Historia

Leopold Kozłowski. Ostatni klezmer Europy. "Grał, co dyktowało mu serce"

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2021 05:37
103 lata temu urodził się nieopodal Lwowa w Przemyślanach, jeden z najwybitniejszych muzyków żydowskich dawnej Polski - Leopold Kozłowski. Często określamy był mianem ostatniego klezmera Galicji.
Krakow. 14 Festiwal Kultury Zydowskiej. Koncert Leopold Kozlowski i jego przyjaciele w synagodze Tempel. Leopold Kozlowski, ostatni klezmer Rzeczypospolitej, muzyk, kompozytor, dyrygent.  Krwków 2004 r.
Krakow. 14 Festiwal Kultury Zydowskiej. Koncert "Leopold Kozlowski i jego przyjaciele" w synagodze Tempel. Leopold Kozlowski, "ostatni klezmer Rzeczypospolitej", muzyk, kompozytor, dyrygent. Krwków 2004 r.Foto: Forum

W kolebce klezmerstwa

Jak się okazuje, to Amerykanie nadali mu kilka tego typu tytułów, o czym sam Kozłowski opowiadał w wywiadzie dla Midrasza: "Najpierw jeszcze mówiono o mnie "ostatni autentyczny klezmer Galicji", a później (to nieładnie brzmi, tak jakbym się chwalił) nazwali mnie ostatnim klezmerem świata. Pytałem, dlaczego? Tłumaczyli, że oni mają bardzo dobrych klezmerów, ale urodzonych już tam. A ja się urodziłem w kolebce klezmerstwa, którą była Galicja i moje miasteczko Przemyślany, gdzie żył mój dziadek Pejsach Brandwein".

Leopold Kozłowski-Kleinman urodził się 26 listopada 1918 roku w polskiej Galicji i uważany jest za najwybitniejszego muzyka tej żydowskiej sztuki wywodzącej się z obrzędów religijnych, ale w latach swojej świetności będącej już wyrazem muzyki rozrywkowej. Przez wielu miano "klezmera" traktowane jest z pewną dozą braku poważania, a przecież jakże często klezmerami byli muzycy z najlepszym wykształceniem muzycznym wirtuozi swoich instrumentów. Winą za takie podejście do tego rodzaju muzyki było raczej najczęściej pochodzenie jej jak i miejsce, gdzie zazwyczaj ją wykonywano: "wesela czy wystawne przyjęcia dworskie".

Komposytor, pianista i dyrygent

Kozłowski był w pełni wykształconym pianistą i kompozytorem. Grywał w orkiestrach, występował w salach koncertowych, a jego występy były rejestrowane w rozgłośniach radiowych i telewizyjnych. Współpracował z bardzo znanymi i poważanymi, choćby z autorem tekstów piosenek i poetą Jackiem Cyganem, a także z wieloma znanymi aktorami śpiewającymi. Zawsze też brał udział w Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie. Muzycznie prowadził także Teatr Żydowski w Warszawie i cygański zespół Roma, a także konsultował zespół Rzeszowiacy z Mielca.

Co ciekawe, oprócz ukończenia studiów wyższych w klasie fortepianu we Lwowie, ukończył także dyrygenturę w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Krakowie. Smaczku dodaje też fakt, że opracował kilka polskich wersji słynnego musicalu "Skrzypek na dachu".

Na stronach portalu Kraków.pl, w zakładce opowiadającej o ostatnich latach tego pięknego miasta, czytamy kilka słów pożegnania wybitnego artysty, który z Krakowem związał prawie całe swoje powojenne życie: "Po 1989 r. swoje artystyczne życie związał z muzyką żydowską. Najpierw koncertował w całej Polsce ze Sławą Przybylską. W połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku zaczął współpracę z Jackiem Cyganem. Leopold Kozłowski-Kleinman opracował sześć polskich wersji musicalu "Skrzypek na dachu". Musical ten był wystawiany w wielu teatrach polskich, między innymi przez Operę Krakowską i Teatr Muzyczny w Gdyni. Artysta skomponował również muzykę teatralną do wielu spektakli wystawianych w Teatrze Żydowskim w Warszawie oraz filmową, jest m.in. twórcą muzyki obozowej i gettowej w filmie "Lista Schindlera" Stevena Spielberga".

