X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Historia

Światła wielkiego miasta

Ostatnia aktualizacja: 27.11.2008 15:40
Historia oświetlenia Warszawy sięga czasów, kiedy cała Rzeczpospolita pogrążona była w mroku zaborów.
Audio

Jak twierdzi varsavianista Jarosław Zieliński, Warszawa przed końcem XVIII wieku była jednym z najgorzej oświetlonych miast Europy.

Na spacer. Przejść się. Pod górę. Agrykolą, po śniegu, albo bez, raczej o zmierzchu. Nie ma bardziej leniwego miejsca zimą, niż ta warszawska ulica między parkami.

W żadnym z miast na świecie śnieg nie ma tak krańcowych humorów jak w Warszawie; nigdzie nie potrafi tak szybko i tak beznadziejnie zmienić się w brudne, dręczące błoto, ale też nigdzie nie pada z takim wdziękiem jak w tym mieście. Pada wtedy miękko i cicho, pokrywa świat cały puszystą bielą, mieniącą się w nocy granatowymi refleksami na dachach i skwerach, budzi tęsknoty za minionym dzieciństwem., (L. Tyrmand, Zły, Warszawa 1990).

Zatem w drogę. Idol bikiniarzy nas poprowadzi. Na peryferie, hen za Czerniaków, na Sadybę, potem oficerski Żoliborz, robotniczą Wolę. Wszędzie, gdzie latarnie grzeją prawdziwym płomieniem. Wyruszamy na miasto w poszukiwaniu cichego, nienaruszonego śniegu i magii zasypiającej aglomeracji. Zapada zmierzch. Zapalają się światła uliczne. Centrum Warszawy tonie w światłach samochodowych ksenonów, krzyczących jarzeniówek witryn i bilbordów. Chaos, zgiełk. Podobno w Urzędzie Miasta istnieje szczególna jednostka, do której zadań należy formułowanie wytycznych dotyczących estetyki naszego miasta. Wydział Estetyki Przestrzeni Publicznej wydał od zeszłego roku otwartą walkę wielkoformatowym reklamom i informacjom wizualnym… Chyba się nie udało?

W poszukiwaniu światła

Uciekajmy więc ze ścisłego centrum gdzieś dalej, w poszukiwaniu prawdziwego światła dawnej Warszawy. Stara Latarnia. Może być na Orężnej. Jest taka baśń Jana Christiana Andersena, której bohaterką jest właśnie stara latarnia. W mieście dawne latarnie wymieniane były na nowoczesne, a stara latarnia bardzo bała się o swój los. Uratował ją latarnik, który czasem ją zapalał i czyścił... Baśnie z kart Andersena wzniecają w wyobraźni migocący ciepłym światłem obraz dawnego świata. Ale i we współczesnej Warszawie można doznać tego magicznego uczucia przeniesienia w czasie – są takie miejsca, gdzie czas jakby się zatrzymał. Kiedy zapada zmierzch, rozbłyskają światła ostatnich gazowych latarni w Warszawie.

Melancholijnie i listopadowo...

Melancholijnie i listopadowo...Fot. Michał Bulikowski

Z prac Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków wynika, że w 2003 roku w Warszawie w użyciu było 136 gazowych latarni, co stanowiło 75 proc. sumy wszystkich wpisanych do rejestru zabytków. Pozostałe były nieczynne lub już zdewastowane i usunięte, (informacje za: Marek Barszcz, Latarnie gazowe Warszawy, „Ochrona Zabytków”, nr 1/ 2 2003, str. 122-133).

Do dziś ostatnie oryginalne latarnie gazowe możemy zobaczyć, między innymi, na Żoliborzu, Sadybie i na Agrykoli. Agrykola rozświetlona jest dwudziestoma dziewięcioma latarniami. Na Sadybie na ulicach Godebskiego, Jodłowej, Kąkolewskiej i Orężnej znajduje się w sumie prawie czterdzieści latarni. Najwięcej z nich czynnych jest na Żoliborzu, gdzie warto przespacerować się wąziutką, lecz urokliwą uliczką Płatniczą.

Światło przez nie dawane nie jest tak jasne i mocne, jak latarni elektrycznych. Także eksploatacja jest wielokrotnie droższa niźli w przypadku tych ostatnich. Na czym polega zatem urok latarni gazowych? Niewątpliwie pomagają w stworzeniu malowniczego widoku ulicy, nadając jej specyficzny klimat. Jednak – jak zauważają specjaliści – bezcenną wartością każdego zabytku techniki jest technologia, która pozwala na pracę danego urządzenia. Stąd też zabytkowe latarnie gazowe, których „wnętrzności” pozbyto się i przerobiono na latarnie elektryczne, są po prostu oszustwem i działaniem niszczycielskim.

Historia światłem zapisana

Historia oświetlenia Warszawy sięga czasów, kiedy cała Rzeczpospolita pogrążona była w mroku zaborów.  Jak twierdzi varsavianista Jarosław Zieliński, Warszawa przed końcem XVIII wieku była jednym z najgorzej oświetlonych miast Europy. Oświetlenie, dość liche, znajdowało się tylko w najbliższej odległości od Zamku Królewskiego. Oświetlano także najważniejsze place i ulice na gruntach staro- i nowomiejskich oraz centra w niektórych tylko jurydykach. Pierwszymi lampami, stosowanymi jeszcze w XVIII wieku, były lampy olejowe lub łojowe, umieszczane przy wjazdach na posesje i w bramach. W latach 1795 - 1822 na ulicach Warszawy pojawili się pierwsi latarnicy, werbowani spośród młodych chłopców lub weteranów wojennych, którzy za pomocą przenośnych lampek oświetlali nocą drogę przechodniom. Zmieniło się to, choć nie gwałtownie, w wieku XIX - także dzięki rozwojowi technologii.

