Historia

Ève Curie. Córka noblistki, podróżniczka wśród wojowników

Ostatnia aktualizacja: 06.12.2022 06:01
– Urodziłam się, kiedy moja matka miała 37 lat. Mojego ojca nie pamiętam – mówiła na początku swoich radiowych wspomnień Ève Curie Labouisse. Historia życia młodszej córki Marii Skłodowskiej-Curie jest długa i fascynująca. Są w niej i kariera pianistki, i pisarki, i korespondentki podczas II wojny, a także praca w strukturach UNICEF i NATO.
ve Curie, 1939 r.
Ève Curie, 1939 r. Foto: Scherl/SZ-Photo/Forum

Pod koniec 1904 roku Bronisława Dłuska przyjechała do Paryża, by pomóc brzemiennej siostrze, źle znoszącej kolejną ciążę. Rozwiązanie nastąpiło 6 grudnia. Na świat przyszła Ève, druga, po Irène, córka Marii Skłodowskiej-Curie i Piotra Curie.

"Rodzi się tłusty dzieciak z czarnymi, nastroszonymi włosami", napisze później o sobie Ewa w biografii swojej matki.

A sama Maria, kilka miesięcy później w liście do brata, Józefa Skłodowskiego, dopowiadała: "Ewunia mało sypia i energicznie protestuje, gdy próbuję zostawić ją w kołysce. Ponieważ nie mam stoickiej natury, noszę ją na rękach, aż się uspokoi. Nie jest podobna do Ireny. Ma ciemne włosy i niebieskie oczy".

 

Posłuchaj
11:38 ewa i maria___6011_tr_2-2_3d07077b[00].mp3 Z Ève Curie Labouisse rozmawia Janina Titkow (PR, 1967)

                                                                                 

"Matka nie mówiła o sobie"

– Urodziłam się, kiedy moja matka już była nie tak młoda, miała trzydzieści siedem lat. Dla mnie zawsze była dojrzałą kobietą. Miała białe włosy bardzo wcześnie, kiedy mój ojciec umarł – opowiadała przed mikrofonem Polskiego Radia Ève Curie. – Nie pamiętam ojca, byłam za mała. I nie pamiętam matki jako młodej kobiety. To było zawsze dla mnie trudne.

Piotr Curie zginął w wypadku drogowym w 1906 roku. Jego starsza córka, Irena, miała wówczas dziewięć lat, Ewa – zaledwie dwa.

– Nasze życie rodzinne było miłe i przyjemne. Ale kiedy byłam dzieckiem, chciałam iść do innych domów, bo nie miałyśmy socjalnego życia – mówiła Ève Curie (w biografii matki wspominała, że w ich domu okrytym żałobą nie widywały prawie nikogo poza najbliższymi). – Moja matka nigdy nie mówiła o sobie. Kiedy byłam starsza, zrozumiałam, że jej sława była bardzo duża. Ale w domu tego nie czułam.

W górach z Einsteinem

Maria – obarczona obowiązkami naukowymi i zawodowymi, zmagająca się ze stratą męża – starała się z całych sił, by dziewczynki miały szczęśliwe i dobre dzieciństwo. Pomagał jej w tym teść, doktor Eugène Curie (zmarł w 1910), pomagały polskie guwernantki (chodziło przy tym o naukę języka), ale główny ciężar spoczywał na Marii.

Charakterystycznym rysem modelu wychowania, który próbowała wcielać w życie Maria, był nacisk na sprawność fizyczną oraz na tzw. umiejętności praktyczne (szycie czy gotowanie).

Każdy dzień, wspominała Ève Curie w książce poświęconej matce, zaczynał się od godziny "pracy ręcznej czy umysłowej". Potem Irena z młodszą siostrą szły na dwór, by bez względu na pogodę spacerować, ćwiczyć na przyrządach ustawionych w ogrodzie czy, gdy były trochę starsze, uczestniczyć w zajęciach gimnastycznych. Latem były wspólny rower i pływanie, a w 1911 roku – pierwsza wizyta w Polsce, w Zakopanem u cioci Broni (siostra Marii prowadziła tam sanatorium). Tam z kolei dochodziły jazda konno i górskie wycieczki.