Załużony kulturze, słynny na świecie

Słowa o wielkim artyście są też przekazywane przez portal informacyjny Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które upamiętnia przyznany mu w 2008 roku Złoty Medal "Zasłużony Kulturze - Gloria Artis". Czytamy tam: "Leopold Kozłowski-Kleinman był ogromnej sławy autorytetem muzycznym. Jako ostatni na świecie autentyczny klezmer wiedział, jak należy wykonywać tradycyjne pieśni żydowskie. Przywrócił w powojennej Polsce pamięć o żydowskiej kulturze, rozsławiając na cały świat Kraków i byłą żydowską dzielnicę Krakowa – Kazimierz. Jego zasługi w krzewieniu kultury żydowskiej były doceniane przez ludzi kultury na całym świecie".

O licznych, wspomnianych wcześniej osiągnięciach, archiwa ministerialne piszą tak: "Leopold Kozłowski nazywany jest często "ostatnim klezmerem Galicji". Wychowany w rodzinie o długich tradycjach klezmerskich swoje życie artystyczne całkowicie poświęcił muzyce. Pełnił m.in. funkcję dyrektora i kierownika artystycznego Zespołu Pieśni i Tańca Krakowskiego Okręgu Wojskowego, pracował w Teatrze Żydowskim, prowadził cygański zespół "Roma" oraz Zespół Pieśni i Tańca "Rzeszowiacy". Jest autorem muzyki do kilkunastu filmów (m.in. "Austerii" Jerzego Kawalerowicza) i spektakli teatralnych (opracował sześć polskich wersji musicalu "Skrzypek na dachu"). Współpracował z Stevenem Spielbergiem jako konsultant muzyczny i aktor w trakcie realizacji "Listy Schindlera". Koncertował w Europie, Stanach Zjednoczonych i Izraelu".

"Prawdziwy klezmer gra, co mu serce dyktuje"

Leopold Kozłowski, mimo tragicznych przeżyć okresu II wojny światowej i pogromów ukraińskich, podczas których najpierw stracił rodziców, a później brata, dożył sędziwego wieku i w 2018 roku mogliśmy obchodzić jego setne urodziny. Odszedł niecały rok po nich, w połowie marca 2019 roku.

O muzyce swojej mówił w wywiadzie, odwołując się do swoich działań z Teatrem Żydowskim: "Odkąd tam przyszedłem, prawie wszystkie ich spektakle były muzyczne: Było niegdyś miasteczko, Tak jak u Chagalla, Pieśń o zamordowanym narodzie, Wśród walących się ścian. Ale to była po prostu normalna muzyka żydowska. A do klezmerskiej wróciłem na krakowskim Kazimierzu. Pokochałem Kazimierz, kiedy był jeszcze smutny, pusty, kiedy te kamienie milczały. Na Szerokiej powstała pierwsza restauracja - "Ariel", której dyrektorem i właścicielem był Wojtek Ornat, późniejszy założyciel "Klezmer Hois". Kiedyś zaproponował: "Panie Leopoldzie, może byśmy zrobili jakiś koncert?" I dałem pierwszy po latach koncert klezmerski, czyli koncert piosenek ubranych w te wszystkie niuanse, które klezmerzy grają, a których nie można zapisać w nutach - te tak zwane krechc. Proszę zauważyć, że klezmer zagra ten sam utwór za każdym razem inaczej, choćby w odstępie półgodzinnym. Bo dla prawdziwego klezmera nuty, linia melodyczna to tylko pretekst - on gra, co mu serce dyktuje".

I takie serce miejmy też dla tego muzyka i jego muzyki.

PP

Czytaj także

Bruno Schulz. Jak zamordowano geniusza

Ostatnia aktualizacja: 19.11.2021 06:00
19 listopada 1942 roku w żydowskim getcie w Drohobyczu gestapowcy zastrzelili Brunona Schulza, pisarza, malarza, grafika, jednego z najwybitniejszych polskich twórców XX wieku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zdobywca Oscarów z Suchej Beskidzkiej. Polskie lata Billy'ego Wildera

Ostatnia aktualizacja: 27.03.2022 05:45
Miał kilka lat, gdy zaczęła się jego podróż na zachód. Najpierw Wiedeń, potem Berlin i Paryż, wreszcie: Hollywood. W Ameryce odniósł sukces, o którym nawet mu się nie śniło, gdy jako chłopiec ganiał po Suchej czy po Krakowie. A chłopcem był dosyć niesfornym i nie raz wpadał w kłopoty.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Każda książka jest przygodą". Józef Hen o życiu i o pisaniu

Ostatnia aktualizacja: 08.11.2021 05:45
– Nie można sobie powiedzieć: teraz napiszę arcydzieło. Wtedy to na pewno nie będzie to. Arcydzieło powstaje mimochodem – mówił Józef Hen w Polskim Radiu w 2013 roku. Znakomity twórca chętnie dzieli się na antenie swymi wspomnieniami, opowieściami i refleksjami.
rozwiń zwiń