Historia

Emil Dunikowski. Pierwszy rodzimy krezus naftowy był ojcem "ostatniego polskiego alchemika"

Ostatnia aktualizacja: 24.06.2024 06:00
Emil Dunikowski, galicyjski geolog, wyspecjalizował się w poszukiwaniu ropy naftowej. Był w tym na tyle dobry, że zbił na swoim fachu fortunę. Ta z kolei pozwoliła mu na odbywanie wojaży, które Dunikowski z niemałym talentem opisywał, stając się jednym z prekursorów polskiego reportażu podróżniczego.
Emil Dunikowski. W tle: kopalnia ropy naftowej.
Emil Dunikowski. W tle: kopalnia ropy naftowej. Foto: Wikimedia Commons/dp; Polona.pl/dp

100 lat temu, 24 czerwca 1924, zmarł Emil Dunikowski, geolog i podróżnik, profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, specjalista od poszukiwań złóż ropy naftowej.

Jako młodzieniec Dunikowski, urodzony w 1885 roku potomek drobnej szlachty herbu Habdank, wiązał swoją przyszłość z geologią - już jako nastolatek sprawił sobie specjalistyczny podręcznik i urządzał wycieczki krajoznawcze wokół rodzinnych Brzeżan. Naturalnym przedłużeniem tej pasji były studia na Uniwersytecie Lwowskim. Tutaj uczęszczał na zajęcia prof. Feliksa Kreutza, które odbywały się po polsku. Kreutz był profesorem mineralogii oraz dyrektorem Muzeum Mineralogicznego Uniwersytetu Lwowskiego.

Choć lwowska uczelnia rozwijała się prężnie, to nadal pozostawała ośrodkiem prowincjonalnym. Ci, którzy chcieli rozwijać karierę naukową i których było na to stać, udawali się do Wiednia. Podobnie postąpił Dunikowski. Tu kontynuował zgłębianie tajników geologii i mineralogii na Uniwersytecie Wiedeńskim. Stolica imperium Habsburgów była w tamtym czasie jednym z wiodących światowych ośrodków geologicznych. Kolejnym etapem jego naukowej podróży było Monachium. Ale w celu uzyskania habilitacji powrócił do Lwowa. W tym czasie był też związany ze Szkołą Politechniczną, która zawdzięczała mu powstanie Muzeum Geologicznego. Kiedy jego mentor, prof. Kreutz, przeniósł się do Krakowa, w 1890 roku Dunikowski objął po nim Katedrę Mineralogii i Petrografii, z którą związany był do końca życia.

Poszukiwacz ropy

Najbardziej intratnym zajęciem dla ówczesnych geologów było poszukiwanie złóż ropy naftowej. Od kiedy Ignacy Łukasiewicz, wraz z Janem Zehnem, opracowali możliwą do zastosowania przemysłowego metodę uzyskiwania nafty z ropy naftowej, ta stała się pożądanym surowcem energetycznym. Naftę wykorzystywano jako paliwo do lamp, cięższe frakcje ropy służyły z kolei jako smarowidło do maszyn. Nafta była paliwem napędzającym uprzemysłowione gospodarki.

W efekcie wiedza geologów stała się niezwykle cenna. Zwłaszcza takich, którzy potrafili ustalić gdzie znajdują się złoża - nie tylko "czarnego złota", ale też innych surowców. A Dunikowski potrafił. Dowiódł tego, dokonując ekspertyzy pokładów ropy nieopodal Ustrzyków w Bieszczadach. Uczony zwrócił na siebie uwagę rządów i kapitalistów. Pojawiły się propozycje ekspedycji badawczych. Dunikowski zjeździł w ten sposób prawie całą Europę. Badania prowadził też na Kaukazie i w Afryce Północnej, gdzie odkrył złoża nieopodal Oranu. W 1910 roku, razem ze słynnym topografem Eugeniuszem Romerem i asystentami, wziął udział w organizowanej przez rosyjskich kapitalistów wyprawie na Daleki Wschód, aż nad Pacyfik, na obszary graniczące dziś od południa z Koreą. Wracał przez Indie i Egipt. 

Na zleconych badaniach i ekspertyzach zbił sporą sumę. Pieniądze zainwestował m.in. w rodzinną kopalnię. Stać go było na budowę pokaźnej willi we Lwowie. Posiadłość tę sprzedał w 1911 roku metropolicie grekokatolickiemu Andrzejowi Szeptyckiemu z przeznaczeniem na siedzibę muzeum diecezjalnego. Dziś w gmachu przy ul. Drahomanowa (dawniej Mochnackiego) mieści się w nim Muzeum Sztuki Ukraińskiej. 

Listy z podróży do Ameryki

Dunikowskiego można nazwać naukowcem światowej sławy, o czym świadczą zaproszenia, w charakterze prelegenta, na kongresy geologiczne w Stanach Zjednoczonych (1891) i Meksyku (1906). Na tych wyjazdach objawił się kolejny talent Dunikowskiego - literacki.

