X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Historia

Che Guevara - idol z piekła rodem

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2012 07:00
- Któregoś dnia zapytano nas kogo zawiadomić na wypadek śmierci. I to pytanie uderzyło nas wszystkich. Później zrozumiałem, że podczas rewolucji są tylko dwa wyjścia: zwycięstwo albo śmierć - pisał. Spotkało go to drugie.
Audio
  • Che - to znaczy człowiek - aud. archiwalna nadana w Polskim Radiu 17.08.1968 r, propagandowy pean na cześć rewolucjonisty
Obchody Dnia Pokoju w Japonii, PAPEPA
Obchody Dnia Pokoju w Japonii, PAP/EPAFoto: ANDY RAIN

Ernesto Che Guevara, towarzysz Fidela Castro. 8 października 1967 roku dostał się w ręce boliwijskich żołnierzy. Został ranny, a następnego dnia rozstrzelany. Dziś tysiące ludzi na całym świecie nosi koszulki z jego wizerunkiem, ale czy wiedzą, kim naprawdę był ich idol?

Przez lata propaganda komunistyczna czyniła z Che Guevary bohatera. W audycji, nadanej na antenie Polskiego Radia 17 sierpnia 1968 roku peany na cześć rewolucjonisty wznoszą kubańscy studenci, którzy mieli okazję się z nim zetknąć. Opowiadają też o nim znany rysownik, Eryk Lipiński oraz Tadeusz Breza, autor ”Listów hawańskich”. - Był jednym ze świetniejszych ludzi swojej epoki, pozostanie jako wzór czystości i szlachetności - komentował Breza. - Ale była w nim jakaś skaza. Polegała na tym, że gdy trzeba było zająć się rozwiązywaniem problemów życia codziennego, on się wycofywał, ogarniało go zniechęcenie. Rewolucje przecież nie są tylko po to, by przejąć władzę, tylko po to, by zaprowadzić sensowny i sprawiedliwy ład na tym terenie, który się zdobyło. On do tego nie miał ręki - stwierdził gość audycji.

W programie zostały też przytoczone słowa Che Guevary, pisane na kilka dni przed śmiercią oraz fragmenty listów do córki i do Fidela Castro: - Kiedy wspominam moje dotychczasowe życie jestem dumny, że poszedłem za tobą, zgodny z twoim sposobem myślenia. Teraz wydaje mi się, że jestem potrzebny gdzie indziej. Ja mogę robić to, czego tobie nie wolno ze względu na odpowiedzialność za los Kuby. Musimy się rozstać. Jeśli ostatnia godzina spotka mnie pod innym niebem, wtedy ostatnia moja myśl wróci do narodu kubańskiego, a szczególnie do ciebie - pisał po wyjeździe do Boliwii.

Nimb wielkiego bohatera otacza go do dziś. Na twarz Che można się natknąć w najbardziej przypadkowych miejscach i na niezliczonych produktach. Stała się popularna w 1967 roku, za sprawą lewicowego publicysty Giangiacomo Feltrinellego, który rozprowadził we Włoszech serię plakatów z wizerunkiem rewolucjonisty. Plakat powstał na bazie szkicu zdjęcia zrobionego przez Alberta Kordę 5 marca 1960 roku. "Nie wiem kim jest ten facet” - taki napis na jednej z koszulek pod nadrukiem z jego twarzą, to najlepszy dowód na to, że wizerunek Che żyje w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości. Graffiti, wystawy sztuki współczesnej, reklamy – dziś wszędzie widać charakterystyczną twarz brodatego mężczyzny w berecie z gwiazdą. W Australii wypuszczono na rynek lody Magnum pod nazwą - Cherry Guevara, jego postać zdobiła też wódkę Smirnoff, wodę kolońską dla kobiet i mężczyzn, którzy chcieliby pachnieć jak rewolucjoniści, a także buty firmy Converse. Pomysłowość speców od reklam na wykorzystanie jego wizerunku potrafi zaskoczyć.

Krwawy cielec

Che zajmuje jedno z kluczowych miejsc w panteonie lewicowych bóstw. Jednym z jego licznych wyznawców jest Carlos Santana, który na uroczystość wręczenia Oskarów przyszedł ubrany w koszulkę z jego wizerunkiem i mówił, że jego idol kierował się w życiu jedynie "współczuciem i miłością”. Ciekawe czy wypowiadając te słowa ten znany muzyk rockowy wiedział o tym, że to właśnie Che zakazał na Kubie słuchania jego piosenek. "Praca zrobi z was mężczyzn” taki napis figurował nad bramą główną obozu dla tych, których uznano za zniewieściałych i dla młodzieży słuchającej zakazanego rock and rolla lub noszącej długie włosy. Dziś długo by wymieniać światowe sławy, które deklarują swoje przywiązanie do Argentyńczyka. Mike Tyson wytatuował sobie jego twarz na klatce piersiowej, Angelina Jolie w intymnym miejscu, a Johnny Depp nosi biżuterię z jego postacią.

