Historia

Nina Simone. "Najwyższa Kapłanka Soulu", która walczyła z dyskryminacją rasową

Ostatnia aktualizacja: 21.04.2024 05:38
- Nina Simone w pewnym sensie została zmuszona do bycia kimś, kim tak naprawdę nie chciała być - mówił w audycji Polskiego Radia amerykanista i socjolog kultury Marek Szopski.
Nina Simone podczas koncertu w Paryżu w 1977 roku
Nina Simone podczas koncertu w Paryżu w 1977 rokuFoto: Forum

21 kwietnia 2003 roku, zmarła Nina Simone, amerykańska pianistka i wokalistka, zaangażowana w walkę o równe prawa czarnoskórych obywateli Stanów Zjednoczonych.


Posłuchaj
43:49 nina simone rozmowy po zmroku 2013.mp3 O życiu i karierze Niny Simone rozmawiają: piosenkarka, aktorka, tłumaczka tekstów artystki Katarzyna Groniec, amerykanista i socjolog kultury Marek Szopski oraz dyrygent, kompozytor i historyk jazzu Ryszard Borowski. Audycja z cyklu "Rozmowy po zmroku" prowadzona przez Michała Nowaka (PR, 21.02.2013)

 

- Wolność to dla niej brak strachu. Chodziło jej zarówno o kontekst polityczny, jak i o wolność, którą daje scena, wolność w sztuce - mówił Michał Nowak, prowadzący audycję Polskiego Radia poświęconą Ninie Simone.

Miłośniczka muzyki klasycznej

Nina Simone, a właściwie Eunice Kathleen Waymon, przyszła na świat 21 lutego 1933 roku w miasteczku Tyron w stanie Karolina Północna. Jej matka była protestanckim pastorem. Nina grę na pianinie opanowała w wieku kilku lat, a swoim talentem dzieliła się z wiernymi, którzy uczęszczali na nabożeństwa sprawowane w kościele jej mamy.

Choć Simone znana jest jako artystka, wykonująca muzykę z pogranicza jazzu, bluesa i soulu, jej prawdziwą miłością była muzyka klasyczna. Zakochana w utworach Jana Sebastiana Bacha, Fryderyka Chopina czy Ludwiga van Beethovena marzyła o tym, aby zostać pierwszą profesjonalną afroamerykańską pianistką klasyczną.

Niespełnione marzenie

Jej marzenia legły w gruzach, gdy nie dostała się do prestiżowej uczelni muzycznej Curtis Institute of Music w Filadelfii.

W Stanach Zjednoczonych panował wówczas systemowy rasizm. Segregacja rasowa obejmowała m.in. szkoły, zakłady pracy, komunikację miejską, toalety. Osoby czarnoskóre aż do 1964 roku nie posiadały również praw wyborczych. Nina do końca życia twierdziła, że powodem nieprzyjęcia jej na studia był właśnie kolor skóry.

Trudno dociec, czy tak było w rzeczywistości. Niemniej jednak decyzja uczelnianych władz zdeterminowała ścieżkę kariery niespełnionej artystki.

Pierwszy sukces

Nina przeprowadziła się do Nowego Jorku, gdzie rozpoczęła naukę na innej uczelni muzycznej – Juiliard School - i utrzymywała się z udzielania lekcji gry na pianinie.

- Jedna z jej uczennic powiedziała, że dorabia, grając do kotleta. Simone uznała, że to jest dobry pomysł i poszła w jej ślady. Później właściciel knajpy, w której grała, zaproponował, żeby jeszcze zaczęła śpiewać - mówił w audycji Polskiego Radia amerykanista i socjolog kultury Marek Szopski.

"Granie do kotleta" nie mogło jednak satysfakcjonować artystki o tak dużych ambicjach. Po kilku latach jej kariera ruszyła z miejsca. W 1959 roku dzięki nagraniu autorskiej aranżacji utworu Georga Greshwina "I Loves You Porgy" Nina zyskała rozgłos.

- Nie powiem, że mi się podoba to nagranie, ale równocześnie jestem pod wrażeniem - ocenił w radiowej audycji dyrygent, kompozytor, historyk jazzu, Ryszard Borowski. - Wykonanie jest jazzowe, czyli niezwykle swobodne.

Walka z segregacją rasową

W kolejnych latach, gdy kariera Niny nabierała rozpędu, artystka coraz mocniej zaczęła angażować się w walkę o prawa osób czarnoskórych w USA, a w swoich wypowiedziach odwoływała się do bardzo radykalnych haseł. Nie popierała protestanckiego pastora Martina Luthera Kinga, który twierdził, że problemy należy rasowe rozwiązywać drogą pokojową, a czarnoskórzy powinni asymilować się z białymi obywatelami.