- Pamiętam rydze, borówki, Morskie Oko. I pamiętam, że ktoś mnie wziął również wtedy do Krakowa, oglądałyśmy to cudowne miasto – opowiadała w 1967 roku Ève Curie. - Dla mnie to były naprawdę wakacje z rodziną. I miałyśmy góralskie ubrania. Nawet w Paryżu, bo ciotka Dłuska nam je posyłała.

Zdobywanie gór odbywało się także w szwajcarskich Alpach. A wśród uczestników tych alpejskich wycieczek pani Curie i jej dwóch córek był m.in. sam Albert Einstein.

Polski i cała reszta

Ève Curie snuła swoją radiową opowieść po polsku. Zapamiętała (w przeciwieństwie do siostry Ireny) naukę polskiego, którą od wczesnych lat zapewniała córkom ich matka. Choć jednocześnie przyznawała, że nie jest zadowolona z swoich językowych w tej dziedzinie osiągnięć.

– Bardzo się wstydzę tych polskich błędów. Kiedy byłam dzieckiem, mówiłam daleko lepiej. Ale teraz zapomniałam, dlatego że nie mam okazji, by mówić po polsku. Jestem bardzo nieszczęśliwa, że ten polski nie jest dobry. Gdybym została tutaj z dwa-trzy miesiące, mówiłabym dużo lepiej, bo rozumiem wszystko – podkreślała Ève Curie, posługując się doprawdy piękną (jak na kogoś, kto nie praktykuje języka na co dzień) polszczyzną.

Z matką, jak wspominała, najczęściej rozmawiała w domu po francusku. Chyba że gościli u siebie rodzinę z Polski albo gdy, jadąc tramwajem, Maria nie chciała, by postronni podsłuchiwali, co właśnie mówi do dzieci. Wtedy oczywiście przechodzili na polski.

Talent do języków – oprócz polskiego i francuskiego znała również angielski, rosyjski, hiszpański i grecki – szedł u Ève w parze z doskonałym słuchem muzycznym. Od najmłodszych lat bowiem było widoczne, że nie pójdzie, jak Irène, w ślady uczonych rodziców.

Ève Curie w 1925 roku. Fot. NAC/domena publiczna  Ève Curie w 1925 roku. Fot. NAC/domena publiczna

Paderewski każe grać

– Ewa często spędzała czas u przyjaciół Marii, którzy mieli dzieci w jej wieku. Z Ireną, zważywszy na różnicę lat, nie mogła się bawić, ponadto ta była dzieckiem dość poważnym – opowiadała w radiowej audycji Małgorzata Sobieszczak-Marciniak z Towarzystwa Marii Skłodowskiej-Curie w Hołdzie.

Jak podkreślała, u Ireny szybko skrystalizowały się zainteresowania naukami ścisłymi, dzięki czemu mogła więcej czasu spędzać z matką. Ewa natomiast dość wcześnie objawiła talenty artystyczne. Maria kupiła młodszej córce fortepian i żartowała, że zaczęła się katorga, bo obie z Ireną ciężko zniosły pianistyczne wprawki.

Ale "czas katorgi" nie należał do długich.

– Sam Ignacy Jan Paderewski oceniał talent Ewy i powiedział, że powinna grać, że jest utalentowana – mówiła Małgorzata Sobieszczak-Marciniak. I Ève Curie grała: z pierwszym koncertem wystąpiła w 1925 w Paryżu, oprócz Francji koncertowała również w Belgii.


Posłuchaj
19:18 EC.mp3 Życie Ève Curie Labouisse. Z Małgorzatą Sobieszczak-Marciniak rozmawia Dorota Truszczak. Audycja z cyklu "Eureka" (PR, 2018)

 

Najpiękniejsza z kobiet Paryża

Po studiach nauk przyrodniczych i filozofii w prestiżowym paryskim Collège Sévigné Ève Curie kontynuowała swoje pianistyczne pasje, ale coraz bardziej zbliżała się ku dziedzinie, która miała stać się główną treścią jej zawodowego życia: ku dziennikarstwu.