Przykładów oddawania mu hołdu dostarcza także kino. "Dzienniki motocyklowe” Roberta Redforda, spotkały się z owacjami na stojąco, na przedpremierowym pokazie dla kinowej śmietanki zebranej na festiwalu w Sundance. Hagiograficzny zapis podróży motocyklowej młodego Che stał się dla młodego pokolenia filmem kultowym, mimo że stanowi on jawne zakłamanie prawdy historycznej.

Religijny mit Che Guevary rozpoczął się w momencie, gdy świat obiegło zdjęcie jego zwłok, które zaczęto porównywać do postaci ukrzyżowanego Chrystusa. Sam Che wielokrotnie w swej retoryce politycznej używał religijnych frazesów i metaforyki zbawienia.

Legenda, która narosła wokół Argentyńczyka, doprowadziła do tego, że w rejonie, w którym stracił życie, mówi się o nim jako o Świętym Ernesto z La Higuera. Pacho O’Donell w swojej książce "Che. Życie w imię lepszego świata" pisze, że wieśniacy uważają, iż Che przybył do nich po to, by ich zbawić. Aby przyciągnąć dodatkowych turystów lokalne władze organizują tzw. szlak Che, czyli trasę od miasta Santa Cruz do La Higuera, w którym został rozstrzelany. Przejawów "chemani" jest dużo więcej.

"Tropikalny robespierryzm"?

 

Dzień po egzekucji, ciało Guevary zostało przedstawione światowym mediom, źr. Wikipedia

Dzień po egzekucji, ciało Guevary zostało przedstawione światowym mediom, źr. Wikipedia

Momentem przełomowym dla Che Guevary był rok 1955, kiedy poznał on w Meksyku Fidela Castro, młodego kubańskiego adwokata pozostającego na wygnaniu. Rok później, wraz z jego partyzantami, wylądował na Kubie, by walczyć z rządami Fulgenio Batisty.

Po obaleniu legalnego rządu Batisty, Guevara kontynuował swoją karierę, pełniąc funkcję komendanta więzienia La Cabana, gdzie odpowiadał za podejmowanie decyzji w sprawie wniosków o ułaskawienie. Jak wspominają świadkowie, znał on tylko dwa rodzaje wyroków - rozstrzelanie lub ciężkie roboty. Z relacji więźniów wyłania się postać człowieka, który czerpał wielką przyjemność z zadawania bólu swoim ofiarom. To właśnie z tego powodu historyk Humberto Fontova, określał Che mianem "tchórza i zabójcy dzieci".

W "Czarnej księdze komunizmu" Pascal Fontanie przywołuje relacje świadków, którzy wspominają jak argentyński partyzant, podczas walk o przejęcie władzy na Kubie, zamordował kilkunastoletniego chłopca za to, że ten ukradł porcję jedzenia. Ofiara należała do jednego z podległych mu oddziałów.

W 1959 roku, z pomocą sowieckich agentów, Che założył i trenował kubańską policję, instruując funkcjonariuszy, by przesłuchiwali więźniów nocą, gdyż wtedy ich opór jest najsłabszy.

"Nie trzeba mi dowodu, aby rozstrzelać człowieka. Potrzebuję jedynie dowodu, że koniecznym jest go rozstrzelać!" – głosił człowiek, któremu przypisuje się odpowiedzialność za prawie 10 tysięcy egzekucji, przy czym od 800 do 1700 osób miało zostać zamordowanych z jego ręki. Jest on także współodpowiedzialny za dwa miliony kubańskich uchodźców i za śmierć poniesioną przez prawie 80 tysięcy tych, którym nie udało się wydostać z wyspy.

Mimo licznych relacji świadczących o sadyzmie Che, francuska prasa lubowała się w romantyzujących określeniach tego okresu jego działalności, jak "tropikalny robespierryzm”.

Kolejnym etapem działalności publicznej "Robespierre'a tropików"  było przejęcie teki ministra przemysłu i posady dyrektora Banku Centralnego, mimo braku wiedzy o ekonomii. Nie była to jednak przeszkoda w przenoszeniu modelu gospodarki sowieckiej na grunt kubański. Jego kolejnym wkładem w "rozwój” ekonomiczny wyspy była decyzja o zorganizowaniu w roku 1960 na półwyspie Guanaka obozu ciężkich robót.

W rezultacie swoich działań "ekonomicznych" doprowadził do upadku Banku Centralnego i był jednym z głównych odpowiedzialnych za nędzę i głód. Profesor Ariel Dorman z Uniwersytetu Duke pisał w "Newsweeku”, że Che gardził materialnym luksusem. W rzeczywistości opływał on w luksusie w nadmorskiej willi, a do swojej dyspozycji miał basen, jacht i telewizor panoramiczny.

Skuteczna nienawiść i totalny terror

Dziś wyznawcy kultu Che rozwodzą się nad tym jak ich bohater całe swoje życie kierował się miłością i współczuciem do całej ludzkości. W rzeczywistości przez cały okres swojej działalności kierował się doktryną "skutecznej nienawiści". Miała ona za zadanie czynić z człowieka "efektywną, działającą szybko, selektywnie i bezwzględnie maszynę do zabijania".

