów na plac miejski przed miejscowym kościołem. Niedługo później rozpoczęła się strzelanina. Zginęło 22 cywili.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zbrodnia w Ponarach pozostała nieosądzona

Ostatnia aktualizacja: 26.09.2019 06:30
Las położony nieopodal Wilna był miejscem kaźni głównie Żydów, ale również Polaków. Od 1941 do 1944 roku w Ponarach zginęło co najmniej 80 tysięcy ludzi.
rozwiń zwiń