X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Historia

Jürgen Stroop - kat warszawskiego getta

Ostatnia aktualizacja: 23.07.2013 07:00
"Wzniecenie pożaru spowodowało, że Żydzi objęci już płomieniami, masowo, całymi rodzinami wyskakiwali z okien. Zatroszczono się o to, by byli natychmiast likwidowani" - pisał Jürgen Stroop w raporcie do Heinricha Himmlera, relacjonując powstanie w warszawskim getcie.
Audio
  • "Sprawa Jürgena Stroopa – relacja świadków ekstradycji zbrodniarza do Polski w 1947 r.: red. Leopolda Marszaka i mecenasa Wacława Kozłowskiego. Aud. Zbigniewa Lipińskiego (10.05.1963)
Jrgen Stroop (pośrodku, w czapce polowej) w płonącym getcie warszawskim maj 1943. Wikimedia Commonsdp. Źr.: Stanisław Piotrowski (1948) Sprawozdanie Jrgena Stroopa, Warszawa: Spółdzielnia Wydawnicza Książka
Jürgen Stroop (pośrodku, w czapce polowej) w płonącym getcie warszawskim maj 1943. Wikimedia Commons/dp. Źr.: Stanisław Piotrowski (1948) Sprawozdanie Jürgena Stroopa, Warszawa: Spółdzielnia Wydawnicza Książka

23 lipca 1951 zakończył się proces Jürgena Stroopa, niemieckiego zbrodniarza wojennego, kierującego likwidacją getta w Warszawie w kwietniu i maju 1943 r.

O przekazaniu Jürgena Stroopa, generała SS i policji w dystrykcie warszawskim, polskim władzom opowiadali w 1963 r. goście audycji Zbigniewa Lipińskiego: Leopold Marszak, ówczesny korespondent PAP w Niemczech oraz Wacław Kozłowski, mecenas, delegat w Polskiej Misji Wojskowej do Badania Niemieckich Zbrodni Wojennych w Berlinie.

Naoczni świadkowie

- To spotkanie nastąpiło pięknego majowego poranka w roku 1947 - wspominał Leopold Marszak swe zetknięcie z Jürgenem Stroopem. - Byłem wtedy korespondentem PAP i miałem swoją kwaterę w Berlinie Zachodnim. Oczywiście z racji mojej funkcji utrzymywałem bardzo ścisły kontakt z Polską Misją Wojskową do Badania Niemieckich Zbrodni Wojennych, która w tamtym czasie bardzo energicznie rozwijała swoją działalność, starając się dostać w swe ręce wszystkich tych oficerów policji i SS, jak również cywilnych dygnitarzy hitlerowskich, którzy dopuścili się zbrodni na terenie Polski.

W 1945 roku, gdy III Rzesza chyliła się już ku upadkowi, Heinrich Himmler polecił jeszcze Stroopowi zorganizować obronną twierdzę SS w Alpach. Amerykanie ujęli go jednak 8 maja 1945.

Jürgen

Nz.: Jürgen Stroop przed amerykańskim sądem wojskowym (1947). Wikimedia Commons/dp

W rękach Amerykanów

- Jeśli chodzi o Jürgena Stroopa - mówił Wacław Kozłowski - to on był w więzieniu w Monachium i tam został już skazany przez wojskowy sąd amerykański na karę śmierci za wydanie rozkazu rozstrzeliwania lotników amerykańskich, którzy w wypadku trafienia samolotu, ratowali się skokiem ze spadochronu.

Z rozkazu Jürgena Stroopa zginęło ok. 50 pilotów. Amerykanie wydali wyrok w 1947 r. W tym czasie Polska Misja Wojskowa do Badania Niemieckich Zbrodni Wojennych czyniła usilne starania o wydanie kata warszawskiego getta. W tym samym roku Stroop został przekazany stronie polskiej, z jednym wszakże zastrzeżeniem.
- Musiałem podpisać w imieniu rządu polskiego zobowiązanie, że w wypadku, gdy nie będzie skazany na karę śmierci, to zwrócimy go władzom amerykańskim celem wykonania ich wyroku - powiedział mecenas Kozłowski.