Latarnie gazowe pomalowane na niedopuszczalny szary kolor bez uroku wtapiają sie w otoczenie...

Latarnie gazowe pomalowane na niedopuszczalny szary kolor bez uroku wtapiają sie w otoczenie...Fot. Michał Bulikowski

W 1798 roku w angielskim Soho po raz pierwszy zastosowano oświetlenie gazowe. W 1813 roku oświetlenie takie otrzymał prawie cały Londyn, niedługo potem inne miasta europejskie. Warszawa czekała w kolejce, ponieważ taką inwestycję uznano za zbyt kosztowną. Próbnie w 1844 roku na ulicach Warszawy pojawiły się pojedyncze latarnie gazowe, zasilane gazem z butli. Do projektu szczęśliwie powrócono w 1856 roku, tak że do 1865 roku oświetleniem gazowym mogły poszczycić się Stare Miasto, Śródmieście i Powiśle. Ówczesne palniki dawały światło zbliżone do płomyka świecy. Latarnie codziennie zapalane były przez latarnika i gaszone około wpół do drugiej w nocy. Mimo to nadal Warszawa pozostawała w tyle – w 1882 roku było tu zaledwie około dwóch tysięcy latarni, podczas gdy w tym samym czasie w Berlinie zliczono prawie trzynaście tysięcy latarni, a w Paryżu było ich ponad czterdzieści tysięcy.

Powiększająca się wciąż liczba latarni pociągała za sobą wzrastające zużycie gazu, i tak powstał pomysł utworzenia na Woli potężnej gazowni (obecnie okolice EXPO 2000, warto obejrzeć, bo niedługo znikną). Najwięcej, prawie osiem i pół tysiąca, latarni gazowych stało w Warszawie w roku 1905. Jednak już w początkach XX wieku pojawiają się latarnie elektryczne, zastosowano lampy łukowe i żarowe. Od lat dwudziestych te technologie zaczęły stopniowo wypierać kosztowniejsze w utrzymaniu latarnie gazowe.

Latarnia zaczarowanej dorożki

W uroku latarni rozsmakował się także Konstanty Ildefons Gałczyński. Pojawia się w jego twórczości nie tylko jako rekwizyt zaczarowanego świata. Jeden ze słynnych utworów, „Zaczarowana dorożka”, poprzedza dedykacja – „Natalii – która jest latarnią zaczarowanej dorożki”. Ni Kraków, ni Pranie, nie mogły się równać z Aleją Róż nr 6 w Warszawie. I tak gdy w 1948 roku, poeta stał się „stałym” mieszkańcem Warszawy, na ulicach stolicy było tylko 896 latarni gazowych. W kolejnych latach, aż do jego śmierci, ta liczba stale się powiększała, już na początku lat pięćdziesiątych przekraczając dwa tysiące. Potem jednak elektryczność zastąpiła ciepły płomień, i już tylko spacer zimową porą o zmierzchu po Sadybie, Agrykoli, Żoliborzu może nam przypomnieć czym jest sycząca cisza prawdziwego światła.

Może więc słusznie rozpaczał nad losem latarni Konstanty Ildefons, pisząc wiersz „Pożegnanie z latarniami” – latarnie gazowe to nie tylko uciążliwy relikt dawnej techniki, ale coś, dzięki czemu można nawet w środku zimy poczuć ciepło.

Wy, które w miastach w noc świecicie
zawsze cierpliwie i jednako,
od których blask w zaułki idzie,
iluminacja dla biedaków;
na które pijak w noc zimową,
pijak, co, dokąd idzie, nie wie,
spojrzy z zadartą w górę głową
i mruknie: — Może jestem w niebie?
ŻEGNAJCIE, KOCHANE LATARNIE

Wy, jakakolwiek okolica,
wasze przychylne światła gości,
czy w tym Paryża, gdzie w księżycu
kochałem się bez wzajemności;
czy w tym Londynie nad Tamizą,
gdzie mgła jest snem, a wiatr histerią,
kędy „latarnie światłem gryzą”,
o czym już pisał T. S. Eliot —
ŻEGNAJCIE, KOCHANE LATARNIE

Wy, co śpiewacie noce całe
dopóki Wenus nie poblednie,
wy, pod którymi przeczytałem
trzykroć Danta Boską komedię;
wy, które nic nie niepokoi,
wieczne i kształtne jak sonety,
co przebaczacie światłem swoim
ludziom i miastu, jak kobiety —
ŻEGNAJCIE, KOCHANE LATARNIE

Michał Bulikowski

Polecamy: Jarosław Zieliński, Latarnie warszawskie. Historia i technika, Warszawa 2007.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Fortepian Szopena

Ostatnia aktualizacja: 20.02.2009 13:18
Co wspólnego mają ze sobą śledzie, zamachowcy, Rosjanie i fortepian Szopena?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Historyczny flirt

Ostatnia aktualizacja: 05.11.2008 18:00
Jest w Warszawie sentymentalna okolica pełna detali historii...
rozwiń zwiń

Czytaj także

„Książę w prześcieradle”

Ostatnia aktualizacja: 14.11.2008 07:05
Przyodzianie bohatera narodowego w rzymską togę uznano niemal za profanację.
rozwiń zwiń

Czytaj także

O Warszawie inaczej...

Ostatnia aktualizacja: 18.11.2008 12:30
Ta scenografia to aksjomat ogrodowego stylu klasycznego zaprojekotwanego w pierwszej połowie XVIII wieku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Teatr Reduta

Ostatnia aktualizacja: 09.12.2008 10:00
Na początku XX wieku na polskiej scenie teatralnej pojawił się teatr inny niż reszta polskich scen.
rozwiń zwiń