Historia

Zbrodnia katyńska - na rozkaz Stalina

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2020 06:00
- Wszyscy są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego (...). Sprawy należy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia - pisał o polskich oficerach szef NKWD Ławrientij Beria.
Audio
  • "Człowiek, który widział Katyń" - rozmowa Jacka Kalabińskiego i Witolda Zadrowskiego z oficerem armii amerykańskiej, który został zabrany przez Niemców z obozu jenieckiego do Katynia, aby zobaczyć zbiorowe groby pomordowanych polskich oficerów. (RWE, 5.03.1989)
Ekshumacja zwłok polskich oficerów zamordowanych w Katyniu w 1943 roku.
Ekshumacja zwłok polskich oficerów zamordowanych w Katyniu w 1943 roku.Foto: PAP/Archiwum

5 marca 1940 roku Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) podjęło uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przebywających w sowieckich obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich więźniów przetrzymywanych przez NKWD na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej. W wyniku tej decyzji zgładzono około 22 tys. obywateli polskich.

- Nawet wtedy było dla mnie oczywiste, że Rosjanie mordowali polskich oficerów dlatego, że oficerowie ci stanowili elitę. Stanowili wykształcone, oczywiste jądro antykomunizmu, które pozostałoby w powojennej Polsce i uczyniłoby Polskę znacznie trudniejszą do strawienia przez Rosję. Byli oni przeszkodą, którą trzeba było usunąć i która została siłą usunięta - mówił  amerykański pułkownik John Van Vliet 5 marca 1989 roku na antenie Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa.

Katyń - zobacz serwis historyczny

Notatka Ławrentija Berii do Józefa Stalina

Decyzja o masowym rozstrzeliwaniu obywateli polskich zapadła na najwyższym szczeblu sowieckich władz partyjnych i państwowych. Jej podstawą było ściśle tajne pismo, które 5 marca 1940 roku ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Beria skierował do Józefa Stalina.

Szef NKWD pisał w nim m.in.: "W obozach dla jeńców wojennych NKWD ZSRS i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej przetrzymywana jest wielka liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników policji polskiej i organów wywiadu, członków nacjonalistycznych kontrrewolucyjnych partii, członków ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i innych. Wszyscy oni są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego".

Według danych zawartych w piśmie Berii do Stalina, w obozach dla jeńców wojennych przetrzymywano (nie licząc szeregowców i kadry podoficerskiej): "14 tys. 736 byłych oficerów, urzędników, obszarników, policjantów, żandarmów, służby więziennej, osadników i agentów wywiadu - według narodowości: ponad 97 proc. Polaków".

"Zatwardziali wrogowie władzy sowieckiej"

Oceniając, że wszyscy polscy jeńcy wojenni przetrzymywani w obozach oraz Polacy znajdujący się w więzieniach "są zatwardziałymi, nierokującymi poprawy wrogami władzy sowieckiej", Beria wnioskował o rozpatrzenie ich spraw w trybie specjalnym, "z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary - rozstrzelanie". Dodawał, że sprawy należy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia. Formalnie wyroki miały być wydawane przez Kolegium Specjalne NKWD, w składzie: Iwan Basztakow, Bogdan Kobułow i Wsiewołod Mierkułow.

Powyższe wnioski przedstawione przez szefa NKWD zostały w całości przyjęte 5 marca 1940 roku przez Biuro Polityczne KC WKP(b). Pod pismem Berii znalazły się aprobujące podpisy Józefa Stalina - sekretarza generalnego WKP(b), Klimenta Woroszyłowa, marszałka Związku Sowieckiego i komisarza obrony, Wiaczesława Mołotowa, przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych i komisarza spraw zagranicznych, oraz Anastasa Mikojana, wiceprzewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych i komisarza handlu zagranicznego, a także ręczna notatka: "Kalinin - za, Kaganowicz - za". (Michaił Kalinin - przew. Prezydium Rady Najwyższej ZSRS - teoretycznie głowa państwa sowieckiego; Łazar Kaganowicz - wiceprzewodniczący Rady Komisarzy Ludowych i komisarz transportu i przemysłu naftowego).