Ekstradycja

Przekazanie Stroopa odbyło się na lotnisku Tempelhof w Berlinie.
- Każda ekstradycja była dla nas bardzo ważnym wydarzeniem - wspominał redaktor Marszak. - Pamiętam dobrze, że miał na sobie płaszcz wojskowy, bez dystynkcji, ręce skute. Tuż za nim szedł drugi gagatek w czarnym płaszczu i furażerce. Był nim Erich Muhsfeldt, szef krematorium w obozie koncentracyjnym w Majdanku.
Były korespondent PAP-u przypominał w audycji zdarzenia, jakie miały miejsce na berlińskim lotnisku w 1947 r. Fotografował wtedy Stroopa. – Pozował mi bardzo posłusznie, zachowując na twarzy pozorną obojętność – opowiadał. - Był uległy i nawet przesadnie ugrzeczniony. A ja w tym momencie, mimo woli, kojarzyłem obraz człowieka, który stał przede mną w tak pokornej postawie, z sylwetką, pełnego buty generała SS. Miałem przed oczami sceny, gdy Stroop dyrygował wielką akcją w warszawskim getcie, widziałem ten jego słynny raport z likwidacji powstania w getcie.

Likwidacja getta warszawskiego

Od 19 kwietnia do 16 maja 1943 Jürgen Stroop dowodził akcją likwidacji getta w Warszawie. W trakcie akcji tłumienia powstania Niemcy dopuszczali się szczególnie wielkich zbrodni na mieszkańcach getta, przeprowadzili mnóstwo masowych egzekucji. Gen. Stroop nakazał podpalanie wszystkich schronów, bunkrów i kryjówek. Osobiście wysadził w powietrze Wielką Synagogę.

"Z wyjątkiem ośmiu budynków byłe getto zostało zupełnie zburzone – pisał 27 maja 1943 w swoim raporcie, który stał się dowodem podczas procesu w Norymberdze. - To czego nie wysadzono w powietrze pozostało tylko jako wypalone mury. Z pozostałych jednak ruin można wykorzystać w nieprzebranej ilości cegłę i złom".

Jürgen
Jürgen Stroop przed polskim sądem (1951). Wikimedia Commons/dp. Źr.: Kazimierz Moczarski "Rozmowy z katem", Warszawa 1981

Obaj zbrodniarze zostali przewiezieni do Polski. Erich Muhsfeldt został osądzony już w grudniu 1947 roku. Skazany na karę śmierci, został stracony w Krakowie 24 stycznia 1948.

Wyrok

Proces Jürgena Stroopa zakończył się w lipcu 1951 roku. - Na tej rozprawie byłem - wspominał red. Marszak. - Ze stenogramu wynotowałem sobie kilka charakterystycznych zwrotów. On m.in. cały czas utrzymywał, że jest jeńcem wojennym, na co prokurator zwracał mu uwagę, że nie jest jeńcem, a zbrodniarzem wojennym.

Do czasu rozprawy kat warszawskiego getta był przetrzymywany w jednej celi z oficerem AK Kazimierzem Moczarskim, który napisał o tym książkę "Rozmowy z katem". Jürgen Stroop został powieszony 6 marca 1952 o godz. 19:00 w więzieniu mokotowskim.

bs

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Rudolf Hoess - zbrodniarz, ludobójca, bestia…

Ostatnia aktualizacja: 16.04.2019 07:05
- Ginęło się w kloace, ginęło się pod murem, ginęło się w piwnicy, ginęło się w komorze gazowej. Bezimiennie, brzydko, w łachmanach, bez sławy i chwały – mówił jeden ze świadków zeznających w procesie Rudolfa Hoessa, komendanta KL Auschwitz-Birkenau.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Niemieckie MSZ o powstaniu w getcie: wspominamy z pokorą

Ostatnia aktualizacja: 19.04.2013 12:17
Z okazji 70. rocznicy powstania w warszawskim getcie, minister spraw zagranicznych Niemiec Guido Westerwelle wydał specjalne oświadczenie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Las w Palmirach - niemy świadek zbrodni Niemców na Polakach

Ostatnia aktualizacja: 20.06.2019 06:01
- Znalazłem się tam w momencie, gdy nadjechały samochody. Z szosy słychać było straszny krzyk. Niemcy odprowadzali ludzi pod dół, tam ustawiali do egzekucji. Widziałem to z odległości niecałych 200 metrów - wspominał jeden z uczestników reportażu o zbrodni w Palmirach
rozwiń zwiń

Czytaj także

Niemcy nie mieli litości podczas pacyfikacji Zamojszczyzny

Ostatnia aktualizacja: 24.06.2018 06:04
- Siostra trzymała mamę za szyję. Niemiec złapał ją za rękę i odrzucił w żyto. Wycelował karabin i strzelił do mamy, drugi strzał oddał do mnie, trzeci do brata. Tatę też zabili - wspominała bohaterka reportażu, która cudem przeżyła pacyfikację wsi Sochy na Zamojszczyźnie.
rozwiń zwiń