X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Historia

Hegel – filozof antyliberalny?

Ostatnia aktualizacja: 31.05.2007 10:17
Rozum, pracujący nad tym, co irracjonalne, w ostatecznym rozrachunku okazuje się sługą namiętności.
Audio


Koncepcje filozoficzne wielkich myślicieli bywają interpretowane na tyle sposobów, na ile to możliwe: w zależności od upodobań i sympatii interpretatora stanowisko filozofa zostaje naświetlone z takiej a nie innej perspektywy. Choć trudno o większy kontrast z intencjami autora, w filozofii politycznej Kanta niektórzy doszukiwali się na przykład źródeł nacjonalizmu (Izajasz Berlin), a nawet pewnych rysów totalitarnych. W końcu to od Kanta wiedzie prosta linia do Fichtego z jego koncepcją państwa narodowego wyłożoną w "Mowach do narodu niemieckiego", zaś bezwyjątkowość imperatywu kategorycznego i ślepe wobec niego posłuszeństwo może rodzić postawę fanatyczną, niezdolność do kompromisów i modyfikacji własnego kodeksu postępowania.

Podobny los – tzn. wielość interpretacji, niekiedy skrajnych – spotkał filozofię Hegla. Ma to swoje uzasadnienie w tekstach samego filozofa, już samo bowiem słynne stwierdzenie z Przedmowy do Zasad filozofii prawa o tym, że to, co rzeczywiste, jest rozumne, można odczytywać co najmniej na dwa przeciwstawne sposoby: jako nakazujące afirmować rzeczywistość z uwagi na jej racjonalny charakter albo jako nakazujące uznawać za rzeczywiste tylko to, co rozumne.

Antyliberalny piewca wolności

Jeden ze współczesnych brytyjskich znawców i tłumaczy filozofów epoki niemieckiego idealizmu, Allen Wood, w swoim eseju poświęconym etyce Heglowskiej i jej odniesieniom do transcendentalizmu, określił koncepcję wolności filozofa z Jeny mianem radykalnie antyliberalnej. Czy, tak określona, koncepcja ta nie stanowi jednak zwykłej contradictio in terminis, podobnie jak stanowić ją może stwierdzenie, że liberalizm jest wrogiem wolności? Czy wolność można rozumieć inaczej niż liberalnie? Choć słowo “liberalizm” pada w naszych czasach w wielu kontekstach i przy okazji wielu dyskusji, nie sądzę, by istniał w świadomości zbiorowej jakiś jeden zbiór stałych wyobrażeń, powiązanych z ideą liberalizmu. Sądzę przy tym, że dość mętna pozostaje idea demokracji liberalnej, ideał co najwyżej na miarę naszych pragnień i oczekiwań, ale nie rzeczywistości. Nie mogę jednak pozwolić sobie tutaj na analizę rozmaitych odmian liberalizmu, zatem założę, że taki, mniej lub bardziej sprecyzowany, zbiór idei mamy.

W kontekście filozofii Hegla interesować mnie będzie szczególnie odpowiedź na dwa pytania: dlaczego można mu przypisać antyliberalizm? Oraz: co zamiast liberalizmu? Zacznę od pierwszego z nich. Po pierwsze, według Hegla wolność jednostki nie realizuje się w sferze prywatnej; jednostka odnajduje swą wolność, a tym samym własną istotę, dopiero we wspólnocie, której stabilność zapewnia państwo. Jest to teza dość kłopotliwa, jeśli uznać Heglowskie państwo za odbierającego jednostkom suwerenność lewiatana. Z drugiej strony można postawić pytanie: jeśli, poza wspólnotą składającą się na społeczeństwo i instytucje państwa, jako jednostka nic nie znaczę, a moja wolność przestaje mieć charakter substancjalny, staje się wolnością od wszelkich więzów, a nie wolnością wyboru, to jaki ze mnie pożytek w społeczeństwie czy w państwie? Pytanie tego rodzaju jest wyrazem myślenia abstrakcyjnego, którego za wszelka cenę Hegel pragnie uniknąć. Jednostka, społeczeństwo obywatelskie i państwo nie są bowiem aż tak pooddzielane od siebie, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Jeśli będziemy pamiętać naturalną drogę, jaką przechodzi każdy człowiek, zanim osiągnie dojrzałość do pełnego uczestnictwa w strukturach wspólnotowych i instytucjach, kłopotliwe pytanie samo zniknie. Nie ma takiego momentu w życiu, w którym jednostka pozostawałaby całkowicie wyizolowana z kontekstu społecznego: nawet decyzja odcięcia się od danej grupy, czy to będzie rodzina, naród czy państwo, podejmowana jest w odniesieniu do tych ostatnich.

