Historia

Konrad Guderski - pierwszy dowódca obrony Poczty Polskiej w Gdańsku

Ostatnia aktualizacja: 01.09.2020 05:00
Trwająca cały dzień obrona urzędników uzbrojonych w karabiny i granaty przeciwko regularnym, wspomaganym bronią pancerną jednostkom SS przeszła do legendy jako jeden z pierwszych akordów i zarazem zwiastun przyszłych zbrodni II wojny światowej. 
Konrad Guderski. W tle pojmani pocztowcy.
Konrad Guderski. W tle pojmani pocztowcy.Foto: Wikimedia Commons/dp

Konrad Guderski dowodził swoim niewielkim, złożonym z sześćdziesięciu pocztowców oddziałem zaledwie przez godzinę po pierwszym ataku nieprzyjaciela. Ten weteran I wojny światowej i były członek Polskiej Organizacji Wojskowej sprawnie podzielił obrońców w trzyosobowe grupy: gdy jedni odpierali szturm nieprzyjaciela na pakownię, inni osłaniali pozostałe perymetry, jeszcze inni przynosili broń z zapieczętowanej do niedawna skrzyni (Wolne Miasto Gdańsk - opanowane przez niemieckie bojówki - nie było spokojnym miejscem w latach 30., uzbrojenie poczty w dwa RKM-y i jeden karabin przeciwpancerny oraz granaty dobitnie o tym świadczy). 

W tej ostatniej grupie był Władysław Milewczyk. To on był świadkiem ostatnich chwil Guderskiego. 

- Wracaliśmy z piwnicy z granatami. Niemcy nacierali na pakownię. Zaczęliśmy rozdawać granaty. Konrad powiedział "Dajcie i mnie trochę". Wtedy przeszyła go seria z karabinu maszynowego - wspominał w audycji Bogusława Czajkowskiego "Obrona Poczty Gdańskiej" jeden z pięciu obrońców, którzy przeżyli gehennę Poczty Polskiej w Gdańsku. 

Posłuchaj
09:48 obrona poczty gdańskiej_bogusław czajkowski.mp3 Relacja pocztowców, którzy przeżyli obronę Poczty Polskiej w Gdańsku. Audycja Bogusława Czajkowskiego. (PR, 3.09.1971)

 

Na straconej pozycji

Po śmierci Guderskiego, obronę koordynował Alfons Flisykowski. To on przez kolejnych kilka godzin odpierał ataki oddziałów SS i gdańskiej policji. Jemu też, wraz z kilkoma innymi pocztowcami, udało się uciec z pozycji nie do obrony. Wobec pozostałych obrońców Niemcy byli bezlitośni: naczelnik poczty Józef Wąsik został spalony żywcem, jego los podzieliło kilku innych obrońców.

Pozostałych aresztowano, a po kilku dniach rozstrzelano. Najmłodszą ofiarą ataku na pocztę była dziesięcioletnia Erwina Barzychowska, wychowanica dozorcy Jana Pipki i jego żony Małgorzaty.

Konspiracyjny obrońca

Konrad Guderski przed wojną nie miał wiele wspólnego z Wybrzeżem. Był synem warszawskiej robotniczej rodziny; członkiem POW, który w listopadzie 1918 roku, mając zaledwie osiemnaście lat, rozbrajał Niemców; absolwentem warszawskiego gimnazjum, a stopień inżynierski zdobył na studiach w stolicy i we Lwowie.

W Gdańsku pojawił się zaledwie pół roku przed początkiem wojny. Oficjalnie był inżynierem-specjalistą. Nieoficjalnie był tajnym wysłannikiem sztabu Wojska Polskiego. Wojna wisiała już w powietrzu.

Zadaniem Guderskiego, który od 1934 roku posługiwał się stopniem porucznika rezerwy, było przygotowanie pocztowców na zbliżający się konflikt. Inżynier przekształcił się w szkoleniowca i przeprowadzał wśród personelu poczty ćwiczenia wojskowe. Był też autorem koncepcji obrony budynku. Nie wiadomo, czy bez jego planów operacyjnych trwałaby ona tak długo. 

bm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Westerplatte. Zamiast 12 godzin walczyli 7 dni

Ostatnia aktualizacja: 07.09.2020 06:00
Siódmy dzień walk był dniem ostatecznym. 7 września 1939 zabrakło amunicji, a żołnierze byli skrajnie wyczerpani fizycznie. Major Henryk Sucharski podjął decyzję o kapitulacji. Zdawał sobie sprawę, że sytuacja w kraju jest trudna, a dalsza walka przyniosłaby tylko kolejne ofiary.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Bohaterowie z Westerplatte. Zamiast 12 godzin walczyli 7 dni

Ostatnia aktualizacja: 01.09.2020 05:00
- Nadzieja na pomoc trwała 12 godzin, a potem następne 12 godzin. Drugiego dnia, po bombardowaniu lotniczym zrodziła się desperacja. Nie było innego wyjścia niż śmierć. Nie było już odwrotu - mówił porucznik Leon Pająk.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Bohaterska obrona Poczty Polskiej w Gdańsku

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2020 14:31
1 września 1939 roku w Wolnym Mieście Gdańsku niespełna sześćdziesięciu pocztowców uzbrojonych w kilka karabinów i granaty przez cały dzień broniło gmachu budynku Poczty Polskiej przy Hevelius Platz. Było to jedno z pierwszych starć zbrojnych II wojny światowej.
rozwiń zwiń