- Ona reprezentowała radykalną linię. Była w pewnym sensie zwolennikiem idei głoszącej, że problemy rasowe rozwiąże oddanie czarnym mieszkańcom Ameryki w całości jednego stanu - wyjaśniał Marek Szopski.

Kwestię systemowego rasizmu, z którym mierzyli się czarnoskórzy mieszkańcy USA, Nina poruszała również podczas swoich występów. W utworze "Are You Ready" zwracała się do zgromadzonej publiczności z pytaniem, czy są gotowi niszczyć białe rzeczy i zabijać, jeśli będzie taka potrzeba.

Wybuchowa, dumna, sfrustrowana

Zdaniem gości audycji Polskiego Radia, radykalizm Niny Simone wynikał nie tylko z życiowych doświadczeń, ale i wybuchowego charakteru. Co więcej, artystka była pełna frustracji, że nie pozwolono jej spełnić wielkiego marzenia.

- Simone w pewnym sensie została zmuszona do bycia kimś, kim tak naprawdę nie chciała być. Ona pragnęła zostać pianistką klasyczną, która występowałaby w wielkich koncertowych salach, ale zabrano jej to. Wydaje mi się, że duża część jej aktywności artystycznej i życiowej polegała na tym, że chciała odzyskać coś, co nie było jej dane we względu na ówczesne okoliczności polityczne - stwierdził Marek Szopski.

Występy Niny Simone były bardzo emocjonalne, przepełnione gniewem i powagą, nawet gdy nie wykonywała utworów o zabarwieniu politycznym.

- Była surowa, wymagająca, wręcz niegrzeczna dla publiczności - oceniła w radiowej audycji Katarzyna Groniec, piosenkarka, aktorka, tłumaczka tekstów Niny Simone. - To była duma pomieszana z pogardą dla tych, którzy nie mogli zrozumieć jej muzyki. Potrafiła nawet nakrzyczeć na kogoś na widowni, kto, jej zdaniem, nie słuchał jej dostatecznie uważnie.

Simone była przekonana, że została stworzona do grania muzyki klasycznej. Trudno było jej się pogodzić z faktem, że musi wykonywać utwory z, jej zdaniem, mniej prestiżowych gatunków.

- Wspominała, że jak nagrała płytę bluesową, to strasznie to odchorowała i grała godzinami muzykę klasyczną, żeby jakoś odreagować - mówiła Katarzyna Groniec. Jak dodała, Simone starała się przemycać do wykonywanych utworów motywy z klasyki.

"Nieprawdopodobnie eklektyczna"

Dyrygent i kompozytor, Ryszard Borowski, w radiowej audycji surowo ocenił jakość wykonania granych przez nią utworów.

- Mnie do dzisiaj razi to nieoszlifowanie nagrań. Często nie do końca nawet słychać, co jest w podkładzie. Wiele jej nagrań jest okropnych, grała z nie najlepszymi muzykami - słyszymy w audycji.

Równocześnie zgodził się z pozostałymi gośćmi, że Simone była artystką w pełnym tego słowa znaczeniu, którą cechowała niezwykła szczerość i autentyczność. 

- To była tak wyjątkowa postać między innymi dlatego, że była nieprawdopodobnie eklektyczna. Pianistka nie najlepsza, wokalistka nie najlepsza, ale to wszystko razem dawało nową jakość. Nie była ani wokalistką typowo jazzową, ani popową, ani soulową, ale wszystkim po trochu. Myślę, że to dlatego było takie fascynujące - ocenił Ryszard Borowski.

***

W latach 70. kariera Niny Simone zaczęła zwalniać. Artystka opuściła Stany Zjednoczone, by w 1993 roku osiąść na stałe na południu Francji w miasteczku Carry-le-Rouet.

Artystka nazywana "Najwyższą Kapłanką Soulu" zmarła 21 kwietnia 2003 roku. 

th

Czytaj także

Rosa Parks, pierwsza dama praw obywatelskich

Ostatnia aktualizacja: 09.12.2013 06:50
Czarnoskóra Rosa Parks stała się symbolem walki z segregacją rasową, po tym jak 1 grudnia 1955 odmówiła ustąpienia miejsca w autobusie białemu mężczyźnie.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Martin Luther King i jego walka o równouprawnienie

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2024 05:40
- Mam marzenie, że pewnego dnia naród nasz wzniesie się na wyżyny prawdziwego sensu swojej wiary i uzna za prawdę oczywistą, że wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi - mówił Martin Luther King.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Miles Davis. "Arystokrata sztuki", który zrewolucjonizował jazz

Ostatnia aktualizacja: 26.05.2024 05:45
– Davis pokazywał to, co jest w muzyce najważniejsze: inspiracje, natchnienie, błysk szaleństwa, nieprzewidywalność – stwierdził Wojciech Konikiewicz, twórca zespołu Tribute to Miles Orchestra. – Jego fenomen polega na połączeniu inteligencji i emocji. 
rozwiń zwiń