Wolność w silnym państwie

Sedno sprawy nie leży w tym, że Hegel popiera koncepcję silnego państwa w przeciwieństwie do liberalnej koncepcji państwa jako “stróża nocnego”, ale raczej w tym, że przestrzega on przed iluzją, jaką stwarzają koncepcje absolutyzujące wolność jednostkową. Iluzja (pozór prawdy) tworzy się wtedy, gdy z rzeczywistości wybiera się dowolne fragmenty, podnosząc je do rangi absolutnej, co oczywiście deformuje obraz całości. Podobnie jak dla Kanta regulatywną ideą w filozofii społecznej jest państwo celów, tak i dla Hegla cel ostateczny stanowi urzeczywistnienie idei powszechnej wolności. W przeciwieństwie do Hegla, Kant pojmuje autonomię jednostki ahistorycznie, jako swego rodzaju metafizyczne datum, mające wartość i ważność bezwarunkową (nieuwarunkowaną). W ten sposób zdaje się Kant pomijać ważny skądinąd fakt, że w porządku empirycznym owa autonomia wspierać się musi na solidnych podstawach, które, całkiem możliwe, że są też konieczne w porządku rozumu. Mówiąc krótko, nie da się zbudować królestwa celów w społeczności dzikich.

W Heglowskim stwierdzeniu mówiącym o tym, że jednostka realizuje się dopiero w państwie, nie chodzi bynajmniej o to, jakoby państwo miało ingerować w sferę życia prywatnego jednostek, lecz o to, że prawdziwie wolną jednostka staje się tylko wówczas, gdy może uczestniczyć w życiu wspólnoty, biorąc udział w jego kształtowaniu. Wolność, która nie realizuje się w przestrzeni społeczno-politycznej, nie jest bowiem zupełną wolnością: może to być co najwyżej wolność myśli i sumienia, owa stoicka wolność wyboru cnoty moralnej bez względu na okoliczności losu i pomimo nich. Dlaczego wolność jednostkowa staje się prawdziwą wolnością dopiero na tle wolności politycznej? Dlaczego wolność miałaby wymagać tej swoistej dwubiegunowości? Myślę, że za tym obrazem kryje się intuicja, iż bez tego drugiego rodzaju wolności człowiek nie mógłby działać w świecie empirycznym, nie byłby sprawcą dostępnych intersubiektywnemu osądowi czynów. Uwięziony we wnętrzu własnej jaźni, zerwałby więzy z rzeczywistością, stając się duchem na wygnaniu.

Granice samopoznania

Kolejny (być może) antyliberalny wątek u Hegla stanowi jego koncepcja podmiotu. Nie chodzi tu bynajmniej o opozycję silny-słaby. Skłonna jestem sądzić, że w klasycznym liberalizmie Kantowskim główny nacisk zostaje położony nie na rolę podmiotu w kreowaniu świata, nie na jego “moc sprawczą”, lecz na znajomość własnych ograniczeń. Nie czemu innemu właśnie, jak zbadaniu granic rozumu, służą Kantowskie Krytyki. Różnica między Kantem a Heglem w ich ujęciu podmiotowości sprowadzałaby się do tego, że ten ostatni nie zakładałby takiej możliwości, iżby podmiot, czy to poznający, czy też moralny, mógł raz na zawsze poznać i wytyczyć sobie własne granice. Innymi słowy, choć samopoznanie pozostaje naszym obowiązkiem, jednak nie powinniśmy się łudzić, że kiedykolwiek w dostatecznym stopniu obowiązek ten spełnimy. Nie tylko jednostki „powszechnodziejowe”, ale i zwykli śmiertelnicy nie potrafią zrozumieć w pełni, jaka jest ich rola w historii: są niejako wydane na pastwę przerastającej je potęgi, którą Hegel nazywa chytrością rozumu (czy też Opatrznością, gdyż boskość i Rozum to jedno).
 