Zaczęła publikować, wcześniej odbyła z matką i z Ireną wielką podróż do USA (gdzie gościły m.in. u prezydenta Warrena Hardinga, a Ève godnie zastępowała przemęczoną Marię w niektórych oficjalnych spotkaniach), pasjonowały ją szybkie automobile i moda.

W latach 20. i 30. uważano ją za jedną z najlepiej ubranych, a przy tym najpiękniejszych, kobiet Paryża.

Ève Curie, lata 30. XX w. Fot. NAC/domena publiczna Ève Curie, lata 30. XX w. Fot. NAC/domena publiczna

"Ich przekonania na temat urody i elegancji kobieciej różnią się krańcowo", pisała Ève Curie o sobie i o matce. W książce "Maria Curie" przywołała m.in. ironiczne, ciepłe komentarze, jakie padały ze strony – leżącej na kanapie i przypatrującej się "przygotowaniom toaletowym" córki – Marii.

"Moje drogie biedactwo, jakież okropne obcasy! (…) A to cóż za nowa moda dekoltowania się z tyłu?", mówiła pani Curie, wówczas już podwójna noblistka, ale dla swoich dzieci po prostu Mé.

"Była z Marią do końca"

– Maria była bardzo związana z Ireną. Kiedy ta wyszła za mąż i opuściła rodzinne gniazdo, Marii nie było łatwo. Ewa starała się tę pustkę maksymalnie wypełnić – opowiadała Małgorzata Sobieszczak-Marciniak.

Gdy Maria Skłodowska-Curie zaczęła zmagać się z chorobami, gdy w końcu pojechała do sanatorium we francuskim Passy, Ève otoczyła ją opieką. – Zajmowała się Marią, była w jej ostatnich chwilach – podkreślała Małgorzata Sobieszczak-Marciniak. – Irena napisała gdzieś, że emocjonalnie nie dałaby rady opiekować się wówczas matką.

Maria Skłodowska-Curie, lata 20/30. XX w. Fot. NAC/domena publiczna Maria Skłodowska-Curie, lata 20/30. XX w. Fot. NAC/domena publiczna

(Prawie) wszystko o swojej matce

Rok po śmierci matki, w 1935, Ève Curie na prośbę jednego z amerykańskich wydawnictw rozpoczęła pracę nad biografią Marii Skłodowskiej-Curie. – Strasznie się tego bałam, ale w końcu zdecydowałam się spróbować – przyznała w rozmowie z Polskim Radiem. 

Książka, napisana po zgromadzeniu rodzinnych dokumentów, po odbyciu podróży śladami matki do Polski, odniosła wielki sukces. Wydano ją w około osiemdziesięciu krajach świata, wyróżniono nagrodą National Book Award, swoich pochwał nie szczędziła m.in. wielka francuska gwiazda literacka owego czasu, Colette (kilka dekad później "Madame Curie" będzie dla Susan Sontag jednym z najważniejszych formacyjnych tytułów).

Znane są jednak zastrzeżenia, jakie pod adresem tej książki wysuwali jej krytycy. Chodziło m.in. o stworzenie swoistej, skądinąd niezrównanej i pięknej, legendy. Rzecz dotyczyła choćby nieporuszania przez Ève Curie faktów "kontrowersyjnych" (jak "skandaliczny romans" Marii Skłodowskiej-Curie z fizykiem francuskim Paulem Langevinem).

- Nazwałabym tę książkę hagiografią, a nie biografią – oceniała w Polskim Radiu Małgorzata Sobieszczak-Marciniak. – Nie wszystkie fakty znalazły się w tej książce. Ale Ewa napisała, że nie zawarła w swojej opowieści żadnych treści, które by zmyśliła. Wszystko zapisała tak, jak to ona zapamiętała.