Zamordowani strzałami w tył głowy

3 kwietnia 1940 roku NKWD rozpoczęło likwidację obozu w Kozielsku, a dwa dni później obozów w Starobielsku i Ostaszkowie.

Z Kozielska do Katynia przewieziono 4 tys. 404 jeńców i zamordowano strzałami w tył głowy. 3 tys. 896 jeńców ze Starobielska zabito w pomieszczeniach NKWD w Charkowie, a ich ciała pogrzebano na przedmieściach miasta w Piatichatkach. 6287 jeńców z Ostaszkowa rozstrzelano w gmachu NKWD w Kalininie, obecnie Twer, a pochowano w miejscowości Miednoje. Łącznie zamordowano 14 tys. 587 osób.

Na mocy decyzji z 5 marca 1940 roku NKWD wymordowało także około 7 tys. 300 Polaków przebywających w różnych więzieniach na terenach włączonych do Związku Sowieckiego. Na Ukrainie rozstrzelano 3 tys. 435 osób, a na Białorusi około 3,8 tys.

Spośród jeńców z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa ocalała grupa 448 osób (według innych źródeł 395). Byli to ci, których przewieziono do utworzonego przez NKWD obozu przejściowego w Pawliszczew Borze, a następnie przetransportowano do Griazowca.

W nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 roku, a więc w czasie, kiedy NKWD mordowało polskich jeńców i więźniów, ich rodziny stały się ofiarami masowej deportacji w głąb ZSRS przeprowadzonej przez władze sowieckie. Decyzję o zorganizowaniu wywózki Rada Komisarzy Ludowych podjęła 2 marca 1940 roku. Według danych NKWD w czasie dokonanej wówczas deportacji zesłano łącznie około 61 tys. osób, głównie do Kazachstanu.

Ujawnienie masowych grobów w Katyniu

Późną wiosną 1943 roku Niemcy zabrali z obozu w Rothenburgu czterech przebywających w tym oflagu oficerów alianckich i zawieźli ich do Katynia, aby tam pokazać im zbiorowe groby pomordowanych polskich oficerów. Grupa jeńców wojennych składała się z podpułkownika Franka Stevensona z Armii Południowoafrykańskiej, kapitana lekarza Stanleya Gildera z Armii Brytyjskiej, oraz dwóch oficerów amerykańskich, kapitana Donalda Stewarda i pułkownika Johna Van Vlieta.

Po latach płk Van Vliet w wywiadzie udzielonym redaktorowi Rozgłośni Polskiej RWE Jackowi Kalabińskiemu opowiadał o tamtej podróży do Katynia. Mówił również o tym, że pisał raporty na temat tego, co widział w Katyniu. Pierwszy raport płk. Van Vlieta, złożony w Waszyngtonie w maju 1945 roku, zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Drugi napisany w latach 50. był podstawą dochodzeń na temat zbrodni katyńskiej prowadzonych przez specjalną komisję Kongresu Stanów Zjednoczonych.

Posłuchaj wspomnień pułkownika Johna Van Vlieta wyemitowanych na antenie Rozgłośni Polskiej RWE 5 marca 1989 roku.

mk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Rząd USA ukrywał zbrodnię? Zeznania jeńców

Ostatnia aktualizacja: 11.09.2012 06:30
Dwaj amerykańscy jeńcy wojenni potajemnie informowali Waszyngton o zbrodni w Katyniu. W 1943 r. widzieli w lesie katyńskim zwłoki polskich oficerów.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Amerykańskie akta ws. Katynia. "Sensacji nie ma"

Ostatnia aktualizacja: 11.09.2012 07:42
Opublikowane w USA dokumenty na temat Katynia w większości znane były historykom - powiedziała Polskiemu Radiu mieszkająca w Nowym Jorku badaczka zbrodni katyńskiej Krystyna Piórkowska.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stalin - odpowiedzialny za śmierć milionów ludzi

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2013 06:00
- Gruzin odchodzi, Gruzin przepada. Gruzin, który tyranizował i uciskał całą ludzkość, gnębił miliony ludzi, odchodzi z tego świata - tak 5 marca 1953 roku prof. Wiktor Sukiennicki na antenie Rozgłośni Polskiej RWE komentował śmierć Józefa Stalina.
rozwiń zwiń