Mogłoby się wydawać, że Hegel znosi granice, jakie wytyczyła rozumnym istotom filozofia transcendentalna Kanta. Podobne zresztą dążenie napotykamy u niemieckich romantyków: Fichtego i Schellinga. Czy więc, według Hegla, rozum nie ma granic? Może jest to prawda o rozumie, który rządzi dziejami, jakakolwiek hipostaza za pojęciem rozumu by się tutaj kryła (chrześcijański Bóg czy jakaś bezosobowa potęga?). Sądzę jednak, że stwierdzenie to jest fałszywe w odniesieniu do rozumu jednostkowego. Pamiętać należy, że, zdaniem Hegla, naszym postępowaniem i decyzjami moralnymi rządzi partykularny interes – namiętności, które kierują jednostkę ku wypełnieniu określonego celu. Wartość czynu dołącza się do niego niejako akcydentalnie, bez całkowicie świadomego udziału podmiotu: jest wypadkową zarówno intencji, jak i okoliczności (mądrość polega na umiejętności dostosowania jednych do drugich). Skończoność podmiotu ma to do siebie, że pozbawia go możliwości przewidzenia każdej konsekwencji działania, jakie podejmuje, oraz okoliczności, które realizacji jego zamiaru towarzyszą. Rozumność ułatwia rozpoznanie celów, środków, okoliczności i ewentualnych konsekwencji, ale niekoniecznie rozpoznanie to jest dane, zanim działanie zostanie podjęte i niezależnie od jego przebiegu. Z namiętności zaś można sobie zdawać sprawę i nadawać im pewien kierunek, ale nigdy nie sposób prześwietlić ich całkowicie. Rozum pracujący nad tym, co irracjonalne, w ostatecznym rozrachunku okazuje się sługą namiętności.

Filozofia nie-polityczna


W punkcie wyjścia, za jednym z komentatorów, nazwałam Hegla antyliberałem. Postawiłam też pytanie o alternatywę wobec liberalizmu, pytanie jak najbardziej aktualne w świetle współczesnych debat w filozofii polityki. Czy Hegel mógłby coś do tych debat wnieść? Uważam, że tak, z tym że nie w postaci alternatywy, o jaką chodzi w pytaniu. Jasne, że w filozofii, a jeszcze bardziej w polityce, negacja jednego stanowiska często pociąga za sobą zajęcie stanowiska przeciwnego, ale dobra filozofia nie oferuje zaplecza ideowego dla tej czy innej politycznej opcji. W rzeczy samej redukowanie heglizmu do jakiegoś punktu widzenia oznaczałoby sprzeniewierzenie się holistycznemu zorientowaniu tej filozofii – filozofii, której osławioną zachowawczość należy brać w tym sensie, iż zwraca się ona ku rzeczywistości zastanej i próbuje ją zrozumieć w wielu jej aspektach, wskazując na niebezpieczeństwa, związane z zawężaniem się do jednego z nich. Zamiast gotowych rozwiązań czy idealnych konstrukcji proponuje refleksję.

Anna Tomaszewska  

Zobacz więcej na temat: Berlin filozofia
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zło pozytywne albo odwrócenie zasad

Ostatnia aktualizacja: 13.06.2007 10:10
Zło, zdaniem Schellinga, nie wskazuje na brak; wręcz przeciwnie, istnieje ono na sposób rzeczywisty.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Baruch Spinoza

Ostatnia aktualizacja: 05.06.2008 20:27
Niderlandzki filozof.
rozwiń zwiń