Ówczesna prasa łaknęła informacji zza oceanu. Ameryka nadal była światem odległym i nieznanym. Jednocześnie coraz częściej galicyjska biedota, zmęczona nędzą i poszukująca lepszego życia, wybierała Stany Zjednoczone jako cel emigracji - wieści z USA dotyczyć mogły więc rodzin czytelników. Wreszcie: wydawcom nie umknął sukces korespondencji z Ameryki, którą w latach 1876–1877 publikował na łamach "Gazety Polskiej" Henryk Sienkiewicz

Dunikowski, który Stany Zjednoczone odwiedzał czterokrotnie, poszedł w ślady noblisty. Jego korespondencja z Ameryki pojawiała się w "Gazecie Lwowskiej" i "Przeglądzie Galicyjskim". W swoich podróżniczych felietonach opisywał przyrodę w USA, panujące tam warunki życia, a przede wszystkim - na zlecenie Komitetu Zajmującego się Losem Uchodźców Polskich - sprawdzał, jak w Stanach żyje się Polonii. Swoje wrażenia z USA i Meksyku zawarł ponadto w czterech książkach.

Zafascynowany amerykańską kulturą, ściągnął do Lwowa na Powszechną Wystawę Krajową w 1894 roku teatr amerykański złożony wyłącznie z czarnoskórych aktorów. 

Dunikowski był człowiekiem belle époque - naukowcem-globtroterem przemierzającym białe plamy na mapie i poszerzającym ludzką wiedzę. Ale epoka ta odchodziła w przeszłość. Nad Europą zawisły czarne chmury Wielkiej Wojny. Dunikowski odczuł jej skutki na własnej skórze - po zajęciu Lwowa przez armię rosyjską znalazł się w gronie 37 prominentnych lwowian aresztowanych przez władze carskie bez racjonalnego powodu. Kolejne trzy lata przesiedział najpierw w więzieniu, a później był internowany w trudnych warunkach w Kijowie.

Ojciec "ostatniego polskiego alchemika"

Do kraju powrócił wskutek zawieruchy, jaka opanowała Rosję po rewolucji lutowej. Do końca życia wykładał i sporo podróżował. Zmarł w wieku 69 lat. Został pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim.

Jako przyczynę śmierci jego syn, Zbigniew, podawał chorobę popromienną. Miała ona być skutkiem eksperymentów Dunikowskiego, jakim naukowiec rzekomo poświęcał się pod koniec życia. Geolog interesował się ponoć wówczas zagadnieniem transmutacji, czyli przekształcenia innych minerałów w złoto. 

Rewelacje te są jednak wątpliwe w kontekście działań samego Zbigniewa, któremu udało się w latach 30. przekonać kilku francuskich przemysłowców do możliwości wydobywania złota nawet ze skał dotąd uważanych za pozbawionych kruszcu. Syn cenionego badacza utrzymywał, że istnieje "prapierwiastek", który pod wpływem tajemniczego "promieniowania Z" miał zmieniać się w złoto. Polak urządzał nawet pokazy, w trakcie których "dowodził" skuteczności swojego aparatu emitującego nieznane nikomu innemu fale. 

Jak nietrudno się domyślić, Zbigniew okazał się hochsztaplerem, który wykorzystał modę na promieniotwórczość - w jeszcze w latach 30. tysiące ludzi spożywało pierwiastki promieniotwórcze, wierząc w ich zbawienny wpływ na zdrowie. Oszust najpewniej autorytetem zasłużonego ojca próbował uwiarygodnić swoją kontrowersyjną "metodę". W końcu przekręt wyszedł na jaw, a Polak trafił na dwa lata za kratki za defraudację pieniędzy inwestorów. Rodzima prasa okrzyknęła go "ostatnim polskim alchemikiem". 

bm

Korzystałem z: 

Małgorzata Taborska, "Emil Habdank-Dunikowski - geolog, mineralog i podróżnik, specjalista od złóż ropy naftowej", Instytut De Republica;

Paweł Brzegowy, "Emil Habdank Dunikowski (1855–1924). Rys życia zawodowego i prac naukowych", Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich;

Sławomir Łotysz, "Alchemik czy oszust?: sprawa Zbigniewa Dunikowskiego", Kwartalnik Historii Nauki i Techniki, 54/2

Czytaj także

Polak, który zrewolucjonizował przemysł naftowy

Ostatnia aktualizacja: 05.06.2015 01:50
Bohaterem "Naukowej bazy danych" będzie inż. Wacław Wolski - wynalazca i organizator polskiego przemysłu naftowego.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Galicja jak Teksas? To możliwe. Kiedyś polski przemysł naftowy był potęgą

Ostatnia aktualizacja: 31.07.2023 05:56
Zasługą Polaków jest nie tylko stworzenie pierwszej na świecie lampy naftowej, ale także pionierskie osiągnięcia w wydobyciu ropy naftowej. Na przełomie XIX i XX wieku znajdująca się pod austriackim zaborem Galicja była jednym z głównych eksporterów tego surowca.
rozwiń zwiń