Reportażystka wśród wojowników

Po wybuchu II wojny światowej Ève Curie zaangażowała się w działalność polityczną i dyplomatyczną (podczas I wojny światowej zaciągnęła się z siostrą do bretońskich drużyn rolniczych, by w zastępstwie mężczyzn kosić zboże czy pracować w młocarni).

Została kierownikiem oddziału kobiecego Komisariatu ds. Informacji, pomagała francuskim władzom w kontaktach z prezydentem USA Franklinem Delano Rooseveltem. Po klęsce Francji przedostała się do Anglii (poznała tu m.in. Winstona Churchilla) i opowiedziała się po stronie generała de Gaulle’a. Kolaboracyjny rząd w Vichy odebrał jej za to obywatelstwo i skonfiskował majątek.

– Potem wyjechała na front jako korespondentka wojenna brytyjskich i amerykańskich gazet. Była w ZSRR, podróżowała do Afryki i do Azji – mówiła Małgorzata Sobieszczak-Marciniak.

Owocem tych intensywnych wypraw Ève Curie stał się jej zbiór reportaży z lat 1941-1942 "Podróż wśród wojowników". Zbiór szczególny i bardzo wysoko oceniany. W tych pisanych z perspektywy uważnego, choć i czułego obserwatora tekstach ("uważała, że należy stać i patrzeć, nie można swoją obecnością zakłócać tego, co się dzieje") znaleźć można i zwykłych ludzi, doświadczonych wojenną zawieruchą, i wielkie postaci ówczesnej polityki.

Ève Curie rozmawiała z gen. Władysławem Sikorskim, z gen Władysławem Andersem ("powiedział mi: Dojdziemy do Polski. Oczywiście nie wszyscy. Ale Polska będzie żyć"), z gen. Charlesem de Gaulle’em, z ówczesnym przywódcą Chin gen. Czang Kaj-szekiem, a także z wicekrólem Indii markizem Linlithgow czy z Jawaharlalem Nehru, późniejszym premierem Indii.

Spotkała się również z Mahatmą Gandhim. W swoim reportażu Ève Curie przytoczyła m.in. swoją dyskusję z duchowym przywódcą Hindusów, w której starała się skonfrontować jego ideę "niestosowania przemocy" z wojenną machiną zła i zbrojną aktywnością wroga. Z jednej strony wyrażała swój podziw dla tej postawy, z drugiej jednak – przywołując świadectwo swojej matki ("jednej z najbardziej miłujących pokój osób"), która zaangażowała się podczas I wojny w pomoc Francji - Ève Curie zaznaczała swój sprzeciw.

"Nagle zapytałam go znienacka, półgłosem: Nie jest pan zbyt butny – zbyt pyszny?". Mahatma Gandhi, nie rozgniewawszy się ani na chwilę, na swój filozoficzny sposób zgodził się z opinią tej odważnej polsko-francusko-amerykańskiej dziennikarki.

"Pierwsza dama UNICEF-u"

Po powrocie na Stary Kontynent Ève Curie pracowała do zakończenia wojny w korpusie medycznym Wolnych Francuzów, awansowała do stopnia porucznika, w 1944 roku brała udział w lądowaniu wojsk francuskich w Prowansji.

W latach 1952-1954 została doradczynią pierwszego sekretarza Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. Plonem tej współpracy miała być jej książka "Pierwsze pięć lat NATO", jednak publikacja nie została ukończona, pozostała na etapie projektu.

Od lat 60. XX w. Ève Curie czynnie zaangażowała się w działalność UNICEF-u – organizacji pomocy na rzecz dzieci kierowanej wówczas przez jej męża, amerykańskiego polityka i dyplomatę. W wieku pięćdziesięciu lat bowiem Ève Curie wyszła za mąż: za Henry’ego Richardsona Labouisse’a, który zresztą w 1965 roku odebrał przyznaną dla UNICEF-u Pokojową Nagrodę Nobla.