Powszechnym dążeniem komunistów, pod każdą szerokością geograficzną było stworzenie nowego człowieka. Wszędzie ambicja ta przyniosła te same, opłakane skutki. Kolejną istotą komunistycznej rewolucji jest rozszerzenie jej płomienia na cały świat, zniszczenie starego ładu i zastąpienie go nowym.

Guevarze też nie wystarczyło zniewolenie Kubańczyków. Jeździł po całym świecie i starał się wzniecać rewolucje komunistyczne. Na jego trasie znalazły się m.in. Algieria, Kongo i Tanzania, gdzie stosował doktrynę "totalnego terroru”. Che pouczał swoich wyznawców, że: "rewolucja musi być dziełem poza wszelką miarą, spaleniem wszystkiego, co było przed nią.” Jego zamiarem było utopienie tradycyjnych społeczeństw w "ogniu i krwi”.

22 letni Guevara, źr. Wikipedia

22 letni Guevara, źr. Wikipedia

Chcąc wywołać rewolucję w rodzinnej Argentynie postanowił rozpocząć swój pochód wolności od sąsiedniej Boliwii. Był to ostatni przystanek w karierze zawodowego rewolucjonisty. Nie udało mu się zdobyć uznania dla swoich haseł wśród miejscowej ludności - miejscową partyzantką komunistyczną pogardzał, a jednocześnie był ścigany przez CIA i boliwijskie władze.

Ostatecznie doprowadziło to do jego schwytania 8 października 1967 roku. Dzień później został postawiony przed murem i rozstrzelany. Humberto Fontova przywołuje relacje świadczące o tym, że Che poddał się boliwijskim żołnierzom dobrowolnie, mając wciąż naładowany pistolet. Zrobił to w czasie, gdy jego ludzie wciąż walczyli i ginęli. Wcześniej wielokrotnie przechwalał się, że gdziekolwiek zaskoczy go śmierć, to powita ją z radością. Świadkowie twierdzą coś przeciwnego.

Che błagał na kolanach o litość, krzycząc: "nie zabijajcie mnie, jestem dla was więcej wart żywy niż martwy!”. Rząd boliwijski otoczył klauzulą "ściśle tajne" grób Che Guevary, tak by nie stał się on miejscem pielgrzymek i obiektem kultu. Jednak po 30 latach jego ciało odnaleziono i odwieziono do Havany, gdzie Castro urządził mu pogrzeb z honorami państwowymi.

Atomowy Che

Dziś trudno wyobrazić sobie, by w Europie i Stanach Zjednoczonych uważano Osamę bin Ladena za idola i publicznie deklarowano przywiązanie do jego idei. Dlaczego więc taką popularnością cieszy się człowiek, który nienawidził cywilizacji zachodniej, a za swojego największego wroga uważał USA?

Jego niechęć do tego kraju była na tyle silna, że gotów był doprowadzić do wojny atomowej, byleby tylko osiągnąć swój cel. Che bardzo żałował, że kryzys rakietowy, który wybuchł w 1961 roku, nie zapoczątkował konfliktu zbrojnego pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Sowieckim. W rozmowie z "London Daily Worker" zapewnił, że użyłby ich przeciwko "samemu sercu Ameryki, wliczając w to Nowy York".

Dodał także, że jego chęć upokorzenia tego kraju jest mocniejsza niż ewentualne ofiary bomb atomowych i że zaatakowałby ten kraj nawet jeśli w akcji odwetowej zniszczeniu uległaby cała Kuba.

Innym razem nawoływał do stworzenia w Ameryce Łacińskiej "dziesięciu Wietnamów" – lokalnych wojen, które miały wyplenić stamtąd wpływy amerykańskie. Wyznawcy kultu Che nie uważają za godne uwagi, że ich bohater przygotowywał zamachy bombowe w Nowym Jorku, w czasie gdy występował tam jako przewodniczący kubańskiej delegacji na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ.

Ukrywanie bądź umniejszanie zbrodniczego charakteru systemu komunistycznego powoduje, że idea rewolucji jest jedną z sił napędowych popkultury. Promowany przez nią "selektywny bunt" i oklaskiwanie "zbuntowanych" postaw celebrities, ma na celu wypełnienie luk powstałych po tradycyjnych wartościach, a zarazem zwiększyć konsumpcję. Mimo niepodważalnych dowodów świadczących o tym, że Che był "ludożercą”, jak określają go ci, którzy poznali jego prawdziwe oblicze, dziś jedną z najpopularniejszych koszulek z jego podobizną ozdabia hasło "Fight Opression” (Walcz z uciskiem)…

Petar Petrović/bs

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Gułag w oczach Zachodu

Ostatnia aktualizacja: 01.07.2009 07:24
Nie tylko idioci i agenci byli zwolennikami Związku Sowieckiego – mówi profesor Dariusz Tołczyk.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Fidel Castro

Ostatnia aktualizacja: 13.08.2008 15:01
"Mógł przejść do historii jako dobroczyńca narodu, a przejdzie jako okrutny błazen, który naród zdruzgotał".
rozwiń zwiń