Historia

Jerzy Turek. Łubu dubu – mistrz drugiego planu

Ostatnia aktualizacja: 17.01.2020 05:45
86 lat temu, 17 stycznia 1934, urodził się Jerzy Turek, wybitny aktor teatralny i filmowy, prawdziwy mistrz drugiego planu. W swoim bogatym dossier miał ponad 200 ról teatralnych i filmowych.
W serialu Alternatywy 4 Jerzy Turek wykreował postać Tadeusza Kubiaka, mąż Kolińskiej.
W serialu "Alternatywy 4" Jerzy Turek wykreował postać Tadeusza Kubiaka, mąż Kolińskiej.Foto: INPLUS/East News

Kariera sceniczna szła równolegle z karierą filmową – ta była nawet trochę szybsza. W 1957 roku zadebiutował w "Eroice" Andrzeja Munka, a studia na PWST w Warszawie ukończył dopiero rok później.

Debiut teatralny nastąpił 6 grudnia 1958 roku rolą Teodora Rousseau w sztuce "Lato w Nohant". W swojej karierze teatralnej grał w wielu teatrach. Zaczynał od opolskiego Teatru Ziemi Opolskiej (1958-1959), by później przenieść się do Warszawy i pozostać w niej aż do końca kariery. Jedynym wyjątkiem był angaż w Teatrze Dramatycznym w Elblągu (1985-1986). W Warszawie występował kolejno w teatrach: Syrena, Polskim, Narodowym, Rozmaitości i Kwadrat. Teatr Kwadrat stał się jego "macierzystym" teatrem, w którym występował od 1986 do 2009, kiedy jego pracę przerwała ciężka choroba. Rok później aktor zmarł.

Mimo tak bogatej kariery scenicznej i przekonania o profesjonalizmie koniecznym do gry w teatrze, w przeciwieństwie do gry w filmie, gdzie według niego najważniejszy był dobry reżyser, który mógł odpowiednio poprowadzić "najsłabszych" nawet aktorów, to z filmów znamy go najbardziej. Grał głównie role drugoplanowe, ale każda z nich była perełką. Pamiętamy go z obu "Kogli-mogli", z seriali "Alternatywy 4", "Czterej pancerni i pies" czy "Złotopolscy". Zagrał także jedną z głównych ról w "Nie lubię poniedziałku" (1971) jako Zygmunt Bączyk, zaopatrzeniowiec z Sulęcic, ścigany przez kierowcę taksówki.

Niewątpliwie wybitną rolę główną zagrał w komedii "Gdzie jest generał" (1963) Tadeusza Chmielewskiego. Film opowiada historię z końca II wojny światowej. Szeregowy Wacław Orzeszko – grany przez Turka – uważany jest człowieka, który wszystkim przynosi pecha. Ucieka więc ze swojego oddziału do zamku, w którym próbuje schronić się niemiecki generał uciekający wraz z grupą niedobitków. W filmie jest jeszcze jedna wybitna rola, Marusi pilnującej zamkowych piwnic pełnych wyśmienitego wina, i rolę tę gra Elżbieta Czyżewska. Kapitalna zabawa podczas oglądania.

Jerzy Turek wcielał się w różnych bohaterów, a najczęściej w żołnierzy, milicjantów i kierowców (szoferów). W swoim filmowym świecie był także wartownikiem, adiutantem, zalotnikiem, współlokatorem, chłopem, strzelcem, saksofonistą, chuliganem, fryzjerem, laborantem, służącym, kelnerem, studentem, bramkarzem piłkarskim, księdzem, gitarzystą big-beatowym, diabłem, hydraulikiem, prawnikiem, dróżnikiem kolejowym, robotnikiem, zaopatrzeniowcem, pomocnikiem sklepowym, mechanikiem lotniczym, lokajem, smolarzem, gajowym, furmanem, politykiem, robotnikiem z młotem pneumatycznym, bezdomnym, trenerem, sołtysem, opiekunem, ojcem, mężem swojej żony, nauczycielem, szambiarzem, listonoszem, filatelistą, zięciem, felczerem, cenzorem, stryjem, dozorcą, wujem i teściem. Prawdziwie bogaty wachlarz ról, a w każdej z nich dał się zapamiętać jako mistrz drugiego planu.

Nieśmiertelność dały mu role w "Misiu" (1980, reż Stanisław Bareja), "Rozmowy kontrolowane" (1991, reż Sylwester Chęciński) i "Ryś" (2007, reż. Stanisław Tym). Grał tam Wacława Jarząbka, trenera II klasy w sportowym klubie "Tęcza". Pojawia się w tych trzech filmach często i w różnych sytuacjach, ale jedna stała się wręcz kultowa dla polskiego widza. Niesamowite jest to, że wystarczyło, by zaśpiewał dość głupią rymowankę, a cała Polska go za to pokochała... "łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu, niech żyje nam – to śpiewałem ja, Jarząbek".

PP

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Moje komedie są śmieszne, ale mówią o bezlitosnym świecie". 31 lat bez Stanisława Barei

Ostatnia aktualizacja: 14.06.2018 15:32
Mija 31 lat od śmierci Stanisława Barei, reżysera i scenarzysty filmowego, autor popularnych komedii. Stworzył kultowe dziś filmy "Miś", "Poszukiwany, poszukiwana", a także seriale telewizyjne - "Alternatywy 4", "Zmiennicy". Pomimo cenzury, przedstawiał paradoksy życia w PRL i kpił z realnego socjalizmu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

45 lat temu miała miejsce premiera filmu "Nie ma róży bez ognia"

Ostatnia aktualizacja: 25.12.2019 05:00
Można zadać sobie pytanie – jakie filmy kręciłby Stanisław Bareja be tak silnych wpływów politycznych i oddziaływania cenzury. Czy kiedykolwiek powstałby kultowy film "Nie ma róży bez ognia"? Dokładnie dzisiaj mija 45 lat od premiery tego filmu – 25 grudnia 1974 roku. Film według ocen komunistycznej krytyki był słabym osiągnięciem i zakwalifikowano go do najniższej kategorii artystycznej – określano go jako prymitywny i schlebiający gustom drobnomieszczańskim. Taka klasyfikacja miała jeszcze jeden wymiar – materialny – reżyserowi za taki film przysługiwało znacznie obniżone wynagrodzenie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Gdzie znalazł Pan tak doskonałego scenarzystę?". 47 lat temu miała miejsce premiera filmu "Wesele" w reżyserii Andrzeja Wajdy

Ostatnia aktualizacja: 09.01.2020 06:15
Jak głosi anegdota, po obejrzeniu "Wesela" Andrzeja Wajdy, Elia Kazan miał go zapytać gdzie znalazł tak doskonałego scenarzystę. Co sprawiło, że arcypolski dramat Stanisława Wyspiańskiego, który wydawał się być stworzony jedynie dla teatru w swojej filmowej wersji wprawił w zachwyt jednego z najwybitniejszych twórców amerykańskiego kina?
rozwiń zwiń