– Zachowała się wymiana listów między Ewą a Ireną. I tam pada zdanie, że nie można tracić życia na to, by wiązać się z byle kim. Że tym kimś musi być człowiek, którego kochamy – komentowała ten moment w biografii Ève Curie Małgorzata Sobieszczak-Marciniak.

Razem z mężem Ève Curie-Labouisse odwiedziła ponad sto krajów, a jej zaangażowanie sprawiło, że nazywano ją wówczas "pierwszą damą UNICEF-u".

Ostatnie dwadzieścia lat życia, już po śmierci męża, Ève Curie-Labouisse spędziła w Nowym Jorku. Zmarła 22 października 2007 roku w wieku stu trzech lat.

***
Czytaj także:

***

Młodsza córka Marii Skłodowskiej-Curie odwiedzała kraj swojej matki kilkakrotnie. Najpierw w celach rodzinnych, potem przygotowując się do napisania biografii o Marii. Po wojnie była w Polsce w 1967 roku z okazji otwarcia Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, później zaś w 1999 roku.

Wśród wielu wyróżnień, które Ève Curie otrzymała, zwracają uwagę te przyznane jej przez polskich prezydentów. W 1937 roku prezydent RP Ignacy Mościcki odznaczył autorkę książki "Maria Curie" Krzyżem Oficerskim Polonia Restituta. Prawie siedemdziesiąt lat później, w 2006 roku, z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego Ève Curie Labouisse odebrała Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.

jp

Źródła: Ewa Curie, "Maria Curie", tł. Hanna Szyllerowa, przekład uzupełniła Agnieszka Rasińska-Bóbr, 2021; Ève Curie, "Podróż wśród wojowników", tł. Tomasz Fiedorek, Warszawa 2017.  


Czytaj także

Odkrycie polonu zmieniło świat. Maria Skłodowska-Curie prekursorką radioterapii

Ostatnia aktualizacja: 18.07.2022 05:55
- Wszystko, czym dysponowali w tym laboratorium było naprawdę nędzne, a jednak to tu robione były badania, które doprowadziły do odkrycia i wydzielenia polonu i radu - powiedział prof. Marcel Guillot, współpracownik Marii Skłodowskiej-Curie.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Piotr Curie. Specjalnie dla niego stworzono Katedrę Fizyki na Sorbonie

Ostatnia aktualizacja: 15.05.2022 05:40
Piotr Curie może uchodzić za archetyp naukowca. W pełni poświęcony badaniom, niedbający o zaszczyty, którego jedynym marzeniem było wyposażone laboratorium. Niespodziewana śmierć przerwała jego wybitną karierę.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Jak Skłodowska wyprzedziła swoją epokę

Ostatnia aktualizacja: 07.07.2014 15:00
Czy gdyby Maria Skłodowska-Curie nie wyjechała z Polski, osiągnęłaby takie sukcesy naukowe, które w rezultacie przyniosły jej dwie nagrody Nobla? Na to pytanie starała się odpowiedzieć była dyrektor muzeum poświęconego tej wielkiej polskiej uczonej.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Polon miał promieniować nazwą nadaną na cześć Polski

Ostatnia aktualizacja: 18.07.2020 05:45
122 lata temu, 18 lipca 1898 roku słynne małżeństwo naukowców i odkrywców – Maria Skłodowska-Curie i Piotr Curie – poinformowało o odkryciu nowego pierwiastka radioaktywnego o nazwie "polon". Nazwa ta bezpośrednio wiązała się z Polską i nadana została na jej cześć od łacińskiego słowa "polonium".
rozwiń zwiń
Czytaj także

Irène Joliot-Curie. Chemia, polityka i ju-jitsu

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2022 05:45
Była jeszcze dzieckiem, gdy jej rodzice dostali nagrodę Nobla z fizyki. Kilka lat później Noblem z chemii uhonorowano jej matkę. Po latach Irène Joliot-Curie podzieliła się takim samym wyróżnieniem z mężem. Żadna inna rodzina nie zdobyła tyle Nobli. Ale zainteresowania uczonych sięgały także poza ściany laboratorium.
rozwiń zwiń