Historia

"Człowiek z Piltdown" - wielka mistyfikacja

Ostatnia aktualizacja: 21.11.2020 05:30
- To znalezisko plasowało Anglię i hrabstwo East Sussex na samym topie paleoantropologii. Czegoś takiego wcześniej w Europie nie odkryto - mówił antropolog dr Karol Piasecki.
Współczesna rekonstrukcja czaszki człowieka z Piltdown
Współczesna rekonstrukcja czaszki "człowieka z Piltdown”Foto: Anrie/wikipedia/cc

21 listopada 1953 roku naukowcy zdemaskowali jedno z największych fałszerstw w historii nauki. Okazało się, że "Człowiek z Piltdown" nie istnieje, a jego odkrycie było jedną wielką mistyfikacją.

W pogoni za homonidem

Wszystko zaczęło się 18 grudnia 1912. Wtedy to Charles Dawson, geolog amator, oraz Artur Smith Woodward, kustosz działu geologii British Museum, ogłosili na zebraniu Towarzystwa Geologicznego w Londynie, że znaleźli ”brakujące ogniwo” między małpą a człowiekiem. Była to sensacja na skalę światową. Dawson twierdził, że czaszkę nieznanego nauce hominida odnalazł w Piltdown, wiosce w pobliżu Uckfield w hrabstwie East Sussex.

Na zdjęciu: Naukowcy i odkrywcy nad czaszką "człowieka z Piltdown". Drugi od prawej stoi Charles Dawson. Reprod. fot. obrazu Johna Cooke'a. Wikimedia Commons/dp

Sensacja goni sensację

Odkrycie pasowało do głoszonej wówczas przez wielu naukowców tezy, że gatunek taki powinien posiadać czaszkę podobną do ludzkiej oraz szczękę podobną do małpiej. Miały je potwierdzać kolejne znaleziska dokonane na tym terenie. Już po ogłoszeniu odkrycia w 1913 roku do Dawsona i Woodwarda dołączył trzeci poszukiwacz. Był nim francuski teolog, filozof, antropolog i paleontolog, jezuita ksiądz Pierre Teilhard de Chardin. On z kolei podał, że natrafił na zniszczony kieł, pasujący do znalezionej wcześniej przez Dawsona żuchwy.

Rok później świat dowiaduje się o kolejnym sensacyjnym odkryciu. Tym razem robotnicy wykopali ze żwiru narzędzie wykonane z kości słoniowej, podobne do maczugi. W 1915 roku Charles Dawson ogłasza, że dwie mile od poprzedniego miejsca znalazł drugiego "człowieka z Piltdown".

Brakujące ogniwo

Jak to możliwe, że naukowcy tak łatwo uwierzyli w teorię przedstawiona przez Dawsona i popartą przez Woodwarda? Pytała o to Maria Bobrowska w rozmowie z dr Karolem Piaseckim z Zakładu Antropologii Historycznej Instytutu Archeologii UW, nadanej w lutym 1998 roku.

- Wiemy bez wątpienia, że była to wielka mistyfikacja, dokonana częściowo dla żartu, częściowo dla sławy, ale ze świadomością, że po latach wyjdzie ona na jaw - stwierdził gość audycji. I dodał: - Czaszka z Piltdown jest przykładem takiej mistyfikacji, która miała wypełnić lukę. Brakowało pośredniego ogniwa, którego najprawdopodobniej nigdy nie było pomiędzy australopitekami a człowiekiem, i ktoś, dziś wiemy już kto, postanowił pobawić się i zażartować z naukowców - stwierdził Karol Piasecki.


Posłuchaj
04:03 Człowiek z Piltdown - aud. Marii Bobrowskiej.mp3 Człowiek z Piltdown - rozmowa Marii Bobrowskiej z dr Karolem Piaseckim. (PR, 15.02.1998)

 

Prawda wychodzi na jaw

21 listopada 1953 roku zdemaskowano wielką naukową mistyfikację. - "Człowiek z Piltdown" nie istnieje - można było tego dnia przeczytać we wszystkich angielskich gazetach. Teoria o wielkim odkryciu, która obowiązywała przez 40 lat runęła z równie wielkim hukiem, z jakim była ogłaszana. Ponowne oględziny rzekomego "Człowieka z Piltdown" prowadzone od końca lat 40. przez specjalistów z British Museum wykazały, że odnaleziona żuchwa była sztucznie barwiona a zęby zostały spiłowane. Spektakularne odkrycie z 1912 roku okazało się jednym, wielkim fałszerstwem.


Czytaj także

Niezwykłe odkrycie polskich archeologów na Bornholmie

Ostatnia aktualizacja: 29.07.2013 10:38
Podczas badań ruin zamku Hammershus archeolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego odnaleźli m.in. średniowieczne - szwedzkie i duńskie - monety.
rozwiń zwiń

Czytaj także

George Stephenson – pionier kolejnictwa

Ostatnia aktualizacja: 12.08.2013 06:00
- Wy młodzi doczekacie czasu, kiedy kolej żelazna zastąpi wszelkie inne środki lokomocji, a tor kolejowy będzie gościńcem zarówno dla króla, jak i dla najuboższych z jego poddanych – tak mówił George Stephenson podczas otwarcia pierwszej linii kolejowej.
rozwiń zwiń